Dom->Praca->Bonus->Dom
-
DST
53.00km
-
Czas
02:20
-
VAVG
22.71km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano standardowe 16 km do pracy. Powrót przez Dąbrowę Górniczą, Pogorię IV, Wojkowice Kościelne, Przeczyce, Sadowie II, Najdziszów, Górę Siewierską. Takie tam małe co-nieco po wzniesieniach. Deczko wiało ale w sumie nie mało to większego znaczenia. Dziś paralotniarzy nie było. Dla nich wiaterek jednak za duży.
Pedały do wymiany. Prawy pękł jeszcze w piątek a dziś przyuważyłem, że drugi poszedł w ślady pierwszego. Te na wymianę mam już metalowe. Może pociągną dłużej niż tydzień.
Kategoria Praca
Psary-Woźniki-Koziegłowy-Siewierz-Będzin-Psary
-
DST
99.00km
-
Teren
15.00km
-
Czas
04:50
-
VAVG
20.48km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wystartowałem tak trochę po 12:00. Najpierw mała wspinaczka pod Górę Siewierską, gdzie startują paralotniarze. Jeden nawet już próbował się poderwać a kilku kolejnych rozkładało sprzęt. Potem do Sączowa, gdzie podpiąłem się pod nieznanego mi z imienia i pseudonimu rowerzystę, który w niezłym tempie (35km/h) podciągnął mnie do Zendka. Stamtąd pojechałem w kierunku Strąkowa i lasami do Woźnik gdzie wbiłem na drogę nr 789 i przez Gniazdów dojechałem do Koziegłów. Stamtąd przez Pińczyce do Siewierza. Pod zamkniem jakiś festyn startował ale nie pytałem z jakiej okazji - 0,5l wody i dalej jazda prosto na Pogorię IV. Tam dłuższy postój na wszamanie kanapek i zapicie resztkami rezerw ciekłych. Ludzi jak "mrówków". Kilka chyba skuterów wodnych. Ścieżką wzdłuż Pogorii aż do śluzy, przeskok nad Pogorię III, Zielona, kawałek wzdłuż Czarnej Przemszy do Będzina. Uzupełnienie zapasów Okocimia i powrót przez Sarnów do domu. Brakło kilkuset metrów do równej setki ale zew zimengo Carlsberga w lodwóce zwyciężył :-)
Ogólnie rewelacyjny dzień na jazdę. Lekki wiaterek, nie za gorąco. Przydałaby mi się taka pogoda na wypad do Kielc.
:-/ Google Maps przestało "łykać" ślady *.gpx. Ale kicha. Ktoś coś wie na ten temat?
Kategoria Jednodniowe
Masa Krytyczna - Zabrze 2011.09.09
-
DST
109.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
06:00
-
VAVG
18.17km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano standardowe 16 km do pracy. Drogi mokre po niedawnych deszczach więc dotarłem nieco ufajdany.
Po pracy przejazd do Katowic na Rynek na umówiony wspólny dojazd z Jackiem i Tomkiem na Masę Krytyczną w Zabrzu.
I tym razem nieoceniony Garmin zafundował nam jakieś 2 km MTB po błocie i dziurach.
Poza tym bez większych przeszkód dotarliśmy na Masę.
Wspólny przejazd pod ochroną policji trwał grubo ponad godzinę.
Po wszamaniu odrobiny kalorii i założeniu cieplejszych wdzianek (na Masie nieco zmarzliśmy; spacerowe tempo Masy nie pozwalało się rozgrzać) rozpoczęliśmy powrót.
Wciąż pod przewodem Garmina przejechaliśmy przez Rudę Śląską, Siemianowice do Czeladzi. Po ciemku ze 2-3 razy musieliśmy się wracać po kilkaset metrów (moja nieuwaga i nieznajomość terenu + czasem nieco spóźnione reakcje GPS-a). Na szczęście nawigacja Jacka również pilnowała drogi i dzięki Jego wskazówkom szybko wracaliśmy na właściwą trasę.
Pożegnaliśmy się w Czeladzi. Chłopaki pojechali razem do Sosnowca a ja solo do Grodźca i potem dalej do siebie.
Jak dla mnie, to wyjazd bardzo udany. Z Tomkiem i Jackiem jedzie się fajnym, równym tempem (o ile warunki na drodze pozwalają; dziś drogi do Katowic jakoś dziwnie zapchane były). Pogoda nawet dopisała.
Jacek, Tomek, mam nadzieję, że do zobaczenia na kolejnym wyjeździe na Masę :-)
Zdjęcia i ślad z GPS-a wrzucę jutro.
Kategoria Jednodniowe, Praca
Dom->Praca->Gdzie_oczy_poniosą
-
DST
50.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:40
-
VAVG
18.75km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano standardowe 16 km do pracy. Chłodno ale w porównaniu do powrotu, to bardzo przyjemnie. 40 min. i na miejscu.
Wyjechałem z S-ca Zagórza o 17:00. Jakieś 15 min. później byłem już mokry i ufajdany do jajec. Skoro tak, to już nie było się czym przejmować i jedyne co pozostało, to cieszyć się jazdą. Przed Pogorią IV przestało padać. Wojkowice Kościelne, Przeczyce obskoczyłem bez deszczu. Gruntowymi, bocznymi dróżkami przeskoczyłem do Dąbia i tam się zaczęło od nowa. Nie dość, że deszcz, to jeszcze wiatr w gębę i do tego pod górkę. Przed wjazdem do lasu, w kierunku Góry Siewierskiej skręciłem do siebie ale brakło mi do 50km tak ze 2,5 więc dokręciłem na siłę przez Strzyżowice. W nagrodę na zjeździe do Psar dostałem widok na przepiękną tęczę. Aże fotkę strzeliłem ale i tak nie oddaje tego, co gały widziały.
