Praca
| Dystans całkowity: | 116448.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%) |
| Czas w ruchu: | 6128:01 |
| Średnia prędkość: | 19.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2969 |
| Średnio na aktywność: | 39.23 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPD GastroCzwartek - Chata z Zalipia w Sarnowie
-
DST
90.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
04:35
-
VAVG
19.64km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+20 na starcie. Początkowo kręcenie oporne. Gdzieś tak dopiero od Będzina poszło lepiej. Na Rondzie Unii Europejskiej nawrotka w stronę Dąbrowy Górniczej i do Sosnowca wjeżdżam od Expo Silesia. Na miejscu nieco spóźniony :-/
Po pracy na początek do Agencji Reklamowej PRIOR odebrać kamizelki z logo Cyklozy. Potem do Marcina przekazać mu paczkę z tymiż kamizelkami. Stamtąd przez "dworzec" kolejowy w Dąbrowie Górniczej, Łagiszę i Gródków do domu. Zrzut części balastu i ruszam na zebranie ustawki z cyklu GastroCzwartek. Jadę przez Sarnów, Preczów i Zieloną. Dojeżdżam nieco spóźniony po drodze mijając grupkę Ghostów.
Ruszamy. Jakoś nie przypominam sobie, by ktoś nas policzył ale tak na oko to z 10 osób było. Jak Wudz wrzuci gdzieś galerię to podlinkuję.
Jedziemy mniej więcej traską jaką wcześniej objeżdżałem. Przez Zieloną, pod oczyszczalnię ścieków, wzdłuż torów na Ksawerę. Dalej asfaltem w stronę targu w Będzinie odbijając po drodze na ścieżkę na wale Czarnej Przemszy i przed mostkiem w prawo. Ekipa chce pojenia więc zaginamy do ABC przy nerce a potem dalej bocznymi uliczkami do lasku grodzieckiego, pod trasą Katowice-Częstochowa na drugą stronę i polami do Gródkowa. Wypadamy przy restauracji "Pod Lwem" i jedziemy na drugą stronę do lasku gródkowskiego. Jego obrzeżem pod szkołę podstawową i skręcamy w prawo. Teraz cały czas prosto na przemian trochę asfaltami, trochę terenem. Wypadamy niedaleko urzędu gminy w Psarach i lasem i wertepkami przedzieramy się do Sarnowa pod światła a potem już trasą do naszego celu.
Na miejscu żarełko. Nie wszystko było dostępne co w karcie i zamiast racuchów wciągam podwójne naleśniki z wiśniami i bitą śmietaną. Bardzo dobre. Ale spokojnie mogłem poprzestać na pojedynczej porcji :-) Jedna w menu było 2 szt. więc się zaasekurowałem. Jak się okazało, niepotrzebnie.
Potem przeskakujemy na drugą stronę trasy i jedziemy trochę asfaltem, a trochę wertepkami i przez las na Zieloną. Tam pierwsze pożegnania. Uszczuplona grupka jedzie jeszcze pod parasole na Zielonej gdzie raczymy się Radlerkami. Jednak trwa to krótko bo komary się rozkręcają. Chłopaki uderzają jeszcze na Pogorię 3 zrobić kółeczko a ja się żegnam i najkrótszą drogą, przez Preczów i Sarnów, wracam do domu. Po zachodzie słońca robi się nieco chłodniej ale nie na tyle jeszcze, by można powiedzieć, że zimno. Po prostu widać różnicę temperatur. Jest jednak przyjemnie.
Kategoria Praca
DPD PTTK Szwedzki?
