limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:114137.00 km (w terenie 6290.00 km; 5.51%)
Czas w ruchu:5998:30
Średnia prędkość:19.03 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2903
Średnio na aktywność:39.33 km i 2h 04m
Więcej statystyk

DPD

  • DST 36.00km
  • Czas 01:35
  • VAVG 22.74km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 24 lipca 2014 | dodano: 24.07.2014

+15. Jak wstawałem to było pochmurno ale sucho. Kiedy zaczęło padać było już za późno by się wybrać na zbiorkoma i zdążyć na czas. Co pozostaje? Oczywiście: rower! :-] Jakaś dziwna radość dziś mnie brała na samą myśl o przedzieraniu się w deszczu. Te niedowierzające gęby na przystankach i w konserwach. Pani Kierowca z "182" aż chciała się zatrzymać i popatrzeć jak się przebijam przez rozlewisko przy stadionie na Zagórzu :-) Gładko poszło tylko mogłem wpaść w to z mniejszą prędkością bo trochę bryzgi na zadek leciały. Ale poza tym spoko. Spoko było też dlatego, że widząc co jest za oknem użyłem patentu z Decathlonu pod postacią kapci do chodzenia w wodzie. Od spodu gruba guma o niezłej przyczepności, od góry trochę pianki i siatka. Co się do środka wlało, to zaraz wypływało. I nawet nie było w stopy zimno. Tak więc za nic miałem większe i mniejsze kałuże, rozlewiska i płynące strumienie i rzeki. Czasem tylko stojąc na światłach wyciskałem z rękawów nieco wody by lżej było o te kilka gram. Poza tym tempo miałem na tyle dobre, że wyjeżdżając 6:16 na miejscu byłem jeszcze na kilka minut przed 7:00. Miodzio zupełnie bez rzeźni :-)

Kolor chmur na powrocie był taki, że niemal pewny byłem, że na sucho nie dojadę. Z tego też powodu bez gięcia. Standardem przez Mortimer na molo przy Pogorii 3 i dalej wzdłuż zbiornika do dzikiego przejazdu przez tory na Pogorię 4 i przez Preczów i Sarnów do domu. Moje obawy, że zostanę zlany jednak się nie sprawdziły. Tylko kilka drobnych kropel po drodze spadło. Na wiosce musiało padać nim dojechałem bo asfalty pod domem mokre. Na Pogorii 3 pusto jakby środek zimy był. Tylko kilku wędkarzy i najbardziej odporni na wodę biegacze i rolkarze oraz kilku rowerzystów.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Czas 01:33
  • VAVG 23.23km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 23 lipca 2014 | dodano: 23.07.2014

+17. Start 6:17. Odrobinkę poza krawędzią ale do nadrobienia. Początek jednak musiałem kręcić dość żwawo. Punkt pomiarowy na moście na Czarnej Przemszy z Łagiszy na Zieloną osiągam o 6:38 czyli jakieś 5 min. poza normą. Ale już za "dworcem kolejowym" w Dąbrowie Górniczej jestem 6:43 a do celu jeszcze tylko 5,7km więc już wiem, że jeśli nic nie wyskoczy to będę punktualnie. Przejazd spokojny.

W ciągu dnia przeleciała za oknem ulewa. Na wyjściu chmurki takie dwuznaczne kolorystycznie więc dałem sobie spokój z objazdami i to była trafiona decyzja. Jadę przez Mortimer gdzie odbijam za Expo Silesia w prawo i potem w lewo pod most i dalej w stronę Pogorii 3. Stamtąd na Zieloną i mostkiem nad Czarną Przemszą do Preczowa. Mostek chyba odnowiony bo deski jakieś inne i zjazdy gładkie. Po prawej (czyli mniej więcej na wschodzie) widzę już ołowiane chmurki. Jadąc przez Preczów wiem, że jestem na krawędzi burzy. Po prawej (na oko nad Antoniowem) już pada a do mnie dolatują odgłosy grzmotów. Kropelki doganiają mnie na granicy Preczowa i Sarnowa. Od świateł startuję na wszystkim co mam do dyspozycji czyli 3/7 i na młynkach cisnę prosto do domu. Udaje się uciec spod opadu (na ostatnich 500 metrach wyciskam max prędkość dnia dzisiejszego czyli trochę ponad 45km/h na płaskim). Dopiero kiedy zamarudziłem chwilę przed drzwiami patrząc czemuż to nie schodzi łańcuch na 1 z przodu kropelki ponownie mnie dogoniły. I tym razem już rozkręciły się w konkretny deszcz.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 32.00km
  • Czas 01:28
  • VAVG 21.82km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 22 lipca 2014 | dodano: 22.07.2014

