Praca
| Dystans całkowity: | 116413.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%) |
| Czas w ruchu: | 6126:20 |
| Średnia prędkość: | 19.00 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2968 |
| Średnio na aktywność: | 39.24 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
18.89km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+10 na starcie. Mokre jezdnie i mgły. Start poza oknem - 6:18 - bo mi się zebrało na zerwanie kilku jabłek do pracy a po ciemku to nie jest takie proste ;-) Przejazd spokojny. Na miejscu z poślizgiem 5 min. Na moście na Lenartowicza jakiś zator. Chyba był wypadek bo jest straż, policja i sznurki samochodów we wszystkich kierunkach.
Ulica ruchliwa i przydałoby się zmienić tu organizację ruchu. Zlikwidować most, zrobić trzy ronda (jedno wydłużone przy PKM-ie, drugie na górce przy skrzyżowaniu z Paderewskiego i trzecie przy trasie).
Przed wyjściem pracy wystartowała ulewa więc przyszło mi trochę poczekać aż minie. Drogi na powrocie mokre, wiatr z zachodu i dywan chmur, który dawał spore szanse na ponowne opady. Wszystko to zniechęciło mnie do zaginania i powrót najkrótszą drogą: Mec, Środula, Stary Będzin, nerka, Zamkowe, Grodziec, Gródków. W Grodźcu chwilę pokropiło. Powrót w tempie spacerowym.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
46.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:11
-
VAVG
21.07km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+10. Całą drogę do pracy mgły. Miejscami bardzo gęste. Start poza krawędzią - 6:16. Nie udało się podgonić (światła, wymiana akumulatorów w GPS-ie) i na finiszu 5 min. obsuwy. Teren budowy hotelu też za mgłą i na zdjęciu za wiele nie widać.
Po pracy termicznie bardzo podobnie jak rano ale za to bez mgieł. Ale też i bez słońca. Ruszam standardem na Pogorię 3. Za cmentarzem obok Expo Silesia przejazd pod trasą zamknięty. Zdzierają asfalt. Na szczęście ja rowerkiem więc mi wertepki zupełnie nie przeszkadzają i sprawnie przemykam się na drugą stronę. Potem korek na dojeździe do Granicznej więc wykorzystuję niedawno wypracowany objazd i sprawnie dopadam bieżni. Tąże jadę na piekło i wzdłuż Pogorii 4 asfaltem do zjazdu na Kuźnicę Piaskową. Stamtąd Dąbie-Chrobakowe i Malinowice gdzie znów wbijam w teren i tymże dociągam do Strzyżowic i do domu. Przez moment myślałem, że mnie zmoczy ale to tylko jakieś kilka przelotnych kropel się objawiło. Przyjemnie się wracało. Bez pośpiechu. Na Pogoriach fajnie pusto.
Na Chrobkowym "ustrzeliłem" sobie bażanta.
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
40.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
20.51km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+6. Przez wilgoć w powietrzu w postaci mgły, odczuwalnie dużo chłodniej. Jednak bardzo przyjemnie się jechało mimo tego. Start w oknie - 6:14. Na miejscu z minutową obsuwą. Ruch dziś dość spokojny.
Po pracy pogoda bez sensacji. Cieplej, sucho, lekki wiaterek. W miarę przyjemnie do jazdy. Powrót przez Mec, Środulę, Stary Będzin. Przejeżdżając obok przejścia podziemnego pod skrzyżowaniem obok Stadionu przyuważam na ścianie arta. Zawracam, sprowadzam rowerek na dół i trafiam na galeryjkę, którą wspomniał noibasta ale zapomniał napisać gdzie ona jest (albo odpisał na moje pytanie a ja tylko tego nie przeczytałem). Teraz to przejście jakoś wygląda. Niektóre arty bardzo fajne. Dawniej tylko jakieś mazy tam były. Oby tylko nikt tego nie zdewastował. Ścieżką dalej kręcę do nerki i przez Zamkowe przedostaję się na ścieżkę do Grodźca. Bokami dojeżdżam do drogi z Grodźca do Czeladzi (klinkierówka) i przed mostem zjeżdżam w teren dobijając do asfaltu z Czeladzi do Wojkowic. Przy Orlenie odbijam do siebie w teren. W domu zmieniam sakwy na większe i robię jeszcze małe zagięcie do wsiowego Lewiatana.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
34.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
20.20km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+12. Dywan wysokich chmur. Sucho. Start w oknie - 6:13 - więc kręcenie bez wielkiego ciśnienia. Po drodze dwa postoje. Jeden na szybkie (i średniej jakości) zdjęcie Pałacu Kultury w Dąbrowie Górniczej. Drugi foto hotelu. Światła na Alei Róż dziś padnięte więc w moim kierunku jazdy ruch płynny. Na miejscu z zapasem 5 min.
Nowe podświetlenie. Foto z ręki, na szybko.
