Praca
| Dystans całkowity: | 117685.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.36%) |
| Czas w ruchu: | 6189:43 |
| Średnia prędkość: | 19.02 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 55.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 3005 |
| Średnio na aktywność: | 39.18 km i 2h 03m |
| Więcej statystyk | |
DPD+"Nocna" Dorotka
-
DST
70.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
03:19
-
VAVG
21.11km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś dość owocny dzień. Rano standard do pracy czyli 16km w niecałe 40 minut. Niby wstałem wcześnie a pozbierać się nie mogłem. Jak zwykle.
Powrót do domu przez Dąbrowę Górniczą. Trochę nietypowo bo próbowałem jakoś ominąć wszystkie te wykopki, które tam teraz uskuteczniają ale nie bardzo to wyszło bo jeszcze na dodatek utknąłem przy szlabanie kolejowym. Chyba na jakiś czas zrezygnuję z powrotów przez D. G. Za D. G. już bez problemów, "Zielona", Preczów, Sarnów i prosto do domu.
O 18:00 ruszłem na umówiony wcześniej wjazd nocny na Dorotkę. Start miał być o 19:00 ale daliśmy jeszcze 10 minut ewentualnym maruderom. Nic to jednak nie dało. Ci co przyjechali punktualnie to byli a po czasie nie zjawił się nikt. Skład był taki: t0mas82, accjacek (wybacz, że Cię dekonspiruję przed Szanowną Twoją Małżonką, ale jak będzie trzeba, to nawet w sądzię za Tobą dobre słowo rzeknę o ile coś będzie znaczyć; jako jeden z Ojców-Inicjatorów nocnego wjazdu na Dorotkę musisz zostać wymieniony; powiedz Żonie, że to historycznie ważny moment, kiedyś będą o tym pisać w książkach, będziesz sławnym człowiekiem), Olo81 (nick z zmk.wikidot.com - Olo jeśli masz na bikestats.pl konto to daj jakoś znać) i ja.
Przez Sosnowiec przejechaliśmy statecznym 25km/h. Przez Będzin Olo nas ostro pociągnął swoim ostrym kołem a i tak jeszcze to nie było wszystko, co potrafił, jak się później okazało. Podjechaliśmy pod Dyskobola w Będzinie w nadziei, że ktoś może czeka i dołączy ale tylko wystraszyliśmy jakiegoś małoletniego na rowerze.
Dalej w niezmienionym składzie pojechaliśmy do Grodźca gdzie Olo pokazał moc ostrego koła i pod górkę wydarł jak rakieta. Tomek pognał za Olem a my z Jackiem dużo "stateczniej" podążyliśmy ich śladem. Tomek się zlitował i poczekał na nas pod kościołem. Razem dojechaliśmy do skrzyżowania gdzie drogi rozchodzą się na Gródków i Wojkowice i tam czekał na nas uciekinier. Stamtąd razem zaczęliśmy drapanie się na górę. Końcóweczkę podprowadzaliśmy bo autentycznie między drzewami było ciemno jak w... (tu niech sobie każdy wpisze co uważa za szczyt ciemności) i gdyby nie lampki to byśmy chyba wszystkie drzewa poobijali.
Na szczycie niespodzianka. Dwaj moi krajanie (czyt.: mieszkańcy tej samej wioski co ja) przywitali nas błyskiem fleszy. Piotrek i Patryk piechotą wcześniej wdrapali się pod kościół i czatowali na nas.
Po wymianie uścisków dłoni, błyśnięć fleszami po oczach, kilku uwagach na tematy różne (rowerowe i nie tylko), co trwało 15-20 min. rozpoczęliśmy odwrót ze zdobytej pozycji. Piotr i Patryk wrócili do pozostawionego gdzieś na dole pojazdu i udali się w sobie znane tylko miejsce w sobie tylko znanym celu (coś o jakimś popularnym fastfoodzie była mowa).
My razem najkrótszą drogą zjechaliśmy do skrzyżowania, od którego rozpoczęliśmy zdobywanie Dorotki. Jacek przy okazji obudził wszystkich wokół wrzaskiem swoich tarczowych hamulców :-) Tam się pożegnaliśmy. Chłopaki ruszyli w stronę Będzina a ja do siebie, w stronę Gródkowa.
Gruntu wiele nie było na tej Dorotce ale jeszcze wracałem trochę przez D. G. gdzie miejscami jest pozrywany asfalt i te miejsca doskonale klasyfikują się jako "teren". Dlatego 5 km.
Od lewej: Piotr, Grzegorz, Jacek, Tomek, Patryk i na dole ja.
Kategoria Praca
DPD+zaopatrzenie
-
DST
37.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
22.20km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano zimno (+6 st.) i mgliście miejscami. Już chyba czas przyzwyczaić się do wdzianek z długimi końcówkami :-(
Powrót przez Sosnowiec-Wawel-Pogoń, Będzin (Kaufland). Słoneczko ładnie świeciło ale dość silny i raczej chłodny wiatr mocno redukował temperaturę. Powrót pod wiatr z pełnymi sakwami nieco mnie wypompował.
Kategoria Praca
DPD nietypowe
-
DST
35.00km
-
Czas
01:26
-
VAVG
24.42km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano normalnie 16 km. Powrót nieco nietypowo. Śmignąłem koło Macro w Sosnowcu, obok Decathlon-u i do serwisu po kolejne pedały. Niestety w moim tradycyjnym punkcie serwisowym zawiódł dostawca i nie było takich na łożyskach maszynowych więc musiałem jeszcze pokręcić do konkurencji. Tym razem sukces. AIM Comfort na "maszynkach". 62 zety. Mam nadzieję, że trochę wytrzymają.
