Serwis
| Dystans całkowity: | 6399.00 km (w terenie 467.00 km; 7.30%) |
| Czas w ruchu: | 330:20 |
| Średnia prędkość: | 19.37 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 45.50 km/h |
| Liczba aktywności: | 163 |
| Średnio na aktywność: | 39.26 km i 2h 01m |
| Więcej statystyk | |
DS - testy napędu - Rogoźnik - D
-
DST
69.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
03:40
-
VAVG
18.82km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Srebrną Strzałą do serwisu na wymianę napędu i supportu. Po drodze tylko drobna odchyłka do bankomatu. Rowerek do odbioru około 16:00 i potem w planach rundka testowa w towarzystwie :-) Start z Będzina o 17:00 spod Dyskobola. Każde 2 koła mile widziane :-)
Rower odebrałem z serwisu jakoś tak po 16:00. Jak się okazało, wymiana supportu była konieczna nie tylko ze względu na to, że "jedyneczka" z przodu nie wchodziła ale i dlatego, że się był po prostu rozsypał. Tykanie, które strasznie mnie irytowało, a którego źródła nie mogłem wytropić pochodziło właśnie z rozsypanego supportu. Teraz słychać tylko równo pracujący łańcuch bez żadnych zbędnych hałasów.
Mając jeszcze trochę czasu do spotkania pod Dyskobolem wybrałem się na Syberkę na 12%. Potem dalej przez Zamkowe do lasku grodzieckiego i wybywszy z niego obok wiaduktu na wylocie z Będzina do Łagiszy pokręciłem pod Dyskobola. Zastałem tam już Edytę, Damiana i Rafała. W chwilę po mnie zjawił się jeszcze Paweł. W piątkę pojechaliśmy pod Zamek, gdzie formowała się grupa wyjazdowa skrzyknięta na forum Ghostbikers, a o której info wytropiła Edyta. W sumie było nas kilkanaście osób.
Tradycyjne pytanie: gdzie jedziemy otrzymało dwie odpowiedzi. Jedna to Rogoźnik. Druga Przeczyce. Stanęło na Rogoźniku. A mnie się trafiła rola wodzącego peleton :-)
Tak też i wodziłem. Do Rogoźnika jechaliśmy dość podobnie jak wcześniej z Edytą, Joanną i Marcinem. Powrót wyrzeźbiłem trochę inaczej a potem jeszcze dołożyliśmy sobie trochę off-road. Wspólny objazd zakończyliśmy przy światłach obok M1 w Czeladzi. Osoby z Sosnowca odbiły w tamtą stronę a ja z ludźmi z Będzina przez kładkę na Syberkę, gdzie ostatecznie grupa się rozjechała.
Dzięki wszystkim z wspólne jeżdżenie. Jak na spontaniczne rowerowanie to całkiem sporo nas było i całkiem sprawnie kulaliśmy się z miejsca na miejsce. Tuszę, iże to nie ostatni raz :-)
I jeszcze pozwolę sobie podlinkować foto (chyba z aparatu Kariny) dzisiejszej grupy. Zrobione w Rogoźniku.
I jeszcze mapka wydobyta z Garmina.
To cały mój rowerowy dzień. Część wspólna to ta największa pętla.
Kategoria Serwis, Inne
Reklama cd. :-)
-
DST
78.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
04:35
-
VAVG
17.02km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiejszy dzień, jeśli chodzi o aurę, nie rozpieszczał. Dość silny wiatr, nie za ciepły. Na szczęście ze śmigających chmur nie spadł deszcz a i słoneczko przebijało się nawet na czasem dość długo.
Jeśli chodzi o rowerowanie, to dzień spędzony baaaardzo fajnie :-)
Na wycieczce do Ogrodzieńca wstępnie umówiliśmy się z Edytą i Joanną oraz Marcinem na wtorek, na trasę po moich okolicach. Dziś tylko pozostało dograć godzinę i miejsce startu. Wypadło na Rynek w Czeladzi i 16:00. Trochę potem godzina uległa przesunięciu z różnych względów ale udało nam się zjechać i pojechać.