Wrzucona do sakwy w ostatniej chwili przed wyjściem przeciwdeszczówka uratowała dziś powrót. W ciągu dnia zaczęło ni to mżyć, ni to padać ale wystarczyło by temperatura spadała, jezdnie zrobiły się mokre a wiejący wiaterek sprawiał nieprzyjemne wrażenie. Na wyjeździe dalej leciała woda z nieba. Około Środuli przestała ale potem jeszcze, raz czy dwa, się objawiła. W Będzinie zahaczam o serwis rowerowy w celu nabycia pancerza do uleczenia Srebrnej Strzały. Chciałem jeszcze smar ale mieli tylko pryskany a ja chciałem kapany więc na pancerzu zakupy zakończyłem. Powrót przez Zamkowe, Grodziec i Gródków. Jezdnie dalej mokre i wiaterek przeciwny. Mimo tego jednak jechało się całkiem fajnie. Niestety chyba będzie trzeba wrócić do jakiegoś dłuższego wdzianka na końcówki dolne bo kolana tak średnio były zachwycone warunkami pracy.
Kategoria Praca
DP - osobisty poniedziałek trzynastego - D
-
DST
38.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:39
-
VAVG
23.03km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+11. Całkiem ciemno. Mgły miejscami dość gęste. Startuję na Srebrnej Strzale ale po jakichś 500m stwierdzam problem z obsługą przedniej przerzutki. Zjeżdżam na bok i oglądam na szybko co jest. Myślałem, że linka zerwana ale ciągnę przy przerzutce i nie wychodzi. Problem znajduję przy pancerzu. Blisko domu jestem więc wracam i przerzucam sakwę i kokpit na Błękitnego. Ostatecznie start wychodzi o 6:11 czyli jeszcze w oknie. Kręcę niby niespiesznie ale średnia leci szybko w górę. Odczuwalnie bardzo przyjemnie więc nogi podają. Wyprzedzenie całkiem spore i na foto hotelu melduję się jakieś 10 min. wcześniej niż zwykle. Trochę obawiałem się, że będzie za ciemno ale coś tam jednak udało się pstryknąć. W pracy z zapasem 8 minut.
Osobisty poniedziałek trzynastego. Trzeba będzie się zatoczyć do serwisu po nowy pancerz.
Po pracy bez większego gięcia. Mortimer, Pogoria 3, Zielona, Preczów, Sarnów i Urząd Gminy. Tamże postój związany z odbiorem nowego dowodu osobistego. Potem wertepkami do Strzyżowic i do domu. W trakcie powrotu ładne, czyste niebo, zaciągnęło się nieciekawymi chmurami :-( Ale termicznie bardzo przyjemnie. Jesień w natarciu. Coraz więcej kolorowych drzewek.
Kategoria Praca
DPOD
-
DST
46.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
22.26km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+9. Bardzo przyjemne warunki do jazdy. Start nieco poza oknem - 6:17 - ze względu na chwilę poświęconą na smarowanie łańcucha, amorka i prawego pedału. Pedał wczoraj coś rzęził więc mu dziś trochę smaru kapnąłem i jest lepiej ale przewiduję, że chyba za jakiś czas się rozleci. Kręciło się dziś bardzo dobrze i czas przelotu wyszedł całkiem niezły. Bez sensacji po drodze. Jedyny postój z wyboru to ten na foto budowy hotelu.
Tak miejsce wyglądało jak zacząłem je regularnie fotografować. (05.08.2014)
Tak budowa wygląda dziś.
Link do pełnej galerii z budowy
Po pracy piękna pogoda. Cieplutko, słoneczko. Nic tylko nieco wygiąć powrót do domu. Tak też i czynię obierając kierunek na Kazimierz Górniczy. Stamtąd do Gołonoga i dalej w stronę Ząbkowic z odbiciem przy torach w stronę Piekła. Dalej już standard czyli ścieżką wokół Pogorii 4 do Preczowa i dalej do Sarnowa. Po przeskoczeniu "86" na zachodnią stronę wbijam po drodze w teren. Przebijam się przez lasek obok Urzędu Gminy i wskakuję na teren w stronę Strzyżowic. Stamtąd już tylko zjazd do domu. Bardzo przyjemnie się jechało pomimo tego, że na części dróg całkiem spory ruch. Taka jesień może być aż do wiosny :-)
Kategoria Praca
DPD
-
DST
39.00km
-
Czas
01:42
-
VAVG
22.94km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+8. Całkiem ładne niebo z delikatnymi chmurkami. Na południowym zachodzie wisiał księżyc. Towarzyszył mi przez całą drogę do pracy. Start w oknie - 6:12 - więc nie było potrzeby się napinać. Na miejscu z zapasem 3 minutek. Bardzo przyjemnie się jechało.
Po pracy lato. Wdzianko całkiem na krótko. Powrót bez większego gięcia. Standardem pod molo na Pogorii 3, ścieżką na Piekło, wzdłuż Pogorii 4 do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Wydaje mi się, żeśmy się wyśmignęli z Robredem na P3 ale głowy nie dam. Spokojny i bardzo przyjemny powrót do domu. A na jutro prognozy termicznie jeszcze ciekawsze :-)
Kategoria Praca
DPD
-
DST
35.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:33
-
VAVG
22.58km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+7 na starcie. Już nie wiem czy rano jest jakiś wiaterek lekki, czy ja tak szybko jadę, że tworzy się podmuch, w każdym bądź razie odczuwalny opór powietrza ;-) Dziś bez mgieł. Start jak najbardziej w oknie - 6:12 - i dzięki temu na mecie 7 minutek w zapasie. Jechało się całkiem przyjemnie i generalnie spokojnie. Niestety rano coraz bardziej ciemno :-/ Już nawet wschodu słońca nie ma szansy pooglądać bo wschodzi jak już jestem na miejscu.