Potem szybko (co nie znaczy najkrótszą drogą) do domu (przez Sarnów). Zgrzytanie prawego pedała skutecznie zagłuszała muza w uszy. Na miejscu wymiana.
Kategoria Praca
Dom->Praca->Czeladź->Grodziec->Wojkowice->Dom
-
DST
45.00km
-
Czas
02:10
-
VAVG
20.77km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Standard 16km do pracy i potem małe co-nieco na dokładkę. Deczko wiało ale nie miało to wielkiego znaczenia w sumie, bo popylałem górkami więc i tak się nie dało rwać.
Wymienione pedały. Ciekawe ile wytrzymają...
Kategoria Praca
Dom->Praca->Bonus->Dom
-
DST
53.00km
-
Czas
02:20
-
VAVG
22.71km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano standardowe 16 km do pracy. Powrót przez Dąbrowę Górniczą, Pogorię IV, Wojkowice Kościelne, Przeczyce, Sadowie II, Najdziszów, Górę Siewierską. Takie tam małe co-nieco po wzniesieniach. Deczko wiało ale w sumie nie mało to większego znaczenia. Dziś paralotniarzy nie było. Dla nich wiaterek jednak za duży.
Pedały do wymiany. Prawy pękł jeszcze w piątek a dziś przyuważyłem, że drugi poszedł w ślady pierwszego. Te na wymianę mam już metalowe. Może pociągną dłużej niż tydzień.
Kategoria Praca
Masa Krytyczna - Zabrze 2011.09.09
-
DST
109.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
06:00
-
VAVG
18.17km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano standardowe 16 km do pracy. Drogi mokre po niedawnych deszczach więc dotarłem nieco ufajdany.
Po pracy przejazd do Katowic na Rynek na umówiony wspólny dojazd z Jackiem i Tomkiem na Masę Krytyczną w Zabrzu.
I tym razem nieoceniony Garmin zafundował nam jakieś 2 km MTB po błocie i dziurach.
Poza tym bez większych przeszkód dotarliśmy na Masę.
Wspólny przejazd pod ochroną policji trwał grubo ponad godzinę.
Po wszamaniu odrobiny kalorii i założeniu cieplejszych wdzianek (na Masie nieco zmarzliśmy; spacerowe tempo Masy nie pozwalało się rozgrzać) rozpoczęliśmy powrót.
Wciąż pod przewodem Garmina przejechaliśmy przez Rudę Śląską, Siemianowice do Czeladzi. Po ciemku ze 2-3 razy musieliśmy się wracać po kilkaset metrów (moja nieuwaga i nieznajomość terenu + czasem nieco spóźnione reakcje GPS-a). Na szczęście nawigacja Jacka również pilnowała drogi i dzięki Jego wskazówkom szybko wracaliśmy na właściwą trasę.
Pożegnaliśmy się w Czeladzi. Chłopaki pojechali razem do Sosnowca a ja solo do Grodźca i potem dalej do siebie.
Jak dla mnie, to wyjazd bardzo udany. Z Tomkiem i Jackiem jedzie się fajnym, równym tempem (o ile warunki na drodze pozwalają; dziś drogi do Katowic jakoś dziwnie zapchane były). Pogoda nawet dopisała.
Jacek, Tomek, mam nadzieję, że do zobaczenia na kolejnym wyjeździe na Masę :-)
Zdjęcia i ślad z GPS-a wrzucę jutro.
Kategoria Jednodniowe, Praca
Dom->Praca->Gdzie_oczy_poniosą
-
DST
50.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:40
-
VAVG
18.75km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano standardowe 16 km do pracy. Chłodno ale w porównaniu do powrotu, to bardzo przyjemnie. 40 min. i na miejscu.
Wyjechałem z S-ca Zagórza o 17:00. Jakieś 15 min. później byłem już mokry i ufajdany do jajec. Skoro tak, to już nie było się czym przejmować i jedyne co pozostało, to cieszyć się jazdą. Przed Pogorią IV przestało padać. Wojkowice Kościelne, Przeczyce obskoczyłem bez deszczu. Gruntowymi, bocznymi dróżkami przeskoczyłem do Dąbia i tam się zaczęło od nowa. Nie dość, że deszcz, to jeszcze wiatr w gębę i do tego pod górkę. Przed wjazdem do lasu, w kierunku Góry Siewierskiej skręciłem do siebie ale brakło mi do 50km tak ze 2,5 więc dokręciłem na siłę przez Strzyżowice. W nagrodę na zjeździe do Psar dostałem widok na przepiękną tęczę. Aże fotkę strzeliłem ale i tak nie oddaje tego, co gały widziały.
Kategoria Praca
Z domu do pracy i "nazad"
-
DST
33.00km
-
Czas
01:33
-
VAVG
21.29km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miałem nie dopisywać tego co do pracy jeżdżę, ale jednak zacznę.
Sam się dowiem ile to ja właściwie tych kilometrów do pracy wykręcam rocznie. A trochę tego pewnie jest.
Kategoria Praca
Dom->Praca->Dom
-
DST
34.00km
-
Czas
01:35
-
VAVG
21.47km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po drodze mała odchyłka do serwisu po pedały i linkę do przerzutek.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
32.00km
-
Czas
02:00
-
VAVG
16.00km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzień minimalistyczny jeśli chodzi o rowerek.
Kategoria Praca






