-
DST
70.00km
-
Czas
03:14
-
VAVG
21.65km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+20 na starcie. Przed wschodem na niebie chmury ale jak słoneczko już wystartowało nad horyzont to nagle zniknęły. Przyjemna pogoda do jazdy. Temperatura + lekki wiaterek i kręciło się całkiem fajnie. Na dodatek dziś wyjechane w oknie startowym więc nie miałem potrzeby naginać. Na Lenartowicza zmienili organizację ruchu. Jadąc od Mecu trzeba ustąpić pierwszeństwa wyjeżdżającym z Alei Ignacego Paderewskiego lub skręcającym w nią. Niby rozumiem trochę to rozwiązanie bo jadąc pod górkę dużym samochodem ciężarowym ciężko się potem zebrać by zdążyć skręcić w lewo ale lepszym rozwiązaniem w tamtym miejscu byłoby duże rondo. Tym bardziej, że jest tam dość sporo miejsca na takie rozwiązanie. Nawet można by jeszcze dołożyć jeden pas pod górkę. Tyle, że taniej jest maznąć asfalt farbą i rozwiesić kilka znaków. Ehhh...
Po pracy do Dąbrowy Górniczej najechać bankomat i dalej obok "dworca" kolejowego na Zieloną i przez Preczów do domu.
Po 17:00 przez Będzin do Sosnowca na spotkanie w PTTK w sprawie sobotniego wyjazdu na Mazury. Schodzi jakoś do 19:00.
Potem ruszam w stronę Milowic i potem lekkie zawinięcie w prawo by sprawdzić czy dobrze widziałem, że na ekranie dzwiękochłonnym jest Szwedzki. Noibasta? Szwedzki to?

Noibasta masz go w kolekcji?
Potem do Czeladzi i dalej przez Wojkowice, zawinięcie przez Strzyżowice by dobić do 70km i do domu.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
50.00km
-
Teren
12.00km
-
Czas
02:35
-
VAVG
19.35km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+18 na starcie. Zero chmurek. Wyjeżdżam na krawędzi okna startowego w związku z czym do Będzina nieco naginania. Szybko załatwiam upgrade śniadania i udaje się utrzymać w normalnym czasie przelotu. Na miejscu niemal punktualnie. Trochę światła nie współpracowały.
Na forum Ghostów pojawił się już wpis odnośnie GastroCzwartku i dywagacje nad trasą. Nieśmiało zaproponowałem, że mogę zakręcić nieco trasę na odcinku molo przy Pogorii 3 a Chatą z Zalipia w Sarnowie. Powiedzieli tak, to po pracy pojechałem zrobić objazd czy przypadkiem gdzieś coś nie rozkopane albo nieprzejezdne. Na początek przez Dąbrowę Górniczą pod molo i potem już dalej według pomysłu. Detali nie opiszę bo w końcu ma być to niespodzianka na czwartek :-) Wyszło w każdym bądź razie 20 km. Styknie by nabrać apetytu.
Powrót już bez specjalnego gięcia.
Kategoria Praca
DPDS
-
DST
43.00km
-
Czas
01:59
-
VAVG
21.68km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+16 na starcie. Rześko. Przyjemnie się jechało. Wyjechane w oknie startowym więc jazda bez naginania.
Takie tam. Przy porannej kawie.
Po pracy bez marudzenia przez Dąbrowę Górniczą, Zieloną, Preczów i Sarnów do domu. Wciągam na szybko nieco płynów i drożdżówkę i ruszam Błękitnym Rumakiem do serwisu. Wyruszam na przełożeniu 2/1 i tak jadę jakieś 500m ale szlag mnie trafia bo przy prędkości 19km/h w porywach do 22 to będę jechał wieki całe. Za pomocą poluzowania zacisku i noża przestawiam łańcuch na 3/4. Trochę lepiej udaje się utrzymywać 25km/h w porywach do 28km/h. Na zjazdach nawet do 32 dochodzi. Tylko ruszanie oporne bo muszę uważać by nie zerwać skróconego łańcucha. Dotaczam się do Będzina trochę po 17:00. I kanał. Haków w serwisie od groma tylko akurat takiego jak u mnie nie ma :-/ Trzeba będzie zamawiać czyli szybko nie będzie. Ordynuję również wymianę linek od przerzutek, pancerzy gdzie trzeba, dołożenie urwanej szprychy, centrowanie tyłu i ogląd przodu bo coś też bije w czasie jazdy. Okaże się też jak hak będzie czy przerzutka przeżyła. Jak nie, to też do wymiany. Choć wydaje mi się, że powinna być ok. Powrót zbiorkomem i podnoszenie morale niepasteryzowanym. W najbliższe dni Strzała się trochę narobi. Poza tym przyjemne ciepełko. Ludzie wyglądają na trochę zdechniętych :-p
Kategoria Praca, Serwis
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
17.44km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano rześko ale dokładnie ile to nie wiem. Obstawiałbym tak między 10 a 12 stopni. Znów wyjazd poza oknem startowym ale naginania dziś nie było. Niedospanie po GastroCzwartku nie nastrajało mnie do wysiłku. Dziś chyba pojadę sobie gdzieś na łączkę i rozwalę się w trawie na słoneczku żeby się wygrzać.
