Praca
| Dystans całkowity: | 116448.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%) |
| Czas w ruchu: | 6128:01 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2969 |
| Średnio na aktywność: | 39.23 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPOD
-
DST
56.00km
-
Czas
02:25
-
VAVG
23.17km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+11 na starcie. Mglisto. Przez chwilę łamałem się czy by nie wdziać czegoś z długim rękawem ale w końcu pojechałem "na krótko" i okazało się to dobrym wyborem. Teraz +10 to nie to samo +10 co 2 miesiące temu. Zupełnie nie to samo.
Po drodze trochę tylko wiaterek okoniem stawał ale generalnie jechało się całkiem dobrze.
Czy pewne zdarzenia są nieuchronne? Czasem mam wrażenie, że tak. Dziś jeszcze w pracy zerknąłem na prognozę pogody na popołudnie i wyszło mi z niej, że będą warunki zrobić deczko dłuższy powrót do domu. Tak więc postanowiłem, że pojadę przez Kazimierz, w stronę Gołonoga, dalej wzdłuż Pogorii 1 na Piekło i dalej asfaltem dookoła Pogorii 4 do Wojkowic Kościelnych. Stamtąd do Przeczyc, Toporowic, Dąbia, Strzyżowic i do domu. Jakież było moje zdumienie, kiedy na Kazimierzu zauważa mnie Ola. Okazuje się, że jeszcze jest w niewoli a ekipa, którą nadzoruje, rozpruwa ulicę instalując nowy wodociąg. Rozmawiamy dłuższą chwilę o naszych dokonaniach z czasów minionego długiego weekendu i planach na najbliższy. Wychodzi na to, że będzie bogato. W sobotę wycieczka Cyklozy do browaru w Tychach a w niedzielę ustawka, o której Ola napisze na forum Ghostbikers. W końcu obowiązki wzywają Olę do kontynuowania pracy a ja ruszam dalej w stronę Gołonoga. Fajne są takie spotkania. I zapowiedź rowerowej niedzieli jeszcze do kompletu.
Powrót bez sensacji. Ładnie szybko się jechało pomimo tego, że czasem przyszło powalczyć z wiatrem. Rowerzystów po drodze całkiem sporo.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:39
-
VAVG
21.21km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+12 na starcie. Wiadomości radiowe rzekły, że wiaterek ze wschodu więc postanowiłem się nie szarpać i delikatnie sobie jechać. Droga dziś właściwie bez ekscesów. I pierwszy raz w tym roku rano "na krótko" (choć kurtka asekuracyjnie w sakwie).
Ujawniły się po wczorajszych burzach nowe dziury a stare powiększyły obszar. Czasem mam wrażenie, że asfalt na naszych drogach to substancja rozpuszczalna w wodzie.
Powrót do domu niemal taką samą trasą jak wczoraj, tzn. D. G., Zielona, Preczów, Sarnów. Kiedy dotarłem do Zielonej zaczęło grzmieć ale do samego domu nie spadła na mnie kropla deszczu choć miejscami asfalt był mokry a czasem nawet nieźle zlany. W chwili dodawania wpisu za oknem kanonada jak na froncie wschodnim.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
21.65km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+14 na starcie. Wrażenie z jazdy takie, jakby szła strasznie opornie. Na dodatek dziś mnie wq... zirytowali spaliniarze. Dwóch jeszcze Gródkowie. Między szkołą a światłami jest ładny zjazd. Na przeciwnym pasie ruchu stała śmierciarka. Ładnie się rozpędzam, podchodzę do 40km/h ale widzę, że z przeciwka jadą więc patrzę co będą wyczyniać koło tej śmieciarki. Jeden omija stojący pojazd ale jestem jeszcze daleko. Dwaj następni się zbliżają i właściwie powinni się zatrzymać bo już byłem blisko ale ten pierwszy (jakiś VW albo z budowlańcami albo drogowcami) ciśnie się bez zatrzymywania. Drugi idzie w jego ślady (dostawczy Mercedes) praktycznie na czołowe. Dobrze, że jeszcze odrobina pobocza była bo miałem się gdzie zmieścić ale ciśnienie mi podnieśli.
