limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116448.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%)
Czas w ruchu:6128:01
Średnia prędkość:19.01 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2969
Średnio na aktywność:39.23 km i 2h 03m
Więcej statystyk

SOD i początek wypasu wielbłądów w Będzinie

  • DST 19.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:02
  • VAVG 18.39km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 18 kwietnia 2013 | dodano: 18.04.2013

Do i z pracy zbiorkomem z racji tego, że Błękitny Rumak w serwisie. Rano chłodnawo. Za to po południu środek lata. Krótkie gacie i koszulka z krótkim rękawem a i tak jest gorąco. To lubię :-)
Rowerku wymienili cały napęd. Jednak korba też była zjechana. Za to teraz wszystko kręci się jak trzeba. Poza tym jeszcze kilka drobiazgów: kółeczko w przerzutce, pancerz przy tylnej przerzutce, regulacje itp. Wdziewam kask, pakuję sakwę i w drogę. Zjeżdżam do nerki, przejściem podziemnym na drugą stronę Al. Kołłątaja, wyjeżdżam na górę a tu na wprost wielbłąd wpiernicza gałęzie z drzewa. Obok niego drugi. A obok wielbłądów cały cyrk. W sensie rozrywka. Objeżdżam toto i wałami Czarnej Przemszy jadę w stronę Zielonej. Ścieżka nierówna po zimie jak nieszczęście. Rezygnuję z singielka i objeżdżam między domkami. Z Zielonej przez Czarną Przemszę w stronę Preczowa i dalej do domu.
Wrzucam nieco na ruszt, przekładam kasetę na drugie koło (uprzednio wstawiwszy dwie, jak się okazało, wyrąbane szprychy). Jeszcze małe kółeczko do wsiowego Lewiatana i na dziś koniec. 20:00 i na dworze jeszcze całkiem ciepło. Wychodzi na to, że jak się coś nie posypie, to na Bieszczady będę miał rewelacyjną pogodę :-]


Kategoria Praca, Serwis, Kaseta, Korba, Łańcuch

DPD

  • DST 34.00km
  • Czas 01:43
  • VAVG 19.81km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 17 kwietnia 2013 | dodano: 17.04.2013

+7 na starcie. Ciepło, coraz cieplej. Ktosik mnie klaksonem zaatakował w Będzinie ale za ślepy jestem i akcja za szybko się działa żebym człowieka rozpoznał i w końcu nie wiem, czy się witał, czy coś mu się nie podobało. Tak mi przychodzi do głowy, że w tamtym rejonie stacjonuje Noibasta. Czyżby to on?

Po pracy niemal letnie warunki czyli krótkie spodenki i koszulka z krótkim rękawkiem w użyciu. Słoneczko. Nie za mocny wiaterek. Po prostu super pogoda. Leniwym tempem potoczyłem się w stronę Dąbrowy Górniczej. Na wysokości "DorJana" spotykam Dominika. Chwilę rozmawiamy na tematy wiadome. Podziwiam nowiutkiego Garmina i omawiamy detale sobotniego eventu. Potem każdy z nas w swoją stronę. Ja na Zieloną, przez Preczów i Sarnów spacerowym tempem do domu. Zaczynam doceniać amorek w Niebieskim Rumaku. Na kawałkach, gdzie droga wygląda jak po czelabińskim meteorycie, jazda na Srebrnej Strzale jest wyjątkowo mało komfortowa. Ale jutro już odbieram rowerek z serwisu :-)


Kategoria Praca

DP niestandardowe OD

  • DST 38.00km
  • Czas 01:53
  • VAVG 20.18km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 kwietnia 2013 | dodano: 16.04.2013