Takie tam, przedstartowe, przy porannej kawie.
Po pracy dopadło mnie znużenie. Noga za nogą wlokłem się do domu. Wertepkami do Dąbrowy Górniczej, potem na Zieloną i wertepkami do Łagiszy i dalej tymiż wertepkami do mojej wiochy. Końcówka asfaltem w spacerowym tempie. Chyba się starzeję bo już mi się we znaki dają coraz bardziej długie nocne harce.
Kategoria Praca
DPD - GastroUstawka - Austeria w Sławkowie
-
DST
122.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
06:12
-
VAVG
19.68km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjazd poza krawędzią okna startowego i w związku z tym naginanie choć pewne było, że i tak się lekko spóźnię. Po drodze właściwie spokojnie. Nie zwróciłem w ogóle uwagi na temperaturę czyli musiała być w sam raz.
Po pracy bez zbędnych objazdów, aczkolwiek nieco terenowo (przez Dąbrowę Górniczą, obok molo przy P3, Zieloną, Preczów i Sarnów) do domu. Przepakowanie części balastu do plecaka i rundka nieco inną ale przez te same wioski drogą pod molo na Pogorii 3. A tam zdziwienie bo tłumek zebrał się całkiem spory. W sumie wystartowało nas około 20 osób ale po drodze kilka odpadło. Z tego co jednym uchem zasłyszałem to ktoś jednak pojechał do serwisu po kasetę bo mu już wszystko skakało, Wallace też jakieś kłopoty techniczne zaliczył. Ci, którym miał się sprzęt wysypać, zostali a my terenowo wzdłuż Pogorii 4, obok remizy w Tucznawie, Dolinkę Miłości (którą Magda sklęła w żywy kamień) i parę innych wetepków docieramy do Sławkowa. Zasiadamy w Austerii i zaczyna się zamawianie. Tradycyjnie płyn do centrowania kół w oczekiwaniu na właściwie już kolację. Osobiście serwuję sobie krokiecika z czerwonym barszczem i pieczeń po polsku z kluseczkami i zasmażaną kapustą. Wszystko dobre ale tradycyjnie dla mnie takie większe ciut za mało ;-) Podczas konsumpcji robi się ciemno i powrót odbywa się już przy użyciu światełek wszelakich. Częściowo wertepkami dobijamy w końcu pod Expo Silesia w Sosnowcu. Kilka osób odłączyło już po drodze a pod Expo oficjalnie ustawka zostaje zakończona. Chwilę jeszcze jedziemy razem ale po drodze grupka z Edytą, Marleną i Mariotruckiem odbija w stronę Będzina. Maciek, Domino i ja odprowadzamy Magdę pod dom (by mieć pewność, że kontuzja i późna pora nie uziemiły jej gdzieś po drodze). Potem z Dominem odprowadzamy Maćka pod dom. We dwóch jedziemy przez Będzin, obok Domu Złego Ghostów w stronę dworca kolejowego. Domino odbija pod torami w stronę Koszelewa a ja dalej przez Łagiszę i Gródków do domu. Docieram około 23:30.