Kręciliśmy się bezdrożami, asfaltami i klinkierkami po Czeladzi, Grodźcu, Wojkowicach, Przełajce, Rogoźniku, Górze Siewierskiej, Brzękowicach, Psarach, Sarnowie i Łagiszy. W parku w Rogoźniku zrobiliśmy chwilę postoju w restauracji na coś ciepłego do picia. Drugą przerwę zrobiliśmy na startowisku paralotniarzy w Górze Siewierskiej by podziwiać rozciągający się stamtąd widok na Zagłębie i nie tylko.
Po ogrodzieńcowej "wyrypie" lokalne wertepki zdawały się nie robić wielkiego problemu ani Joannie ani Edycie. Jechaliśmy fajnym, równym tempem w grupie. Nikt na nikogo nie musiał czekać. Gdzie się dało, to była gonitwa ale były też kawałki gdzie jechaliśmy spokojnie i był czas porozmawiać.
Wspólna pętelka to około 50km przy czym sporo w terenie. Zakończyliśmy wspólny objazd w Sosnowcu gdzie najpierw odprowadziliśmy Edytę do domu, potem Joannę a na końcu ja odprowadziłem Marcina. Z Zagórza już solo przez Dąbrowę Górniczą, obok molo na P3, Zieloną, Preczów i Sarnów pognałem do domu.
Bardzo miło spędzony czas. Gdyby jeszcze tylko pogoda była nieco bardziej sprzyjająca to nic właściwe od dnia by nie trzeba było wymagać.
Rano, po wizycie rzeczoznawcy z PZU, odstawiłem Nowego Rumaka do serwisu.
Zakupiłem też wolnobieg i łańcuch do Srebrnej Strzały. Dziś już kilka razy mało zębów sobie nie wybiłem jak łańcuch przeskoczył. Obawiam się tylko, żeby po wymianie wolnobiegu i łańcucha nie okazało się, że jeszcze trzeba korbę też zmienić. Ale to już jutro po zmianie zrobię trochę testów i się przekonam.
Kategoria Inne, Serwis
DP - niespodzianki - OSD
-
DST
39.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
20.35km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano niestandardowe 17km. Zamknęli skrzyżowanie koło stadionu w Będzinie. Da się jechać tylko z kierunku Sosnowca do Dąbrowy Górniczej. Z Syberki do centrum nie da się przejechać. Coś przy torach grzebią. A podobno jeszcze mają też przebudowywać "nerkę" w Będzinie. Z rozpędu musiałem pojechać prosto i nawrócić.
Wcześniej, na światłach w Gródkowie, dwóch "miszczów" kierownicy. Jeden w rowie, drugi na środku skrzyżowania (czarna beemka) ze skasowanym prawym przodem.
Kolejny "miszcz" tradycyjnie na Mecu - wyprzedzanie autobusu przy podwójnej ciągłej.
Poza tym zwykły dojazd do pracy.
I jeszcze na 11-go Listopada położyli asfalt. Tzn. jak jechałem jeszcze walcowali ale dało się już jechać.
Po pracy przez Dąbrowę Górniczą, Mydlice, Warpie, do serwisu rowerowego. Stałem się posiadaczem klucza do zdejmowania kaset, zapasu szprych i wersji podróżnej Brunoxa do amorków. Z serwisu pojechałem w stronę skrzyżowania obok stadionu sprawdzić czy dalej zamknięte. Przelatując obok Lidla przyuważyłem Ryśka. Okazało się, że z kuzynem wracają z Pogorii. Chwila gadki. Rzut okiem na nowe obuwie Ryśkowego rowerka (wyglądają ładnie) i jadę dalej. Przez Zamkowe, Lasek Grodziecki na wertepki co to one wychodzą w Gródkowie obok "Pod Lwem", dalej prosto pod las i w stronę podstawówki w Gródkowie. Tam w prawo i do końca asfaltu w teren a potem skręt w lewo i dojeżdżam do ul. Łącznej (klinkierek). Tam tajnym shortcut-em podjeżdżam pod dawne kółko rolnicze i szybki wjazd do Lewiatana. Potem prosto do domu.
W domu PIT-STOP. Zakładam szprychy. Czyszczę z grubszego syfu kasetę i takoż zakładam. Potem zdejmuję bo mi się zapomniało osłonkę założyć. Zakładam kasetę znowu. Tarczę hamulca. Wkładam koło na miejsce i wygląda na to, że Nowy Rumak ma się ok. Wyprowadzam go na dwór, poprawiam jeszcze koło i rundka próbna. Nieco dupą rzuca. Koło ździebko zdecentrowane. Przez pół godziny bawię się centrowaniem "na oko" by nieco zminimalizować w końcu "jajcowanie". Jeszcze odrobina dłubania przy duperelach i pojazd gotowy na jutro do pracy. Potem łatanie zapasu i zasiadam w końcu do uzupełnienia wpisu.
