limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116448.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%)
Czas w ruchu:6128:01
Średnia prędkość:19.01 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2969
Średnio na aktywność:39.23 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPOZND

Czwartek, 20 grudnia 2012 | dodano: 20.12.2012

-3 na starcie. Asfalty suche. Jakiś taki wiaterek z południa czasem dawał w mordę. Spadek temperatury ponownie sprawił, że nóg podawanie siadło. Światła dziś po drodze w większości niewspółpracujące ale poza tym dojazd bez ekscesów.

Po pracy przez centrum Dąbrowy Górniczej, obok oczyszczalni ścieków do będzińskiego Kauflanda przez Ksawerę, ścieżkę wzdłuż Czarnej Przemszy i obok Teatru Dzieci Zagłębia. Z balastem przez Łagiszę i Sarnów do domu.
W Łagiszy był jeden kandydat do tego by nie dożyć Końca Świata, nie mówiąc już o najbliższych świętach. Przede mną zahamował nagle samochód z piskiem opon a że ciemno było to nie widziałem do końca co się dzieje. Dopiero za chwilę zauważyłem faceta przebiegającego na pasach. Musiał w ostatniej chwili wpaść na jezdnię. Miał farta, że go kierowca zauważył. Było gorąco.
Tzn. w ogóle, to było zimno. Zimne podmuchy i spadek temperatury sprawiły, że przypomniałem sobie co to zmarznięte stopy. I tu jest doskonałe miejsce by zaznaczyć, że właśnie między innymi dlatego zimy nie lubię.


Kategoria Praca

DPD

Środa, 19 grudnia 2012 | dodano: 19.12.2012

+1 na starcie. Drogi miejscami nawet całkiem suche. Zamglenia nieznaczne. Wiaterku nie stwierdziłem. Ogólnie całkiem w porządku warunki do jazdy. Bezawaryjny i bezekscesowy dojazd do pracy.

Po pracy jakoś dziś zero chęci na objazdy. Podejrzewam, że spore znaczenie miał tu ten minimalny spadek temperatury jaki nastąpił od wczoraj. Tak więc bez specjalnego gięcia trasy przez Dąbrowę Górniczą do mola na Pogorii 3 gdzie przez chwilę oglądam popisy statystów od Hichcock-a. Ścieżką w stronę Pogorii 4, przez tamę i dalej Preczów i Sarnów do domu. Asfalty właściwie już suche. Wiaterku niewiele.
Zima, jaka by teraz nie była, jest nieustannie przeze mnie nielubiana.


Kategoria Praca

DP - Strzała się spsuła :-( - OND

  • DST 64.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 03:00
  • VAVG 21.33km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 18 grudnia 2012 | dodano: 18.12.2012

+3 na starcie. Drogi mokre. Mglisto. Jedzie się całkiem całkiem. Wyjechałem Srebrną Strzałą. Pół drogi i zonk. Przejechałem nerkę w Będzinie, wychodzę na prostą w kierunku stadionu i nagle coś mi zaczyna szarpać tylnym kołem. Zjechałem obok Biedronki, wyciągnąłem klucze bo mi się tak zdało, że hamulec się nieco przesunął. Przyglądam się... i koniec jazdy. A to dlatemu, że:





Z buta na przystanek, do zbiorkomu i do domu. Tam odstawiam Strzałę do garażu, przekładam oświetlenie i GPS-a na Błękitnego Rumaka i w drogę. Tym razem jazda już bezproblemowa do celu. Tylko ruch większy niż wtedy, kiedy jadę normalnie.
Chyba mi postawili po drodze kilka nowych znaków i pomalowali trochę drogę tę o numerku "913". Szkoda, że dziur nie połatali przy okazji. Trzeba się uczyć nowych na pamięć co to się one pojawiły po tych kilku dniach zimy.

