Po chlebek
-
DST
31.00km
-
Teren
16.00km
-
Czas
02:04
-
VAVG
15.00km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak już się zrobiło cieplej to się wybrałem objazdowo do wsiowej piekarni po pieczywko.
Najpierw w stronę Wojkowic by odbić za cmentarzem w pola i wyjechać koło Świeżyzny w Strzyżowicach. Chwila asfaltem i znów w pola żeby dojechać do Rogoźnika. Objeżdżam dołem kościół i kręcę do parku i dalej wzdłuż zbiornika do Góry Siewierskiej. Na asfalt wybywam ponownie w siodełku między Górą Siewierską i Twardowicacmi. Przetaczam się przez Brzękowice Górne by znów wbić w pola w stronę Brzękowic-Wału. Ostatecznie staczam się z grzbietu przy szkole w Dąbiu i kręcę asfaltem na Dąbie-Chrobakowe. Stąd znów terenowy kawałek do Malinowic i przy szklarniach ponownie w pola żeby przez Park Żurawiniec wybyć przy piekarni.
Z zakupami dalej przez Park Żurawiniec lecę ku magazynom i objeżdżam las gródkowski od strony wschodniej przetaczając się do podstawówki. Z tego miejsca aż do Dino ścieżką wzdłuż "913" i wykończenie zagięciem do Lewiatana.
Tempo niespieszne za to prawie bez postojów. Na swojej trasie prawie nie spotkałem rowerzystów. Może kilku na asfaltach. W terenie nikogo. Za to było po drodze trochę znaczników jakiegoś biegu rogoźnickiego. Ale biegaczy nie spotkałem więc chyba to przygotowania na później. Albo już dawno po biegu.
Kategoria Inne
DPDOZ
-
DST
47.00km
-
Czas
02:11
-
VAVG
21.53km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:07. Nawet nie namawiałem specjalnie drapieżnika na wyjście na dwór, skoro od kilku dni woli siedzieć w dzień w domu.
+14. Słonecznie. Raczej rześko. Decyduję się jednak na pozostawienie kurtki w domu i w sumie była to dobra decyzja. Po jakimś kilometrze byłem na tyle rozgrzany, że temperatura zrobiła się przyjazna.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Sprawnie, bez ekscesów. Na mecie z zapasem 7 min.
Na powrocie niemalże lato.
Trasa w wariancie krótki minimalnie motana. Przez Mec i Środulę na ścieżkę małobądzką a potem do lasu grodzieckiego. Finisz od świateł po własnych śladach.
W chwila przerwy i potem runda do weterynarza w Strzyżowicach.
Na zakończenie kółko do wsiowego Lewiatana z wygięciem przy remizie.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
36.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
01:40
-
VAVG
21.60km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Drapieżnik znów, mimo namawiania, nie chciał się wypuścić na dwór. Namowy zajęły na tyle dużo czasu, że wytaczam się o 6:10.
Rześko. +14. Nad polami nieco mgieł. Raczej bez podmuchów. Na niebie chmury, przez które czasem przebija słoneczko.
Trasa zwykła przez Ksawerę (stanie na przejeździe) i Mydlice. Na mecie z zapasem 1 min.
Dzisiejszy powrót w krótkim wdzianku był o wiele przyjemniejszy. Temperatura jakoś znacząco wyższa nie była, ale za to nie wiało jakoś szczególnie i było więcej słońca.
Trasa przez las zagórski na Reden i dalej standard przez Zieloną do Preczowa i Sarnowa. Na wiosce zwykłe wygięcie od remizy.
Nawet przyjemnie się leciało na chomiku.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
21.11km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ostatecznie wytaczam się o 6:09 ale gotów byłem wcześniej. Obsunęło mi się przez próby zachęcenia drapieżnika do wybycia na dwór. Nie wykazał żadnej chęci. W sumie mu się nie dziwię. Nie za ciepło - jeden termometr zeznał +14, drugi +14,5. Pochmurno.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Sprawnie. Po drodze trafiały się świry ale obyło się bez ekscesów.
Na mecie z zapasem 5 min.
Powrót we wdzianku krótkim ale komfortowo nie było. Gdyby nie zapierniczanie na młynkach to bym zwyczajnie zmarzł. Zwłaszcza jak trzeba było cisnąć pod wiatr z północy. Zdecydowanie chłodny. Poza tym raczej pochmurno. Słońce czasem tylko ledwo, ledwo przebijało. Plus taki, że zdążyło wyschnąć po niewielkich dziennych opadach.
Trasa bez udziwnień przez Mortimer, Reden, Zieloną, Preczów i Sarnów. Na wiosce odbicie do piekarni i potem wygięcie od remizy do Dino i Lewiatana.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
38.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
01:55
-
VAVG
19.83km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sprawny rozruch i na kołach jestem o 6:02.