Kategoria Praca
Z domu do pracy i "nazad"
-
DST
33.00km
-
Czas
01:33
-
VAVG
21.29km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miałem nie dopisywać tego co do pracy jeżdżę, ale jednak zacznę.
Sam się dowiem ile to ja właściwie tych kilometrów do pracy wykręcam rocznie. A trochę tego pewnie jest.
Kategoria Praca
Dom->Praca->Dom
-
DST
34.00km
-
Czas
01:35
-
VAVG
21.47km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po drodze mała odchyłka do serwisu po pedały i linkę do przerzutek.
Kategoria Praca
Jaroszowiec Olkuski i okolice
-
DST
124.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
06:30
-
VAVG
19.08km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na zaproszenie Marcina dołączyłem do niego, jego taty i jego brata w wyjeździe do Jaroszowca Olkuskiego. Spotkaliśmy się w Sosnowcu niedaleko Expo Silesia. Od tego momentu prowadził Marcin więc nie interesowałem się specjalnie tym, gdzie jestem :-) Jechaliśmy w tamtą stronę poboczem trasy ponieważ była wyznaczona godzina (11:00), na którą cel musiał być osiągnięty. Wydawało się, że czasu mało a na finiszu okazało się, że w zapasie jest 30 min.
W Jaroszowcu Marcin i jego rodzina zajęli się swoimi sprawami a ja "poszalałem" nieco po okolicach. Ponieważ Rabsztyn był blisko postanowiłem sprawdzić co mnie ominęło z wycieczki, którą odbyła do tego miejsca grupa rowerowa z PTTK Sosnowiec.
Po krótkiej, acz zażartej walce, z piaszczystym czerwonym szlakiem dotarłem pod zamek. Wszamałem tam małe conieco, popstrykałem kilka fotek i wróciłem do Jaroszowca. Stamtąd już we czterech rozpoczęliśmy powrót w swoje strony.
Po drodze na chwilę odbiliśmy z Marcinem na punkt widokowy na Pustynię Błędowską. Piasku to na niej za wiele już nie widać.
Wspólnie dojechaliśmy do Dąbrowy Górniczej, niedaleko Pogorii I. Tam się rozstaliśmy. Ja pojechałem wzdłuż torów do Pogorii IV, dalej do Preczowa i potem prosto do siebie.
Pogoda była cały czas rewelacyjna. Współtowarzysze podróży nadawali niezłe, równe tempo. Jak dla mnie, wypad bardzo udany. Dystans wyszedł tak w sam raz. Pojeździć a się nie przemęczyć.
Ujawniła się awaria - pęknięty prawy pedał czyli jutro wizyta w serwisie i wymiana. Możliwe, że problem już był od kilku dni tylko tego nie zauważyłem. Jak się jeździ o co jakiś czas trzeba wymienić to lub owo niestety.
Kategoria Jednodniowe
Rodzinny "Rajd" rowerowy w Katowicach 2011.09.03
-
DST
60.00km
-
Czas
03:00
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Z Psar pojechałem do Sosnowca, gdzie miała być zbiórka chętnych pod dworcem PKP. Nie zjawił się nikt więc w końcu do Katowic, pod pomnik Powstańców Śląskich, pojechałem sam. Zarejestrowałem się, wziąłem kupon na "wyżerkę" i los na loterię. W międzyczasie dotarł Marcin (szef Koła Rowerowego przy PTTK w Sosnowcu) i okazało się, że jest tam też jego tato i dwaj bracia. Po 14:00 pojechaliśmy z grupą do celu. Jakiś camping. Nie dociekałem nazwy bo skoro nie musiałem tam trafić sam to mi ta informacja nie była potrzebna :-)
Przydziałowa kiełbaska z grilla + dodatki + woda mineralna. Losowanie nagród (tradycyjnie nic nie trafiłem) i powrót do Sosnowca w pięciu. Z Sosnowca Marcin odprowadził mnie do Preczowa. Stamtąd obaj wracalśmy do siebie.
Dystans taki sobie ale przynajmniej dzień przyjemnie spędzony. Na mecie rajdu było całkiem sporo ludzi na rowerkach. Miło było popatrzeć.
Ślad z GPS-a wrzucę innym razem.
Kategoria Jednodniowe
Masa Krytyczna - Gliwice 2011.09.02
-
DST
122.00km
-
Czas
07:00
-
VAVG
17.43km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Moja "wersja wydarzeń" jeśli chodzi o wyprawę na Masę Krytyczną do Gliwic :-)
Niewiele odbiega od wersji Kolegi Jacka (accjacek) w części, którą przebyliśmy wspólnie. Różni się tylko nieco do punktu Katowice-Rynek i od punktu Czeladź.
Średnia nie jest rewelacyjna ale ostro zaniża ją sama Masa. Z Katowic do Gliwic i z Gliwic do Czeladzi pomykaliśmy całkiem żwawo. Tam tempo było sporo powyżej 20 km/h.
Link do śladu z GPS-a:
(http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF&msa=0&msid=208997867315307357939.0004ac104f21c840b2ba1)
Kategoria Jednodniowe
DPD
-
DST
32.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
16.00km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzień minimalistyczny jeśli chodzi o rowerek.
Kategoria Praca






