Po pracy, z racji tego, że warunki były zadziwiająco sprzyjające objazdom (brak opadów, brak wiatru, asfalty o włos od stanu suche) nieco zagiąłem drogę do domu. Na początek przez Dąbrowę Górniczą na molo przy Pogorii 3. Stamtąd ścieżką objazd zbiornika od strony Łęknic. Od przystani jachtowej - Piekło. Chociaż raczej było bagno. Asfaltami objeżdżam Pogorię 4 przez Ujejsce. Od Wojkowic Kościelnych kieruję się na Podwarpie (po drodze wyprzedza mnie batman na szosie). Z Podwarpia do Tuliszowa gdzie skręcam na Przeczyce i dalej do Toporowic. Obok OSP w Toporowicach skręcam na Dąbie i wdrapawszy się na górkę odbijam w lewo na Chrobakowe skąd do Malinowic i dalej już na moją wiochę.
Jechało się bardzo przyjemnie. Może bym jeszcze odrobinę pozaginał powrót ale śmietnik zażądał wsadu w okolicach Dąbia, w Malinowicach toż samo zrobił GPS. O ile sprawę z tym drugim udało się załatwić od ręki w terenie, o tyle z pierwszym sprawa była bardziej złożona i zdecydowanie lepiej było ją podjąć w warunkach domowych.
A tak dla formalności: zimy dalej nie lubię. Dziś za to, że dzień tak krótki.


Kategoria Praca, Serwis

DPD

  • DST 35.00km
  • Czas 01:40
  • VAVG 21.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 17 grudnia 2012 | dodano: 17.12.2012

+3 na starcie. Drobny deszczyk do Będzina. Potem już tylko mokre asfalty. Poza tym bezstresowy dojazd do pracy.

Na wyjściu z pracy mokro. Chodziły mi po głowie małe objazdy ale jak w Dąbrowie Górniczej zaczęło padać to mi ochota przeszła. Pojechałem na molo przy Pogorii 3 i potem przez Zieloną, Preczów i Sarnów prosto do domu. Pomimo tego, że mokro i do upałów daleko to jednak jechało mi się całkiem przyjemnie. To już chyba ten etap uzależnienia, gdzie odwyk nie ma sensu :-]
W kwestii zimy... bez zmian.


Kategoria Praca

DPOND

  • DST 41.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 02:20
  • VAVG 17.57km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 14 grudnia 2012 | dodano: 14.12.2012

-9 na starcie. Wrażenie z jazdy jakby szła opornie dlatego zdziwił mnie czas jazdy kiedy dotarłem do celu. Poza tym sama pozytywna energia z takiego porannego kręcenia :-)

W trakcie pracy próba zgrania mojego jeżdżenia i Marcinowego ale nieudana. Wracam przez Dąbrowę Górniczą w stronę Pogorii 3. Tak mi jakoś fajnie się jechało, miałem wrażenie, że jest cieplej, więc postanowiłem zrobić kółeczko wokół P3. Zbiornik nieco już zamarzł przy brzegach. Ptactwo wodne okupuje środek. Aktywność ludności niewielka: 1 biegacz na butach, 1 biegacz na nartach, 1 spacerowicz, 1 szt. z kijkami ale bez nart, i przy molo jakieś dzieciaki. Poza tym ścieżka cała moja.
Zatoczywszy kółeczko przez Zieloną, mostek na Czarnej Przemszy wracam do domu przez Preczów (gdzie zgłodniałem) i Sarnów (gdzie mi się jakiś power w nogach włączył).
Wrażenie takie z jazdy jakby się już cieplej robiło. Chyba się zaczynają prognozy sprawdzać a jeśli tak, to znaczy, że jutro będzie trzeba się z jeżdżeniem wyrobić tak do 11:00 max bo potem wieszczą deszcze.
I jeszcze jedna rzecz: wczoraj zapomniałem nadmienić, że zimy nie lubię. Tak więc nadmieniam, że wczoraj zimy nie lubiłem równie mocno jak nie lubię jej dzisiaj.


Kategoria Praca

DP- PTTK - OND

  • DST 42.00km
  • Czas 02:15
  • VAVG 18.67km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 13 grudnia 2012 | dodano: 13.12.2012

-7 na starcie. Wiaterek raczej sprzyjający a na pewno nie przeszkadzający. Poza solą chyba nic nie sypało bo drogi całkiem przyzwoite. Rowerek dziś wyjątkowo mało ufajdany.