+2 na starcie. Zrzuciłem już zimowe podkowy ale jeszcze w neopernkach rano. Na początek do Będzina po uzupełnienie "wałówy" i dalej przez Koszelew do centrum Dąbrowy Górniczej na spotkanie z Moniką by odebrać zamówione w Rowerowej Norce sakwy. Spotykamy się przy "Dżimmim". Czas szybko ucieka na rozmowie. Monika pochwaliła się, że rzuca robotę :-) Odważna decyzja ale z tego co mówiła to jej się nie dziwię i rozumiem.
Wspólnie ruszamy w stronę Mydlic. Na światłach koło Nemo Monika odbija w prawo a ja prosto i na Zagórze. Obok stacji benzynowej spotykam Jacka. Chwilkę rozmawiamy jednak niedługą bo nie chcę się za bardzo spóźnić. W pracy z lekkim poślizgiem.
Jechało się całkiem fajnie. Jak tak dalej pójdzie, to będę wstawał o 3:00 i robił sobie przed pracą dłuższe jeżdżenie ;-)

Po pracy temperaturka w słońcu jak w latu. W cieniu chłodem zawiewa. Ale i tak już daje się jechać w letnich ciuchach. Przyjemna odmiana.
Powrót prawie odwrotnie jak standard do pracy. Na początek przez Środulę, obok Domu Złego Ghostów, dalej ścieżką rowerową przez Będzin do nerki i dalej przez Zamkowe, Grodziec i Gródków do domu. Na razie powroty bez wielkiego zaginania bo na sobotę stosunkowo ambitny plan :-)


Kategoria Praca

DPS - przesiadka na strzałę - OD

Poniedziałek, 15 kwietnia 2013 | dodano: 15.04.2013

+1 na starcie. Znowu +1 warstwa izolacyjna, czapka i rękawiczki :-/ Ale już na powrocie powinno być całkiem ciepło. Z racji wczorajszego śmigania nie było takiego poweru w nogach choć i tak jechało się całkiem ok. Ważne, że słoneczko podaje.

Po pracy przez Dąbrowę Górniczą do Będzina. Zostawiam Błękitnego Rumaka w serwisie i ordynuję wymianę łańcucha, kasety, pedałów oraz ogólny przegląd i konserwację. Czas przygotować rowerek na sobotni event i wypad w Bieszczady. Ma chodzić jak zegarek.
Do domu zbiorkomem. Chwilka dłuższa przerwy i potem przygotowanie Srebrnej Strzały na jutro. Przy okazji mała jazda testowa (około 4 km) do wsiowego Lewiatana. Niby słoneczko, ale w cieniu już nie tak przyjemnie przez chłodnawy wiatr.


Kategoria Praca

DP - Wiosna, Panie Sierżancie! :-) - D - Znowu szprycha :-(

Piątek, 12 kwietnia 2013 | dodano: 12.04.2013

+7 na starcie. -1 warstwa izolacyjna. Na wyjeździe ładna tęcza i wschód słońca. Całą drogę jechało się wyjątkowo fajnie. Przelot niemal jak w warunkach letnich. Do Będzina średnia 27km/h i to bez podciągania się za autobusami (tak by było pewnie wyżej 30). Od Będzina wolniej bo tam już po drodze kilka górek do sforsowania. Przy PKM-ie jakiś uprzejmy kierowca przepuścił mnie przez sznureczek samochodów przy skręcie w lewo. Aż chce się jeździć :-)

Po pracy w miarę sprawnie przez Dąbrowę Górniczą na molo przy Pogorii 3. Chwila oddechu, szybkie kółko dookoła zbiornika i przez Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. Przed Zieloną zatrzymuję się sprawdzić czemuż mi to w tylnym kole szprychy brzdękają. Odkrywam jedną pękniętą. Znowu. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć żadnego charakterystycznego momentu kiedy to mogło się stać. Na szczęście w domu czeka drugie koło więc wystarczy tylko przełożyć kasetę. Od Pogorii już tempem spacerowym bo mam wiatr w gębę. W międzyczasie chmurki zmieniały się od niemalże deszczowych do fotograficzno-barankowych. Zdecydowanie przyjemnie termicznie.