Druga akcja przy izbie wytrzeźwień. Sytuacja właściwie już standardowa. Mijam wjazd do izby i sygnalizuję skręt w lewo ale słyszę za sobą samochód. Zerkam do tyłu i widzę, że zamiast zwolnić to "wuj" przyśpiesza, za nim jeszcze jakaś "ciotka". Rowerzysta, to można. Z samochodem pewnie by tak nie szarżowali. Zastanawiam się kto takim ludziom daje "prawko"? Przydałby im się solidny mandat o poranku na otrzeźwienie.
Do wpisu z ostatniego dnia wypadu w Bieszczady dodałem link do galerii zdjęć wykonanych przez Maćka Maślaka. Jest na nich trochę mnie :-) Oto niektóre.
Z Łukaszem w Alwerni.
Z Maćkiem na promie w drodze do Skawiny.
Po noclegu w Grybowie.
W drodze do Cisnej.
Poranek trzeciego dnia.
Na zaporze w Solinie.
Z butami do rzeki :-)
W drodze do Ustrzyk Górnych.
Moczenie końcówek dolnych w Sanie.
Atak na bród na Osławie.
Siekierezada :-)
Zgon po drodze.
Poranne pobojowisko dnia ostatniego.
Powrót typowo komunikacyjny połączony z ucieczką przed burzą. Przez Dąbrowę Górniczą i Zieloną udało mi się dotrzeć do Preczowa kiedy to na chwilę musiałem schować się przed grubym deszczem na przystanku. Oprócz mnie jeszcze dwóch rowerzystów tam czekało. Potem już ekspresowo przez Sarnów do domu. Niedługo potem zaczęło solidnie lać. W sumie to dziś bez chęci na objazdy.
Kategoria Praca
DPSOD
-
DST
45.00km
-
Czas
02:02
-
VAVG
22.13km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
I powrót do szarej rzeczywistości. +11 na starcie. Chyba wiaterek niesprzyjający bo jakoś opornie końcówkę się jechało. Wczorajsze wybyczenie jednak wyszło na dobre bo zero negatywnych wrażeń po weekendowym jeżdżeniu.
Po pracy na początek do centrum Sosnowca wymienić się z Maćkiem zdjęciami. Chwilę przy tej okazji wspominamy harce po Bieszczadach. Potem do serwisu do Będzina. Stopka wymaga już wymiany i spodziewam się wymienić pedały. Stopkę nabywam, pedałów jeszcze nie ma. Kręcę do domu przez Łagiszę i Sarnów. W domu wymieniam stopkę. Stara lada dzień dokonałaby żywota bo przy bliższych oględzinach widać już było, że mocowanie jest pęknięte. Przy okazji czyszczę nieco napęd, smaruję i przyuważam pękniętą szprychę w tylnym kole. Znowu. Wymieniam. Po tym wszystkim testowy kurs do wsiowego Lewiatana, który kończy dzisiejsze jeżdżenie. Rowerek pracuje zauważalnie ciszej.
Kategoria Praca, Serwis, Szprycha, Stopka
DPOD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
20.73km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+8 na starcie. Słoneczko. Jeśli wiaterek to w plecy bo nie przeszkadzał. Dziś bez zielonej fali ale i tak jechało się fajnie. Wczoraj podłubałem przy tylnym kółku bo mi coś brzdękały szprychy i teraz jest już lepiej. Nie ideał ale lepiej.
Po pracy warunki jak w środku lata: słoneczko, cieplutko, wiaterek (który pod koniec nieco śrubkę mi dokręcił) i w ogóle cool. Wracam przez Dąbrowę Górniczą gdzie wyszarpuję nieco mamony z bankomatu by w drodze nie brakło. Do rowerowego w D. G. po lusterko. Potem do serwisu w Będzinie po szprychy na zapas. W czasie jazdy z sakwami różnie bywa i lepiej mieć pod ręką. Mam nadzieję, że okażą się niepotrzebne. Potem powrót przez Łagiszę i Sarnów. Jak zwróciłem dzioba w stronę zachodu to się zaczęła szarpanina z wiatrem. Na szczęście od świateł w Sarnowie jest generalnie z górki więc nie było źle.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
21.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+8 na starcie ale jako, że jestem zwierzę ciepłolubne to jeszcze ciągle w użyciu bluza z długim rękawem i spodnie + czapka i rękawiczki. Za to radiowe prognozy pogody na weekend obiecują +30 :-] Super. Prawie zielona fala na dojeździe. Na miejscu lekko przed czasem.