Po pracy na początek do Marcina. Potem razem do PTTK-u załatwić papierki. Potem ruszamy w stronę Milowic. Po drodze Marcin odbija w swoją stronę a ja dalej przez Czeladź i Wojkowice do siebie do domu. Jakoś bardziej zmarzłem przy powrocie niż w czasie jazdy do pracy. Albo może to tylko takie subiektywne wrażenie.


Kategoria Praca

DPOND

  • DST 38.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 19.00km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 12 grudnia 2012 | dodano: 12.12.2012

- 2 na starcie. Trochę nowego śniegu się pojawiło. Na drogach tych mniej najeżdżanych jeszcze leży. Na tych bardziej już albo mokro albo etap chlapy choć ogólnie jakby tego mniej niż wczoraj. Wiaterek miałem chyba sprzyjający bo nie odczuwałem podmuchów na twarz i czas przelotu krótszy o 6 min. w stosunku do dnia wczorajszego. Generalnie bezekscesowy dojazd do pracy.

Po pracy do Decathlonu trasą obok Makro. W Decathlonie najpierw sobie zapiszczałem na bramce na wejściu kupionymi w poniedziałek ciuchami, potem nabyłem ochraniacze a potem znowu zapiszczałem na bramce, tym razem na wyjściu. Z Decathlonu do Będzina. Na zjeździe z Kołłątaja w stronę Przemszy pęd powietrza + zimny wiaterek skłoniły mnie do wykonania postoju na przystanku i wdziania warstwy przeciwwiatrowej. Od razu inna jazda. Dalej przez Łagiszę i Sarnów, z małym wjazdem do Lewiatana, prosto do domu. Trochę z zawiewającym wiaterkiem posypywał śnieżek. Ale mimo wszystko jechało się fajnie. No, kurde, jest radocha :-)
Mimo tego zima ma wciąż u mnie status przeciwny do tego, jaki jest domyślny na fb - nie lubię tego.


Kategoria Praca

DP - chlapowato - OND

  • DST 37.00km
  • Czas 02:23
  • VAVG 15.52km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 grudnia 2012 | dodano: 11.12.2012

-2 na starcie. Posypało wieczorem i nocą i toż spadnięte zamieniło się w większości w chlapę. Miejscami jeszcze tylko przypominało śnieg. Tak więc mlaskając oponkami w tej brei poturlałem się do pracy. Końcóweczka to u mnie zjazd i wszystko spod przedniego koła poleciało mi na klatę i gębę. Ale i tak radocha z jazdy była :-) Trochę się zastanawiam jak będzie po południu bo prognozy wieszczą spadek temperatury a to oznacza, że będzie sakramencka szklaneczka :-/

Prognozy się sprawdziły. Temperatura spadła. Śniegu dosypało. Szklaneczki na szczęście nie było ale rozjeżdżonego śniegu więcej. Częściowo turlałem się chodnikami ale nie wszędzie się dało.
Na początek do Dąbrowy Górniczej najechać bankomat. Potem szukałem sklepu ze sprzętem turystycznym w celu nabycia czegoś, co w Decathlonie nazywa się getrami. Takie ustrojstwo z kategorii ochraniaczy poniżej kolan. Cały czas mi się śnieg z tylnego koła sypał do butów i stwierdziłem, że mi takie coś potrzebne. Sklepu jednak nie znalazłem. Czyli pozostanie ratować się Decathlonem. Może jutro tam znowu zajadę.
Nie dokonawszy zakupu ruszyłem w stronę Koszelewa i obok Urzędu Pracy odbiłem w stronę Ksawery i dalej pod targ w Będzinie. Stamtąd standardowo na Łagiszę, Sarnów i do domu.
Względem prognozy to jeszcze sprawdził się wiatr. Zachodni. W porównaniu, tfu... cholera... sam nie wierzę, że to piszę... z porannym "ciepełkiem" popołudnie było raczej chłodne. Nie jakoś tragicznie ale zauważalnie chłodniejsze. Plus sytuacji taki, że mi mokra breja na twarz nie leciała. W sumie podróż do domu równie, choć inaczej przyjemna niż poranna do pracy.
Jednak moje stanowisko względem zimy pozostaje niezmienne. Dalej jej nie lubię.