Dziś nie spojrzałem na termometr ale wrażenie takie jakby było nieco bardziej rześko niż wczoraj. Ładne słoneczko, trochę wiaterku. Jechało się bardzo dobrze. Start 6:14 więc ze sporym zapasem minutek, których nie było potrzeby zbytnio nadużywać bo światła w sporej części dość dobrze współpracowały. Spokojny dojazd do pracy.

Powrót bez gięcia i najkrótszą drogą. Jakoś nogi nie chciały za bardzo podawać a do kompletu część drogi pod wiatr. Taki powrotny spacerek przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Łagiszę i Gródków. GPS na minusie :-/ Jeszcze trochę i chyba wyślę go do serwisu.


Kategoria Praca, GPS-

DPODZ

  • DST 43.00km
  • Czas 01:53
  • VAVG 22.83km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 21 lipca 2014 | dodano: 21.07.2014

+18 na starcie. Bardzo przyjemne warunki do jazdy. Wyjeżdżam 6:11 więc nie trzeba giąć by zdążyć. Na miejscu z 5 min. zapasem. Po drodze właściwie spokojnie. Światła niezbyt współpracowały. Dobrze, że trzeba iść do pracy bo jakbym miał tak cały tydzień jak było w weekend to bym padł. A tak to sobie człowiek trochę odpocznie.

Po południu atmosfera zrobiła się taka jakby lada moment mogło lunąć ale przy tej temperaturze to mi było wszystko jedno. I tak by się ochłodziło max o kilka stopni czyli dalej byłoby przyjemnie ciepło. Poza tym w trakcie jazdy, jeśli tylko osiągnie się prędkość powyżej 20 km/h robi się bardzo przyjemnie.
Powrót kolejno przez ścianę płaczu w Dąbrowie Górniczej. Potem przez Mydlice do Decathlonu w Sosnowcu. Stamtąd przez Będzin, Grodziec i Gródków do domu. Tu wciągam lodowato zimnego radlerka i na chwilę rozciągam się w pozycji poziomej. I jakoś tak uciekają mi ze 2 godzinki. Wyłazi weekendowe brykanie. Zresztą w pracy też trochę męczyło. Po przebudzeniu przepakowuję sakwy i jeszcze robię małe kółeczko do wsiowego Lewiatana. Tu już zauważalnie chłodniej. Słońca mniej, a właściwe wcale. Tylko dywan chmur. Czyżby miało padać?


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Czas 01:26
  • VAVG 23.72km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 lipca 2014 | dodano: 18.07.2014

+17 i wysokie chmurki ograniczające działanie słońca ale ogólnie pogoda bardzo przyjemna do jazdy. Dziś start 6:13 więc jak najbardziej w oknie i z zapasem minutek więc jazda spokojniejsza. Punkt pomiarowy - most na Czarnej Przemszy przed wjazdem na Zieloną (jadąc od Łagiszy) - osiągam o 6:34 czyli jestem w oknie przelotowym. Światła w Dąbrowie Górniczej udaje się w większości dojechać na przełączeniu więc stania niewiele. Na miejscu ze sporym zapasem.