Baaaardzo udana ustaweczka :-) Liczna grupa. Wesoła. Świetnie się jechało. Dzięki wszystkim za wspólne kręcenie i do następnego czwartku :-) Ciekaw jestem co wtedy będzie na celowniku :-)
Link do pełnej galerii
Takie dwie wyszły mi na polach w drodze na ustawkę :-)
Przy molo już całkiem spora grupka czekała.
Terenem przy Pogorii 4.
Ktoś wie co to za badyl?
I na koniec dociągamy do Austerii w Sławkowie.
A powrót już "po ćmoku".
Pożegnania pod Expo Silesia. Efekt wizualny przypadkowy. Świętych w naszym gronie raczej nie ma :-) Wszystko to raczej rogate dusze :-p
Zeznanie GPS-a z dnia dzisiejszego. Nieco odbiega od zeznania licznika. Wynika to z tego, że na wertepach mi się GPS kilka razy wyłączył ale akurat tutaj nie mam do niego pretensji bo poprzedni prawdopodobnie tak samo by zareagował - za duża prędkość przy zbyt dużych wstrząsach.
Mapka tym razem na końcu.
Ślad w kształcie trochę "potrzeszczały" (cytując Amigę), ale co ja na to poradzę ;-)
Kategoria Praca
DPD
-
DST
37.00km
-
Czas
01:31
-
VAVG
24.40km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano rześko ale ile w liczbach to nie wiem, bo nie sprawdzałem. Wyjechane dużo za późno i nieco trzeba mi było naginać by spóźnienie było w granicach przyzwoitości ;-)
Poza tym bez sensacji. Podobno dziś w okolicy dzień rowerowy :-]
Po pracy prosto do domu. Co prawda była opcja pokręcenia się w okolicy Nikiszowca w Towarzystwie Edyty, Domina, Jagiryby i kilku innych znajomych ale zdecydowałem się odmówić sobie i odespać w końcu weekendowe szaleństwa. W związku z tym bez większego zaginania przez Dąbrowę Górniczą, wzdłuż Pogorii 3 od strony Łęknic na Pogorię 4 i dalej przez Preczów i Sarnów do domu.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
44.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
02:12
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nie zerkałem ile na termometrze ale ICM zeznawał, że ma być przynajmniej +20 i odczuwalnie spokojnie tyle mogło być. A może i więcej. Zapowiadali też chmury. I też były. Niektóre nawet widowiskowe. Zastanawiałem się, czy uda się na sucho dojechać bo tak prognoza obiecywała ale widok za oknem jakoś nie przekonywał.
Ruszam na krawędzi okna startowego. Wiatr miał być w plecy ale czasem miałem wrażenie, że wieje prosto w gębę. Czyżbym tak szybko jechał? ;-)
W okolicach Będzina zaczęła się mżaweczka i do końca jazdy już nie chciała ustać. Wręcz nawet powoli się rozkręcała.
Niedawne upały musiały trochę zmęczyć społeczeństwo bo naród na drogach nieco rozkojarzony dziś.
Noibasta też chyba dziś miał start spóźniony ;-)
Po pracy wyglądało, jakby zaraz miała się zwalić na ziemię cała chmura. Wiało też, jakby się ktoś powiesił. Mimo tego ruszam wertepkami do Dąbrowy Górniczej. Dalej pod molo na Pogorii 3, przeskok na P4 i dalej do Kuźnicy Piaskowej. Stamtąd przez Dąbie-Chrobakowe i Malinowice do domu z zawinięciem przez wertepki obok osiedla w Malinowicach. Rzeźbienie pod wiatr sprawiło, że tempo spacerowe. Na Pogoriach zadziwiająco mało ludzi.
Kategoria Praca
DP - wrócił Garmin :-) DZ
-
DST
40.00km
-
Czas
01:53
-
VAVG
21.24km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nie sprawdziłem przed startem ile dziś termometr pokazywał. Prognoza obiecywała +20 stopni. Odczuwalnie było chyba nawet więcej. Wyjechałem mocno spóźniony i może udałoby mi się dojechać o czasie gdyby nie zator w sklepie, gdzie robiłem upgrade śniadania.