Kategoria Praca

DP - jednak nie zdzierżyłem - OND

  • DST 42.00km
  • Czas 02:23
  • VAVG 17.62km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 10 grudnia 2012 | dodano: 10.12.2012

No nie zdzierżyłem i już. Po wczorajszej prawie "pięćdziesiątce" stwierdziłem, że nawet jakby było -10 (a było na starcie tylko -6), to te 16 km spokojnie dam radę dojechać. Więc się zebrałem i pojechałem. Drogi częściowo zaśnieżone, częściowo chlapa jednak dość bezpieczne jeśli chodzi o "śliskość". Czas podróży niestety wyciągnięty i to znacznie - ponad 10 min.
Na Lenartowicza przyuważa mnie Jacek. Szybkie "cześć" w locie.

Po pracy na początek do centrum ubezpieczeniowego załatwić polisę na Meridę. Tym razem zdążyłem i sprawę załatwiłem. Samo OC i NNW. Gdyby w Casco była opcja ubezpieczenia też od kradzieży to bym się zdecydował a tak, to trochę szkoda kasy. Do ubezpieczyciela tą samą drogą co jazda do pracy więc jeden odcinek już 2x dziś przekręciłem. A przyszło i trzeci raz bo tym razem wracałem się tą samą drogą do świateł na Środuli by przeskoczyć pod "Ąszą" i dalej do Decathlonu przepuścić trochę para-pieniędzy i bon rabatowo-lojalnościowy do tegoż sklepu. Po jakiejś godzinie błądzenia między regałami uzupełniłem się o 3 komplet ciuchów do jazdy zimą (kurtka, spodnie, czapka, 2 polarowe bluzy i opaski odblaskowe). Stamtąd nie całkiem prosto, bo przez Łagiszę i Sarnów, do domu. Jakieś takie wrażenie miałem, że się hm... ociepliło. Drogi cały czas mokre a jam się nawet nieco, tfu... cholera... przegrzał. Aż sam nie mogę uwierzyć, że to piszę ale to fakt. Na dojeździe do domu cosik zaczęło posypywać czyli coś jakby się sprawdzała prognoza. Jeśli się utrzyma jak na wykresach stoi, to jutro, jeśli się zdecyduję jechać rowerkiem, będzie ciężka walka z zaspami.
Ogólnie warto dziś było na rowerek wybyć.
Co nie zmienia faktu, że zimy dalej nie lubię.


Kategoria Praca

DPND

Piątek, 30 listopada 2012 | dodano: 30.11.2012

+2 na wyjeździe. Jezdnie suche ale dla odmiany wiatr. Na szczęście głównie nie z kierunku wmordewindu. Jednak spadek temperatury o te kilka stopni + powiewy robią różnicę i to sporą. Mimo wszystko wrażenie z jazdy pozytywne. Jeśli tylko tak będzie po południu to ok. Niestety prognozy raczej nieoptymistyczne.

Prognozy się sprawdziły, niestety. Po pracy ruszyłem wertepkami w stronę Placu Papieskiego i dalej do Plejady. Stamtąd chciałem uderzyć na Chemiczną i dalej do Czeladzi ale akurat przejazd kolejowy był zamknięty więc przemknąłem nieco dalej, obok DOMU ZŁEGO GHOSTÓW i w stronę Sberki przez 12%. Stamtąd na drugą stronę trasy Katowice-Częstochowa za Real, gdzie przerzuciłem się na ścieżkę rowerową w stronę Czeladzi. Przed mostem wbiłem na asfalt i za stacją benzynową w stronę Grodźca. Miałem przez chwilę myśl, by zagiąć jeszcze trochę i pojechać przez Wojkowice ale pokapujące coś z góry a la deszczyk zniechęciło mnie. Klinkierkiem do Grodźca i dalej do Górdkowa i do domu.
W tych ciemnościach, chłodzie i wilgoci czas inaczej płynie. Wydawało mi się, że jak do domu dojadę to już będzie 18:00 albo i później. Tymczasem jak już się rozpakowałem z ciuchów rowerowych, to na zegarku była ledwo 16:50. Jak chcę żeby już było lato...


Kategoria Praca