Dziś w pracy dłużej przyszło posiedzieć i wychodzę przed 21:00. Powrót bez zaginania by wrócić jak najszybciej i jak najmniej jechać w ciemnościach bo nie mam ze sobą czołówki. Jadę więc przez Mec, Środulę, Stary Będzin, nerkę, Grodziec i Gródków. Przyjemna temperatura, nieprzeszkadzające podmuchy wiatru i dość puste drogi sprawiają, że przejazd przebiega sprawnie.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 36.00km
  • Czas 01:25
  • VAVG 25.41km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 lipca 2014 | dodano: 17.07.2014

+17. Bajkowe warunki do jazdy, które też i wykorzystuję na maximum ze względu na wyjazd poza krawędzią okna startowego czyli o 6:20. Na początku mam długie proste więc jest gdzie nadrobić spóźniony start. W Dąbrowie Górniczej koło "dworca kolejowego" jestem tylko 4 minutki po czasie więc przy płynnych światłach dojadę z zapasem. Jednak światła nie były płynne. Jeszcze te na Kościuszki przy zjeździe do Nemo udało mi się tak dojechać, że się zmieniały jak je osiągnąłem. Na Górniczej stanie. Na Alei Róż przez chwilę też. Na Shellu stanie. Udaje się jednak dojechać punktualnie i urwać z czasu przejazdu jeszcze minutkę. I to wszystko przy obydwóch sakwach :-) Chyba jest coś magicznego w takim komplecie bagażu bo leci się z nim niczym śnieżna kula.

Powrót dziś bez zaginania. Mortimer -> molo przy Pogorii 3 -> dziki przejazd na Pogorię 4 -> Preczów -> Sarnów -> Dom. Po drodze był króliczek. Nawet ładnie ciągnął ale mi potem odbił w wertepy a ja na sztywniaku i z sakwami więc poleciałem asfaltem. Potem go jeszcze widziałem przy molo. Generalnie fajnie się jechało choć miałem wrażenie, że pogoda taka jakby zaraz miała być burza.


Kategoria Praca

DPODZ

  • DST 51.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 02:08
  • VAVG 23.91km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 lipca 2014 | dodano: 16.07.2014

+17 na starcie. Miodzio. Całkiem bez rzeźni :-) Start 6:10 więc spory zapas minutek. Mimo tego przejazd dość dynamiczny bo po prostu były do tego bardzo dobre warunki. Na Alei Róż nieczynne światła więc udaje się sprytnie wbić w potok pojazdów. Niestety następne przy Shellu już mnie zatrzymały. Wcześniej stałem jeszcze na Górniczej i u siebie na "86". Na Zielonej patrol Policji i pewnie dmuchanie. Akurat trzepali tych co jechali z kierunku od Preczowa.

Powrót dziś znów nieco pogięty. Na początek ruszam w stronę Kazimierza Górniczego. Tu już koniec wykopków. Ładny, równy asfalt, którym jadę w stronę Gołonoga. Odruchowo skręcam w gruntówkę wzdłuż torów przy Pogorii 1 ale potem się reflektuję, że przecież nie muszę ciągle rzeźbić tych samych tras i wracam na asfalt i ciągnę do Ząbkowic. Dalej w kolejności jest Antoniów i Piekło, gdzie wbijam na asfalcik wokół Porgorii 4. Przez kawałek do Preczowa plączą mi się jakieś 4 szosy. Jadę sobie swoje 30 km/ h a tamci wloką się spacerkiem sporo wolniej to ich wyprzedzam. Nie wiem, na honor im najechałem czy coś bo zaraz mnie dogonili i wyprzedzili i znowu zaczynają się wlec ze 20 na godzinę. Nosz kurde. Człowiek chce dojechać równym tempem do domu a tu mu jakieś pajace zajeżdżają. Zdecydowaliby się na jedno tempo a nie takie szarpanie. Na szczęście oni chyba w stronę Wojkowic Kościelnych jechali bo jak skręciłem na Preczów to już mi nie przeszkadzali. Wcale nie musieli się popisywać że są mnie w stanie wyprzedzić. To oczywiste. Do domu prosto przez Preczów i Sarnów. Tu zmieniam konfigurację sakw i jeszcze zataczam małe kółeczko do wsiowego Lewiatana.
GPS dziś -3 :-/