Kategoria Praca, Serwis, Szprycha

DPOND - Wizyta w Kosmicznej Kwaterze Głównej Rowerowej Norki :-)

Czwartek, 11 kwietnia 2013 | dodano: 11.04.2013

+1 na starcie i nieco mgieł. Od początku towarzyszące słoneczko. W ogóle warunki do jazdy zupełnie inne niż przedwczoraj co też i widać po czasie przejazdu. W ogóle śmigało się rewelacyjnie. Na końcóweczce podciągnąłem się kilka razy za "188". Jakoś tak nie mogłem się oprzeć pokusie :-)

Na popołudnie miałem taki plan, że po pracy śmigam w odwiedziny do Moniki i Tomka po zamówioną w Rowerowej Norce czołówkę. Życie plany przeżuło i wypluło zmuszając mnie do dłuższego pobytu w pracy. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Kiedy meldowałem Monice, że mam obsuwę w czasie dowiedziałem się, że mniej więcej kiedy ja wyjeżdżam w okolicach powinien być Tomek. Szybki tel do Niego i spotykamy się na "ścieżce rowerowej" na Zagórzu. Stamtąd Tomek prowadzi do Kwatery Głównej :-) Gdzie teren sprzyjający to pomykamy, gdzie oporny to wolniej i pogaduchy. Jedzie się fajnie bo ciepło. Po drodze termometr pokazuje +16 st. Chwilami tylko coś tam lekko pokapało. Docieramy na miejsce po 19:00.
Zostaję poczęstowany porcją pysznego gulaszu, który jak się okazuje ratuje mój powrót do domu dostarczając niezbędnej energii. Czas szybko leci na rozmowie i robi się ciemno i coraz później a ja jeszcze mam kilka km do zrobienia (25 jak się okazuje po lądowaniu u drzwi). Tak więc przychodzi czas się pożegnać ale przed tym odbieram czołóweczkę ładując ją od razu akumulatorami i przymierzam też sakwy, które również znajdują się w ofercie Norki. W końcu wybieram odpowiadający mi model i również zamawiam. Czyli na wyjazd w Bieszczady sprzęt chyba skompletowany.
Oświetlam się i start. Pomimo tego, że słońce już dawno zaszło to jest całkiem ciepło. Jedzie się bezproblemowo, płuca się wyrabiają, nogi nie protestują. Po prostu super. Zakupione oświetlenie sprawdza się rewelacyjnie. Snop światła sięga 30-40 m w przód dając dostatecznie dużo miejsca na manewry omijania licznych dziur. Latarka na kierownicy uzupełnia oświetlenie tuż przed kołem. Mam wrażenie, że dzięki temu jedzie mi się dużo szybciej.
Bez problemu obok Huty Katowice, Pogorii 3 i 4, przez Preczów i Sarnów docieram do domu. Na mecie niemal równo o 22:00. Tel z meldunkiem, że dojechałem cały i żywy i zasiadam do uzupełnienia wpisu.
Pomimo dłuższej nasiadówy w pracy dzień jednak zaliczam do udanych. Monika, Tomek: dzięki za gościnę :-) I do zobaczenia w trasie.


Kategoria Praca

DP - wściec się można :-| + Plan na Bieszczady 2013 - D

Wtorek, 9 kwietnia 2013 | dodano: 09.04.2013

-1 na starcie. Jak wyjeżdżałem, to było ładnie sucho. Bez wiatru. W Będzinie zaczęło sypać śnieżkiem z kierunku wmordewindu. W sumie spodziewałem się opadów bo tak prognoza zeznawała ale miał to być lekki deszczyk :-/ Porąbana ta pogoda. I jeszcze do kompletu geografia dziur znowu się zmieniła. Kilka dni niejeżdżenia i trzeba się całej drogi od nowa uczyć. Nie dość, że trzeba uważać na radosne dokonania spaliniarzy to jeszcze zsynchronizować to ze slalomem pomiędzy wąwozami na jezdni. Albo ewentualnie wybrać gdzie się da "ścieżkę rowerową" i uskuteczniać slalom między psimi kupami :-(
I jeszcze ciągle słońca brak :-/

W końcu się zebrałem i zrobiłem sobie zarys długiego weekendu :-)



Trasa łącznie to ponad 1000 km. W podziale na etapy wygląda to tak:

Dzień 1: Sosnowiec - Grybów - 188km
Dzień 2: Grybów - Cisna - 139km
Dzień 3: Cisna - Dolina Sanu - Cisna 97km
Dzień 4: Cisna - Tarnawa Górna - Cisna - 108km
Dzień 5: Cisna - Solina - Cisna - 75km
Dzień 6: Cisna - Komańcza - Cisna - 74km
Dzień 7: Cisna - Tuchów - 169km
Dzień 8: Tuchów - Dąbrowa Górnicza - 166km

Start 27 kwietnia. Godzina jeszcze nie ustalona ale ze względu na dość długi 1 etap prawdopodobnie około 6:00.