Po weekendowych harcach dziś nie miałem natchnienia do szarpania się w czasie jazdy i dlatego też bardzo nie zdziwił mnie fakt, że na zjeździe z Lenartowicza nie udało się dobić do 50 km/h.
Dziś planuję leniwy dzień. Powrót spacerowy i wybyczenie z odespaniem.
Plan ze spacerowym tempem i odespaniem tak średnio wypalił. Za to w trakcie pracy dociera do mnie mój GPS. Może tak nie do końca. Ten poprzedni to był eTrex Legend HCx. Ten co przyjechał to eTrex Vista HCx. Pierwszą różnicę (poza kolorem obudowy) jaką zauważyłem to opcja mierzenia ciśnienia atmosferycznego. Muszę się nad tym pochylić i sprawdzić o co chodzi.
Powrót przez Dąbrowę Górniczą z hakiem koło bankomatu, potem objazd Pogorii 3 od strony Łęknic. Zagięcie na Piekło i wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Lampa. Wczoraj w grupie w podobnych warunkach jechało mi się o niebo lepiej. Chyba zmęczenie wyłazi. W domu zabawa z wgrywaniem mapy do GPS-a. Po 21:00, jak już się zrobiło chłodniej, małe kółeczko do wsiowego Lewiatana.
Kategoria Praca
DP Krakow
-
DST
100.00km
-
Teren
30.00km
-
Czas
05:45
-
VAVG
17.39km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na starcie było coś koło +13 ale odczuwalnie sporo więcej. Jechało się nawet całkiem całkiem. Wyjechane z opóźnienie i takoż dojechane. Trochę ciążyły dziś sakwy bo po pracy od razu na miejsce zbiórki pod fontanną i ruszamy do Krakowa. A przez weekend traska z Krakowa do Częstochowy i jak będzie jeszcze dość czasu to powrót do domu :-)
Po pracy czesciowo wertepkami pod fontanne na zbiorke grupy jadacej dzis do Krakowa. Na miejscu robie oglad tylnego kola i okazuje sie, ze do wymiany jest opona. Rundka do plastrow miodu i powrot pod fontanne wykonac serwis. Zbieraja sie ludzie, foto przedstartowe i okazuje sie, ze jeszcze trzeba zrobic serwis kapcia.
Wertepkowo-asfaltowym szlakiem docieramy do Trzebini, gdzie na rynku raczymy sie bronkami. Potem wbijamy w Puszcze Dulowska i pedzimy nia do zamku Tenczynek. Tam foto i dalej w strone Minkowa. Po drodze robi sie ciemmo. Terenowo-wertepkowym szlakiem tluczemy sie dalej. Za ciemmosci docieramy w koncu na nocleg (po drodze uczyniwszy zakupy) do fortu. Ale dzien jeszcze sie nie konczy. Poza bronkami jeszcze grill. Kiedy sie to skonczy, to sie okaze. W kazdym razie jest wesolo :-)
EDIT
Link do pełnej galerii
Przyjeżdżam na Plac Ćwierka, przyglądam się kołu, które mnie całą drogę z pracy wnerwiało i takie coś zauważam. Dobrze, że plastry miodu po drugiej stronie ulicy.
Przedfalstartowe foto.
Pofalstartowy kapeć.
A potem już szarża...
... taka, że aż się kurzyło.
Zakończona przerwą na pojenie na rynku w Trzebini.
Potem Puszcza Dulowska, "kopułki" w Alwerni i wspinaczka asfaltem pod Tenczynek zakończona foto.
Robi się noc i zaczyna jeżdżenie z czołówkami i na czuja.
Zakończone lądowaniem po 22:00 na noclegu w forcie.
W trakcie jazdy znów odzywa się bicie tylnego koła. Inspekcja wykazuje walniętą szprychę.
Dzień przechodzi w głęboką noc a integracja trwa.
Kategoria Praca, Kilkudniowe






