Kategoria Praca, Serwis
DPDSOD
-
DST
60.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
02:55
-
VAVG
20.57km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poranny standardzik: 16km. +6. Całkiem przyjemnie. +2 do irytacji. Jeden to przez jakiegoś "księcia" w beemce kombi (srebrnej) na skrzyżowaniu koło stadionu w Będzinie. Drugi przez "piechociarkę" za dworcem autobusowym na Kościuszki. Stała przy krawężniku i stała aż się zdecydowała wleźć na asfalt jak miałem do niej ze 3m. I to jeszcze z 10m od pasów. Jakbym tak ją zdzielił przez ten głupi łeb... tyle, że pewnie i tak by jej to niczego nie nauczyło. Może reszta dnia będzie mniej irytująca.
Po pracy szybki powrót do domu przez centrum Dąbrowy Górniczej, Zieloną, Preczów i Sarnów. W mojej wiosce kolejne +1 do irytacji, +100 do niewidzialności z kamizelki odblaskowej i +1000 dla takiej jednej do ślepoty.
W domu wymontowanie koła z Meridy, symboliczne obtarcie większych syfów i montaż na Srebrnej Strzale w celu transportowym.
Taki, o:
A kołu stało się to, o:
Niespiesznie ale też i bez marudzenia do serwisu. Kółko do odbioru w czwartek. Że pod ręką jest do dyspozycji Srebrna Strzała to nie mam jakoś ciśnień żeby było "na wczoraj".
Po serwisie pomyknąłem sobie przez Syberkę, M1, Czeladź, Wojkowice i Strzyżowice do domu. I tak "się ukręcił" dzisiejszy kilometrarz.
Po południu jakby wietrzniej i nie za ciepło ale jeździło mi się dziś zadziwiająco dobrze.
I jeszcze się mi przypomniało, że na przodzie w Meridzie ujawnił się kapeć :-/ Ale już dziś tego nie ruszam. Tak ku tej okazji wziąłem sobie 2 nowe dętki "na zaś".
Kategoria Praca, Serwis
DPOSD
-
DST
39.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
02:20
-
VAVG
16.71km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano standardowa 16-tka do pracy. Zero na termometrze.
Powrót kombinowany. Wertepami do Dąbrowy Górniczej. Potem wertepami obok oczyszczalni ścieków do Będzina. Wałem wzdłuż Czarnej Przemszy do Al. Kołłątaja.
Wpadam do serwisu po klocki do "fał-brejków" do Strzały, większy pojemnik Brunoxa do łańcucha i rogi do Nowego Rumaka. Powrót dalej przez Zamkowe, las grodziecki, na zachodnią stronę S1 i polami obok restauracji "Pod Lwem" (tej co wczoraj), do lasu w Gródkowie. Dalej w stronę szkoły, potem za tory, do Psar.
Zawiewało ale już nie tak jak wczoraj. Słabiej przede wszystkim i chyba cieplejszy ten wiatr.
Na wertepach jeszcze trafia się uczciwe błotko choć ogólnie to już coraz bardziej sucho.
No i okazało się jeszcze, że miałem jednak trochę za nisko siodełko. Podniosłem o jakieś 5-7mm i od razu inaczej się kręci. Powinienem był to już dawno sprawdzić.
Kategoria Praca, Serwis
DPSN
-
DST
27.00km
-
Czas
01:19
-
VAVG
20.51km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano standardowa 16 do pracy. Ciemno, bez opadów, +3.
Po południu przez Dąbrowę Górniczą do Będzina. Odstawiłem w końcu rowerek do przeglądu gwarancyjnego. Dzień rowerowo bez większych fanaberii czy niespodzianek.
Kategoria Praca, Serwis
DPSD. Cykloza powiedziała...