Po pracy prawie letnia pogoda. Górą tylko koszulka i kamizelka. W zupełności wystarczyły. Wracam przez Mec, Środulę, Będzin, Grodziec (obok kolba.pl) Wojkowice. Na Lenartowicza przyuważył mnie Jacek i zatitał na powitanie. Ja, ślepy, pewnie bym w ogóle nie zwrócił na niego uwagi bo w konserwie siedział, a konserwy na jezdni interesują mnie tylko wtedy, kiedy mogą mi wejść w tor jazdy. Tak poza tym to jakby ich nie było. Siłą rzeczy i "kierownicy" całkowicie umykają mojej uwadze. Przyjemny i sprawny powrót do domu bez gięcia.
Kategoria Praca
DPDZ
-
DST
41.00km
-
Teren
7.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
20.50km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+5 czyli lepiej niż wczoraj. Ale z mgłami już tak samo, miejscami niezłe mleko (Łagisza, przy Czarnej Przemszy przed Zieloną). Chyba też lekki wiaterek. Poza tym ciemno. Ogólnie gdyby nie to, że poranna jazda rowerkiem to już prawie odruch bezwarunkowy, to bym pewnie skorzystał ze zbiorkomu. Właściwie pierwsze pytania jakie mi się ostatnimi czasy po przebudzeniu włączają, to jaka dziś pogoda i jak się ubrać żeby się fajnie jechało. Start 6:14 więc powiedzmy, że w oknie. Kręcenie niezbyt intensywne. Przejazd spokojny. Na miejscu z lekką rezerwą. Pstrykam wschodzące słońce ale efekt mizerny bo przesłaniają je drzewa i ostrość jak i jasność "idiotenkamera" zbiera nie tam gdzie trzeba, a nie mam za bardzo czasu bawić się ustawieniami.
Po pracy bardzo przyjemna pogoda. Słoneczko. Ciepło. Minimalny wiaterek. Bez gięcia ciągnę w stronę molo na Pogorii 3. Tam skręcam na Zieloną i dalej terenem dociągam do Preczowa i dalej wertepkami przez Łagiszę do Gródkowa. Tu nadziewam się na oznaczenie czarnego szlaku rowerowego. Dla mnie nowość. Ciągnę nim w stronę urzędu gminy w Psarach a potem dalej wertepkami do Strzyżowic i do domu. Tu zmieniam sakwy na większe i jeszcze małe kółeczko do wsiowego Lewiatana. Bardzo przyjemnie się dziś wracało zwłaszcza kawałkami terenowymi. A prognozy na kolejne dni są jeszcze bardziej optymistyczne :-)
Kategoria Praca
DPD
-
DST
40.00km
-
Czas
01:47
-
VAVG
22.43km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Coś koło +8. W trakcie jazdy wrażenie jakby trochę w gębę wiało. Dywan chmur już wyżej, cieńszy i dziurawy więc też szybciej zrobiło się jasno. Start dziś poza oknem - 6:20. Ruszam Srebrną Strzałą ale na pierwszych 400m słyszę jakieś nowe stukanie w okolicach tylnego koła. Zatrzymuję się na przystanku i robię pobieżny ogląda ale na oko nic nie widać. Że jestem jeszcze blisko domu to zawracam, wyciągam Błękitnego, przerzucam na niego kokpit i sakwę i ruszam ponownie - 6:26. Z czasem jestem już tak w czarnej..., że szkoda gadać. Zakładam przynajmniej 10 min. spóźnienia ale mimo tego kręcę z uczuciem. Spodziewałem się, że podziurawione chmury dadzą ładny efekt przy wschodzie słońca ale cudów nie było. Jedyny postój na foto to tradycyjnie by zrobić ujęcie budowy hotelu. Przejazd dziś w sumie dość sprawny i na miejscu z obsuwą 7 min.
Trochę mi smaka na świeżo wędzoną rybkę Noibasta zrobił ale skończyło się na tym, że jednak po pracy nie pojechałem w stronę Przeczyc. Przyczyna była zaś taka, że brakło mi już przestrzeni ładunkowej. Teraz jeżdżę z nieco mniejszymi sakwami i resztę wolnego miejsca zajęły dziś ciuchy do prania, jakie zabrałem z pracy. Rybkę bym musiał na miejscu wciągnąć. Tak więc powrót bez większego gięcia do domu. Standard na molo, potem Piekło, kawałek wokół P4 do Preczowa i dalej przez Sarnów do domu. Chmurki znów się zamieniły w równy dywan tyle, że wyżej zawieszony niż poprzednio. Troszkę powiewało. Powrót spokojny i generalnie dość przyjemny.
Kategoria Praca






