Ktoś reflektuje na współudział? ;-)

Z pracy dziś wyjście później niż normalnie więc i czasu na objazdy brak. W związku z tym powrót przez Dąbrowę Górniczą, Pogorię 3 i 4, Preczów i Sarnów. W domu zrzut części balastu i jeszcze małe kółeczko do wsiowego Lewiatana.
Powrót w lepszych warunkach termicznych więc też i jechało się całkiem przyjemnie. Jedynie łańcuch daje do zrozumienia, że coś tak jakby się niedługo pożegnamy.


Kategoria Praca

DPD

Czwartek, 28 marca 2013 | dodano: 28.03.2013

-5 na starcie. Wiatr jakby nieco zmienił kierunek na bardziej niesprzyjający. Wyszła z tego straszna szarpanina jeśli chodzi o jazdę. Miejscami dochodziło do "karpika". Z pozytywów to objawiające się Słoneczko.

Po pracy tak sobie wygląda wszystko za oknem ale okazuje się, że nie jest tak źle. Wiatr zelżał. Nie tak zimno. Ogólnie wrażenie pozytywne. Powrót przez Dąbrowę Górniczą, Będzin, Łagiszę i Sarnów.
Zanosi się na to, że góra za 2 tygodnie wymiana kasety i łańcucha. A może i wcześniej.


Kategoria Praca

DPOD

Środa, 27 marca 2013 | dodano: 27.03.2013

Jeśli chodzi o pogodę to c. d. z dnia wczorajszego. + jeszcze od świateł na Środuli zacinający w gębę lekki śnieżek.
Na starcie nieco podciągnąłem się za "107". W jego "cieniu" przyjemnie się jechało.

Powrót w warunkach takich samych jak rano. Przez Dąbrowę Górniczą Mydlice do Będzina na pocztę i potem do serwisu na moment (po kółeczka do przerzutki). Potem powrót przez Łagiszę i Sarnów. Obok lecznicy dla zwierząt przy targu w Będzinie wymieniam machnięcia końcówkami górnymi z Mariotruckiem. Też pewnie rzeźbił z pracy. Nieco dalej na poboczu rowerzysta z kapciem. Ale pompował czyli miał czym awarię usunąć więc mu się nie naprzykrzałem. Od świateł w Sarnowie, w związku ze sprzyjającym wiatrem, całkiem ładne toczenie do domu.


Kategoria Praca

DP - bo mieli strajkować - P

Wtorek, 26 marca 2013 | dodano: 26.03.2013

Tak wczoraj straszyli i straszyli to stwierdziłem, że mnie to rybka. Warunki może nie idealne bo -6 na starcie i wg prognoz wiatr 20 km/h z kierunku wmordewindu ale za to sucho więc się zdecydowałem na 2 koła. Jechało się w sumie całkiem dobrze ale nie za szybko. Z tego co obserwowałem w locie, to strajk nawet jak był, to chyba wtedy, kiedy nic i tak nie jeździło bo zwyczajowo wyprzedzające mnie autobusy i tramwaje wyprzedzały mnie i dziś. A tak w ogóle to do tej pory nie udało mi się dowiedzieć czemu miał ten strajk służyć, przeciw komu itp.

Powrót przez Dąbrowę Górniczą, Pogorię 3 i 4, Preczów i Sarnów. Od Pogorii 4 ładny wiaterek w plecy. Wrażenie z jazdy od tego miejsca takie, jakby się nagle cieplej o +10 stopni zrobiło. Na razie zero ochoty na wyginanie trasy.


Kategoria Praca