Praca
| Dystans całkowity: | 114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%) |
| Czas w ruchu: | 5998:30 |
| Średnia prędkość: | 19.03 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2903 |
| Średnio na aktywność: | 39.33 km i 2h 04m |
| Więcej statystyk | |
DPND
-
DST
35.00km
-
Czas
01:39
-
VAVG
21.21km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+5 na starcie. Miejscami lekka mgła. Poza tym jechało się całkiem dobrze. Już chyba nawet zaczynam się przyzwyczajać do ciemności.
W pracy zeszło dłużej i powrót zakończył mi się już po ciemku. Musiałem też odpuścić spotkanie klubu w PTTK. Po drodze na Pogorię 3 spotykam grupkę Ghostów. Szybkie "cześć" w locie i już się tracimy z oczu.
Cieplutko.
Kategoria Praca
DPOND + rozpierducha
-
DST
46.00km
-
Czas
02:05
-
VAVG
22.08km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+4 na starcie. Ładnie kolorki się zmieniały na niebie zanim do pracy dojechałem. "Miszczowie" znowu pokazali co umieją. Wyprzedził mnie jeden na prostej prawie na czołowe wjeżdżając drugiemu. Wiele nie brakło jakby się trącnęli.
I jedzie się teraz rewelacyjnie. Jest czym depnąć :-)
Po pracy podjechałem do Marcina i razem pojechaliśmy na działkę do Waldka zrobić rozpierduchę. We czterech demolowaliśmy altankę. Nawet nieźle to szło i do zachodu słońca robotę udało się zrobić. Potem jeszcze chwila opowiastek różnych i żegnamy się z Waldkiem. Z Marcinem jedziemy do Decathlonu gdzie robię nieco zakupów pod kątem jeżdżenia przy niższych temperaturach. Żegnamy się i wracam przez Będzin, Łagiszę i Sarnów do domu. Jechało się całkiem fajnie mimo ciemności. Ciepło.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:43
-
VAVG
19.81km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+10 na starcie. Ciemno jak ... (na kropeczkach wpisz co uważasz).
Prognoza prawie się sprawdziła. Prawie, bo zaczęło padać. I prawie, bo nie przestało do 17:00. Do tej godziny czekałem. Potem wszamałem coś na szybko i w końcu około 17:30 wybyłem w drogę do domu, którą zagiąłem tak, żeby podjechać do Oli i wymienić się zdjęciami. Zostawiłem moje na płytce dla niej i dla Edyty a w zamian dostałem płytkę ze zdjęciami ich autorstwa. Do samych drzwi nie przestało padać tak też i wróciłem zlany do gołej skóry. Na odcinku między Decathlonem w Sosnowcu a przejazdem pod torami przed dworcem kolejowym w Będzinie ze dwa razy wjechałem w rozlewiska. Neoprenowe ochraniacze, jakkolwiek utrzymały względną ciepłotę, to na pewno były zupełnie nieprzystosowane do takiej ilości wody. Ładnie nasiąkły. Podobnie jak spodnie do kolan. Zebrałem też jednego bryzga centralnie na klatę ale nie mam o to pretensji do kierowcy. Takie warunki.
Od Będzina opad nieco zelżał ale nie ustał. Kręcąc młynkami, by cały czas być rozgrzanym, dojechałem do domu. Ciuchy do pralki, ochraniacze i buty w proszek i do wody.
A potem półtorej godziny szczerzenia się do monitora przy oglądaniu pokaźnej kolekcji zdjęć z wypadu w Beskid Niski. Strasznie energetyczny wyjazd. Aż trudno mi uwierzyć, że to były raptem 4 dni jeżdżenia i jeden na wycieczkę pieszą. Wydaje się jakby to był przynajmniej tydzień. Było tyle do zobaczenia, tyle do przejechania...
Kategoria Praca
DP i w góry
-
DST
22.00km
-
Czas
01:00
-
VAVG
22.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+2 na starcie. Wyjechałem z tak dużym opóźnieniem, że nawet nie próbowałem nadrobić. Wszystko przez extra bagaże czyli ekwipunek na wyjazd w Beskid Niski. Niby wstałem wcześniej żeby się nie spieszyć ale jednak pół godziny to trochę za mało rezerwy. Miejscami mgła ale za to odrobinę jaśniej.
Wczoraj założyłem bardziej terenowego laćka na tył Meridy i jakoś tak fajniej się jechało. Przy okazji nieco oskrobałem błoto. Może to brak tych kilku (kilo-)gram tak podziałał?
Po pracy jeszcze kilka kilometrów do Oli. Tam pakujemy jej i mój rower na samochód, bagaże do środka i jedziemy jeszcze po Edytę. Trzeci rowerek na bagażnik i już bez marudzenia prosto do schroniska Bartne. Przybywamy na miejsce około 22:00 i już tylko składanie rowerków do kupy a bagaży do pokoju i spać.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:45
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6. Mokro, ciemno, ślisko. Nie pociskam już tak bardzo choć nogi podają bez problemu. Trochę obawiam się nowych dziur, których po ciemku może być nie widać, a które teraz będą się pewnie pojawiać jak grzyby po deszczu.
Po pracy na początek obok Makro do Decathlonu. Zakup butów do deptania zimą lub po górach, rękawiczek polarowych i nowej bandanki. Po spakowaniu nabytków poddaję się i wdziewam czapkę i rękawiczki. Wieje na zimno :-/
Dalej do Będzina oskubać nieco zaczątki łysiny i do Kauflanda dosypać do sakw. Potem statecznie przez Łagiszę i Sarnów do domu.