Po pracy bez zaginania przez Dąbrowę Górniczą, Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. Tempo raczej spacerowe zwłaszcza, że przyszło się pomocować trochę z wiatrem. Ludziów na rowerach coraz więcej.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
40.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+7 na starcie i ładne słoneczko. Po drodze zielona fala. W pracy 5 min. przed czasem. Chyba będzie można dłużej o 5 min. sypiać ;-)
Po pracy na początek do centrum Zagórza na spotkanie z Marcinem by odebrać lampkę. Potem w stronę Makro i wbijam w kawałek terenu. Za chwilę wybijam na Mydlicach. Skręt w kolejną gruntówkę i zakosami wyskakuję obok działek na Środuli. Kawałek trasą w stronę Energetyka i potem wzdłuż torów tramwajowych aż do nerki w Będzinie i dalej do Łagiszy. Tam znów kawałek wertepków i wyskakuję już na swojej wiosce. Wjazd do sklepu i lekkie zagięcie żeby dobić do 40 km.
Nieco walki z wiatrem po drodze ale to i tak nic wobec przyjemności kręcenia w warunkach niemalże letnich.
Kategoria Praca
DPO - blokowiska - D
-
DST
44.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:22
-
VAVG
18.59km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Coś koło +5 na starcie ale słoneczko systematycznie podnosi temperaturę w czasie jazdy. Dziś zielona fala więc przejazd całkiem sprawnie poszedł. Rano na szybko uzupełnienie brakującej śruby przy bagażniku.
Po pracy rusza w stronę Dąbrowy Górniczej przy okazji strzelając foto mijanym blokowiskom w odzewie na wezwanie Łukasza.
Przez Mydlice jadę do Będzina gdzie wpadam do serwisu ale nie mają akurat tego co mi potrzebne. Dalej wspinam się na Syberkę i dalej przez Zamkowe do Grodźca i potem przez Wojkowice do domu. Tam zmiana sakwy i jeszcze rundka do wsiowego Lewiatana.
Słońca jakiegoś ostrego nie było. Temperaturka w sam raz na krótkie wdzianko. Miały być burze ale poza wiaterkiem nic się nie wydarzyło.
Sfocone blokowiska - galeryja.
Sosnowiec Zagórze.
Dąbrowa Górnicza Mydlice.
Będzin Koszelew (a może Warpie). Nie wiem jak tam przebiegają dokładnie granice.
Będzin Syberka.
Będzin Nowe Zamkowe.
Będzin Grodziec.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
22.20km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+4 na starcie. Słoneczko. Jedzie się tak w sam raz. Wczorajsze wybyczenie wydatnie w tym pomogło.
Po pracy bez większego zaginania powrót do domu przez Dąbrowę Górniczą, między Pogorią 3 i 4 do Preczowa i dalej Sarnów. Po drodze kilka szybkich kawałków na prostych i zjazdach. Generalnie sprawny powrót. Słoneczko już ładnie podaje i krótkie ciuchy w użyciu. Mam nadzieję, że się pogoda utrzyma taka też na długi weekend.
Gdzieśik po drodze posiałem śrubę mocującą bagażnik. Dobrze, że teraz a nie w drodze z full sakwami w góry :-)
Kategoria Praca
DP Zdzieszowice
-
DST
30.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
18.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+10 na starcie :-) Jakiś krótki deszczyk się uruchomił przed 6:00 ale jak wyjeżdżałem to już tylko lekko jezdnie mokre. Dziś start z pełnymi sakwami ale i tak jechało się zadziwiająco sprawnie. Jedynie na przejazdach kolejowych i tramwajowych zwalniałem. I jeszcze na odcinkach, gdzie dokonano modyfikacji nawierzchni w stylu czelabińskim ;-)
Po pracy do PTTK na spotkanie klubu. Potem z Waldkiem i Panem_P na miejsce startu jutrzejszej sztafety Arcelor Mittal Poland ze Zdzieszowic do Krakowa.
Wiecej info po powrocie :-)
Kategoria Praca






