-
DST
46.00km
-
Czas
02:13
-
VAVG
20.75km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
... że zasłużyłem na kilka browców, do których też zamierzam się zabrać po zrobieniu wpisu :-)
Rano standardowa "16". Posłuchałem pomysłu Tomka z kominem. Sprawdza się idealnie. "Ucha" nie marzną. W pełni zazbrojony w różne izolatory dojechałem do pracy z lekko tylko omarzniętym dziobem czyli praktycznie bez strat. Nieco tylko mnie irytowało zachowanie napędu (zwłaszcza na podjeździe spod izby wytrzeźwień na Środulę i potem dalej za cmentarzem na Środuli na Dworską) tzn. lecący po ząbkach łańcuch.
Po pracy wystartowałem równo o 15:00 i potoczyłem się do serwisu. Podjazd na Lenartowicza sprawiał te same problemy co rano Środula. W 25 min. jakoś dotoczyłem się do Będzina. Najpierw wymiana samego łańcucha i szybki test koło szpitala. Niestety dalej łańcuch leciał przy depnięciu. Nie pozostało nic innego jak wymienić też wolnobieg (na oko wydawał się ok ale po zdjęciu i uważniejszym "oglądzie" widać było jednak, że jest wyjechany). Szybki test i tym razem wszystko było już w porządku. Jak tak spojrzałem na zapiski na bike-u, to wyszło, że łańcuch i wolnobieg zrobiły ponad 2300 km w niejednokrotnie wymagających warunkach. A że nie były z wysokiej półki cenowej to w sumie miały prawo się rozsypać.
Z serwisu pojechałem do ProLine-a w Dąbrowie kupić rezerwowe akumulatorki do przedniej lampki (teraz już ciągle jazda na oświetleniu więc co trochę trzeba je ładować). Potem przez Pogorię III (5 szt. pieszych "batmanów") i IV (zero aktywności przeciwnika) do Preczowa, przez Sarnów do domu. Korciło mnie jeszcze by odbić w Psarach na Malinowice i przelecieć się podjazdem przez Dąbie i Goląszę ale śmietnik powiedział, że trzeba do niego nasypać bo inaczej braknie zasilania więc odpuściłem. Jutro będzie więcej czasu to sobie pomykam może trochę.
Kategoria Praca, Serwis
DPS(erwis)
-
DST
24.00km
-
Czas
01:10
-
VAVG
20.57km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano "16" emeryckim tempem. Depnąć się już nie da bo koło staje niemal bokiem i łańcuch po ząbkach z tyłu leci jak po gładkim. Strasznie dołujące. Dobrze, że jeszcze na młynkach na niskich biegach jakoś się toczyła Strzała do przodu.
Urwałem się godzinę z pracy (kiedyś będzie trzeba to odsiedzieć) i dopadłem serwis przed zamknięciem. Zabiegi reanimujące zaordynowane ale niestety operacja zakończy się dopiero w poniedziałek. W przyszłym roku pewnie będzie przekładka całego osprzętu na nową ramę żeby rezerwowy rowerek był pod ręką.
Za to jest plus bo już zdecydowałem się czym będę jeździł od końca listopada :-)
Będzie to Merida Matts 100-D 2011r. Ma to co mi potrzeba i da się do niego dołożyć to co mi potrzebne będzie, a do tego cena gołego roweru ze względu na posezonowe rabaty całkiem korzystna. Pozostaje doczekać do momentu napływu gotówki :-]
Kategoria Praca, Serwis
Do serwisu
-
DST
10.00km
-
Czas
00:32
-
VAVG
18.75km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po zeszłotygodniowym rajdzie po województwie świętokrzyskim rowerkowi należy się to i owo czyli serwis.
7k km przekroczone więc pora napęd wymienić. Obecny jeszcze nie jest w podłym stanie ale na wolnobiegu piąteczka i trójeczka wypiłowane dość konkretnie. Korba nie jest zdarta zbyt mocno ale za to pęknięta jest plastikowa osłona zabezpieczająca łańcuch przed spadaniem na zewnątrz.
Do tego w tylnym kole poszła szprycha.
Tak więc spokojnie, spacerowym tempem do serwisu w Będzinie poturlałem się koło południa i zaordynowałem na miejscu wyżej wymienione czynności serwisowe. Jutro Srebrna Strzała ma być gotowa :-) Mam nadzieję, że więcej nic nie wyjdzie w praniu.
Kategoria Inne, Serwis
Dom-Praca-Serwis
-
DST
24.00km
-
Czas
01:50
-
VAVG
13.09km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wymiana supportu.
Kategoria Praca, Serwis






