Zimno się robi. A już pod wiatr to w ogóle jak w ruskim czołgu.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
47.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
02:19
-
VAVG
20.29km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6. Wyjechałem z zapasem czasowym więc mi się nie spieszyło za bardzo. Była okazja podziwiać impresje ze wschodu słońca. Całkiem ładne kolorki były.
Po pracy spotykam się z Marcinem. Omawiamy różne sprawy klubowe i rowerowe akcje od czasu kiedy nie jeździliśmy razem. Powoli toczymy się do Dąbrowy Górniczej. Dalej wschodnią stroną Pogorii III jedziemy na teren wzdłuż Pogorii IV. Jazda całkiem przyjemna. Nic nie przeszkadza. Wyjeżdżamy na asfalt przy P4 i kierujemy się w stronę Marianek. Tu wiatr daje ostro do wiwatu. Próbujemy ciągnąć ponad 30km/h ale miejscami nie wychodzi jak mocniej zawieje. Kończymy przy RZGW i zatrzymujemy się jeszcze pogadać o kolejnych sprawach klubowych. Słońce w międzyczasie schodzi niżej i robi się coraz zimniej. Żegnamy się i ruszamy w swoje strony. Ja przez Preczów i Sarnów do domu. Cały czas pod wiatr. Ciężko było przekroczyć 30km/h. Wiatr na dodatek zimny.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
60.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:55
-
VAVG
20.57km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6. Miejscami mglisto. Nogi nie podają jak wczoraj. I odziać trzeba było się bardziej :-/ Ale za to popołudnie w prognozach wygląda wielce zachęcająco :-) Dziś chyba będzie ustawka z Ghostami do przejazdu trasy.
Po pracy wertepkami do Dąbrowy Górniczej a potem przez Warpie do Będzina pod Dyskobola. Tam spotkanie kolejno z Lenym, Adamem, Domino i Włodkiem. Ruszamy na objazd. Po drodze czekamy jeszcze na wylocie z Będzina do Grodźca na Mario. Potem już bez większych przerw robimy zaplanowaną rundkę z niezaplanowanymi odchyłkami (się mi pojebusiało w jednym miejscu... no w dwóch, tak po prawdzie). Kończymy w miejscu startu. Wyszło 20 km.
Żegnamy się i każdy w swoją stronę. Ja przez Łagiszę i Sarnów do domu.
Całkiem przyjemna temperatura jeszcze po 18:00 choć robi się już szaro.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
42.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:20
-
VAVG
18.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+12. Za oknem kapie. Wychodzę na autobus ale 10 metrów od drzwi stwierdzam, że nie kapie aż tak bardzo żeby nie dało się jechać. Nawrót, zmiana wdzianka na obciski, przerzucenie balastu do sakwy i w drogę. Przy 30km/h deszczyk ledwo kapiący zamienia się w nieco zacinający. Woda na okularach + światła samochodów jadących z przeciwka = widzę jasność na przemian z ciemnością. Znajome kałuże omijam używając mocy. Do Będzina w butach jeszcze znośnie. W Będzinie jednak kałuż urodzaj a w Sosnowcu dodatkowo potoki na górkach od Środuli do Mecu. W butach robi się extrema.
Wchodzę do biurowca i słyszę mlaskanie jakbym po bagnie chodził. Nieciekawą sytuację ratuje szybka przebiórka w suche ciuchy.
Jeszcze prognozy nie oglądałem na resztę dnia ale mam nadzieję, że nieco się uspokoi z tym deszczem. Wczoraj jak patrzyłem na prognozę startową to niby miało już kończyć padać a tymczasem leci równo.
Po pracy dzień zupełnie niepasujący do poranka (albo na odwrót). Może nie upały ale w słoneczku całkiem przyjemnie. Najpierw gnam do Centrum Dąbrowy Górniczej i dalej na Koszelew. Tam wbijam w wertekpki i testuję różne ścieżki i dróżki. Nie tak całkiem z ciekawości owo testowanie. Będzin będzie organizował niedługo jakąś imprezę i ma tam być w programie mała rundka dla rowerzystów. Na sobotniej ustawce Adam zagadnął mnie czy bym czegoś nie zaproponował. Miałem już w sumie coś w głowie ale nie byłem pewien czy to będzie przejezdne więc dziś pojechałem sprawdzić. Trochę pokręciłem się po różnych ścieżkach i ścieżynkach jak też asfaltach i chyba będzie dało się zrobić kółko nieco inne niż ostatnio a dodatkowo. Potem powrót wertepkowo-asfaltowy do domu.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
42.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:09
-
VAVG
19.53km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+12. Mokrawo. Jechało się całkiem sprawnie. Tyle, że ciemno połowę drogi.
Powrót częściowo wertepkami. Dąbrowa Górnicza - Będzin - Grodziec. Coś tam czasem kapnęło. Temperatura całkiem jeszcze przyjazna.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:27
-
VAVG
24.14km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+8. Jasno robi się coraz później. Straszne jak dnia ubyło przez weekend. Rowerzystów po drodze też jakoś mniej.
Po pracy przez Dąbrowę Górniczą, Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. Wstrzeliłem się w kawałek ładnej pogody: słoneczko, lekki wiaterek. Odziany na krótko dojechałem w ładnym czasie.
A o 17:10 mi coś tak zamajaczyło, że dziś spotkanie GHOSTBIKERSÓW. Tylko nie bardzo kojarzyłem o której i gdzie dokładnie. Się doszukałem i dowiedziałem, żem przespał godzinę bo spotkanie już trwa. Qźwa jak się nie wbije do jakiegoś przypominacza to tak potem się starość objawia :-/ Może następnym razem zapamiętam wpisać sobie przypomnienie.
Kategoria Praca






