Kategoria Praca, GPS-

DPOD

  • DST 41.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:47
  • VAVG 22.99km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 15 lipca 2014 | dodano: 15.07.2014

+15 na starcie. Ładne słoneczko i szczątkowe chmury a jeszcze wczoraj, nim poszedłem spać, prognoza wieszczyła, że będę miał bardzo mokro w drodze do pracy więc tym bardziej miłe zaskoczenie z rana. Niewiele brakło by udało się wyjechać dziś o czasie. Niestety przypomniałem sobie, że trzeba by kapnąć coś na łańcuch. Przy tej czynności tenże raczył spaść między największe kółko z tyłu a szprychy koła i musiałem się chwilę szarpać nim go uwolniłem. Potem smarowanie, mycie upapranych łap i tak minutki poleciały. Ostatecznie ruszam 6:20. Ostatnie przeloty to 41 min. więc jestem minimum 1 minutę do tyłu. Biorąc pod uwagę, że po drodze są światła to na pewno więcej. Pierwsze w Gródkowie - stoję. Drugie w D. G. na Kościuszki - stoję. Trzecie D. G. Górnicza - stoję. Czwarte D. G. Aleja Róż - stoję. Piąte Sosnowiec Shell - stoję. Kolejne na Braci Mieroszewskich udaje się dojechać tak, że tylko zwalniam. Na szczęście po drodze sporo prostych, na których można pocisnąć albo skorzystać ze zjazdu więc mimo wszystko udaje się nadrobić straty i na miejscu tylko minutę po czasie. Po drodze też gdzieś mi się GPS wyłączył na jakimś wyboju więc zdecydowałem się dodać kategorię "GPS-" żeby potem móc pozliczać ileż to razy się urządzenie rozkraczyło. A miało już ostatnio ze 2-3 wyłączenia. Poza tym spokojny dojazd do pracy.

Nim mi się dzień w pracy skończył spadła krótka ulewa. Na wyjściu było już jednak ładne słoneczko i wszystko szybko schło. Ruszam na początek wertepkami w stronę Placu Papieskiego i dalej obok Plejady na Pogoń skąd przebijam się do Czeladzi.  Przeskakuję na światłach przez "94" i lecę obok szpitala do Wojkowic. Od świateł ktoś mi się do koła próbował przyczepić ale dogonił dopiero przy przystanku. Potem jednak gdzieś odpadł. Albo człowiekowi było nie po drodze albo nie dawał rady utrzymać mojej, nie tak znów wyśrubowanej, prędkości ;-) W Wojkowicach skręcam przy kościele na Strzyżowice i ciągnę do skrzyżowania za szkołą. Tu stwierdzam, że braknie ciut jak pojadę najkrótszą drogą do 40km więc zawijam przez Belną. Zbliżając się do domu znów stwierdzam, że niewiele braknie do 41 więc jeszcze dociągam do sklepu po litrowe lody, na które to naszła mnie niespodziewanie ochota :-) Korciło mnie większe zaginanie - przez Bytom - ale spadły deszcz i niepewne chmurki ostudziły nieco moje zapędy. Cóż, skoro nie pojeździłem daleko to chociaż w miarę dynamicznie.
GPS znów się wyłączył na Okrzei jak po torach przelatywałem :-(


Kategoria Praca, GPS-

DPOD

  • DST 70.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 03:12
  • VAVG 21.88km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 14 lipca 2014 | dodano: 14.07.2014

+15. Trochę chmurek. Start 6:10. Przejazd byłby spokojny gdyby nie jeden spaliniarz, który prawie mnie dojechał jak objeżdżałem zapadniętą kratkę ściekową przy stacji benzynowej naprzeciw Expo Silesia. Podejrzewałem, że może spróbować. Następnym razem jak tylko będę miał choćby cień podejrzenia, że coś takiego może mieć miejsce od razu wyjeżdżam na środek swojego pasa.

Po pracy zaskakująco przyjemna pogoda. W sam raz by nieco wygiąć powrót do domu. Na początek standardem pod molo na Pogorii 3. Rzut oka czy nie ma kogoś znajomego i po negatywnej weryfikacji ruszam w stronę Pogorii 4 przy użyciu dzikiego przejazdu przez tory. Skręcając przy "Dębach" na P4 przelatują przez strefę rozbitej butelki prawdopodobnie po piwie. Wydawało mi się, że tym razem się udało. Żwawą "okołotrzydziestką" sprawnie przemieszczam się do Wojkowic Kościelnych. Że mi się dobrze kręciło to zamiast zbić od razu na Marcinków skręcam na Podwarpie. Wciąż dobrze się kręci więc wpadam na szlak w stronę Siewierza i nimże docieram do tegoż miasta. Bez zatrzymywania wbijam w las i ciągnę nim do Zadzienia. Nim jednak z lasu wyjechałem moją uwagę przykuła jakaś dziwna miękkość w tylnym kole. Zatrzymałem się, obmacałem i doszedłem do wniosku, że jest kapeć. W oponie znajduję kawałek szkła dzięki dziurze wypatrzonej w dętce. Czyli jednak nie udało się bezstratnie butelki przejechać. Łatam na poczekaniu (jakoś nie mogę się zabrać do poklejenia zapasu choć powtarzam sobie ciągle, że trzeba by) samoprzylepką i jadę dalej do Mierzęcic. Tam skręcam do Nowej Wsi i podjazdem ciągnę do Twardowic. Stamtąd do Góry Siewierskiej i doginam przez Strzyżowice do 70 km.


Kategoria Praca

DPD z awarią

  • DST 34.00km
  • Czas 01:43
  • VAVG 19.81km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 lipca 2014 | dodano: 11.07.2014

+15. Niebo niewyraźne. U mnie sucho ale im bliżej Sosnowca tym jezdnie bardziej mokre. Coś tam dmuchało ale niezbyt przeszkadzająco. Wyjechałem ciut poza krawędzią okna startowego ale udało się po drodze wykorzystać długie proste i nadrobić zaległości. Przejazd spokojny.

Dziś Srebrna Strzała miała zdecydowanie gorszy dzień. Na wyjściu z pracy orientuję się, że na tyle ma kapcia. Nie pozostało nic innego jak tylko się z tym rozprawić. Podejrzewałem, że znów szkło ale jednak nie. Puściła samoprzylepna łatka. Dość zniszczona znaczy się musiała pracować od dawna. Zdarza się. Naklejam nową i ruszam do domu. Gdzieś koło 14:00 tak solidnie lało ale śladów po tym już niewiele. Jedynie chmury jakieś takie ołowiane. Wolałem nie ryzykować, że mnie zleje i do domu ruszam standardem na Mec, Środulę, Stary Będzin, ścieżkę przy Małobądzkiej i Zamkowe. Tu jednak nie przez lasek grodziecki tylko sam Grodziec. Zjeżdżam na dół i wbijam na klinkierek w stronę stadionu. Za stadionem coś strzela w prawym pedale i nagle zaczyna się zsuwać z ośki. Zarżnąłem młynkami kolejny :-( Plus jest taki, że robi się ciszej. Wychodzi na to, że to nie sztyca tak trzeszczała tylko konające łożysko. Demontuję uszkodzony pedał, wycieram ośkę ze smaru i kręcę najkrótszą drogą do domu (obok cmentarza w Psarach). Jazda kiepska bo stopa przesuwa się w trakcie kręcenia i trzeba podeszwę oderwać i przesunąć żeby nie walnąć ścięgnem Achillesa w twardy metal. Ostatnie 5km więc nieco uciążliwe. Kolejny plus jest taki, że już nie muszę planować nic na sobotę. Plan się wyklarował sam czyli wyjazd po nową parę do serwisu i potem objeżdżenie nowych pedałków.


Kategoria Praca, Pedały