Rześko. Jeden termometr zeznał +10, drugi +13. Lekkie parcie powietrza jakby ze wschodu. Słonecznie.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Na mecie z zapasem 10 min.
Powrót we wdzianku krótkim. Jak słoneczko znikało za chmurami, to było słabo. Wiatr mniej więcej ze wschodu. Chłodny.
Trasa lekko gięta. Przez Mec i Środulę ku Staremu Będzinowi. Ścieżką małobądzką do Alei Kołłątaja. Od targu odbijam na Grodziec i wspinam się po drodze na Dorotkę ale nie pod kościół tylko objeżdżam czubek tak, żeby sfocić magazyny Lidla i te za lasem.
Potem zjazd w stronę Gródkowa i odbicie na Parcinę. Małymi zakosami pod Dino i Lewiatana skąd już prosto do domu.
Nawet przyjemnie się jechało ale na więcej mi się nie zebrało ochoty. Za zimno.
Kategoria Praca
Po pieczywko
-
DST
17.00km
-
Teren
12.00km
-
Czas
01:05
-
VAVG
15.69km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nieco zakosami i terenowo po bułki i chlebek do wsiowej piekarni. Tam przez Strzyżowice, Wojkowice i Gródków. Powrót przez Psary i Gródków zakosami.
Niby ładna pogoda ale tak jakoś średnio przyjemnie. Słońce nie daje rady podgrzać powietrza i przy podmuchach momentami jest nieprzyjemnie. W domu mam miłe +25, +26 więc te +20, +21 na dworze, to się zimno wydaje. Zwłaszcza w cieniu.
Gdyby było cieplej to bym może objazd obszerniejszy uczynił, a tak tylko tyle.
Kategoria Inne
Po chlebek
-
DST
10.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
00:35
-
VAVG
17.14km/h
-
Sprzęt Bottecchia Senales Fat Bike
-
Aktywność Jazda na rowerze
Leniwe kółeczko w wersji częściowo terenowej. Polami w stronę granicy Malinowic i Psar do piekarni. Potem obok magazynów i przez pola do Gródkowa. Magazyny znacznie się rozrastają. Finisz z wygięciem od Dino do Lewiatana.
Cieplutko, słonecznie, lekki wiaterek. Miło.
Kategoria Inne
DPD
-
DST
39.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
21.67km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:10.
+18 na termometrze. Chmurki z nieznacznie przebijającym słońcem. Lekkie parcie powietrza jakby z kierunku przeciwnego.
Trasa zwykła przez Ksawerę (chwila stania na przejeździe) i Mydlice. Na mecie z zapasem 1 min.
Na powrocie przyjemne ciepełko, słoneczko i nawet ciepłe podmuchy.
Trasa niezbyt wydumana. Przez Mortimer i Reden na Zieloną. Potem ścieżką do Preczowa i przez Sarnów na wioskę. Tu dopiero kilka zawijasów. Najpierw od remizy do Dino i Lewiatana a wykończenie przez Kasztanową.
Trochę młynkowania. Przyjemnie się jechało. Gdyby nie napchany plecak, to może jeszcze bym coś dołożył.
Kategoria Praca
DPDZD
-
DST
35.00km
-
Czas
01:41
-
VAVG
20.79km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Start o 6:13.
Termometr zeznał +17. Pochmurno. Niejakie ruchy powietrza. Nim wystartowałem musiał przelecieć jakiś drobny deszczyk.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Sprawnie, w miarę dynamiczne. Na mecie z zapasem 1 min.
Powrót po własnych śladach. Kapało całą drogę, choć nie dało się powiedzieć, że to deszcz. Nawet jezdnie nie były uczciwie mokre. Nieznaczne ruchy powietrza i pochmurno.
W domu chwila przerwy i potem zwykłe zagięcie do wsiowego Lewiatana.
Kategoria Praca
DPD
-
DST
43.00km
-
Czas
01:57
-
VAVG
22.05km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Strat o 6:08.
Rześko. +13. Słonecznie. Raczej bez podmuchów. Wdzianko na długo w wersji z kurtką. Zmarzluch się zrobiłem.
Trasa zwykła przez Ksawerę i Mydlice. Na mecie z zapasem 6 min.
Na powrocie przyjemne lato. Słoneczko. Minimalne ruchy powietrza.
Planowałem, że będzie do domu zwykła trasa przez Mortimer, Reden, Zieloną, Preczów i Sarnów o raz wjazd do wsiowej piekarni ale przed mostem na Czarnej Przemszy, na granicy Dąbrowy Górniczej i Preczowa kładli akurat świeży asfalt. Może i by dało się po tym śmignąć rowerkiem, bo z przeciwka nadjechał rowerzysta, ale uznałem to za znak, że mogę dziś zagiąć powrót.
Kręcę więc bieżnią P4 do Kuźnicy Piaskowej i dalej przez Warężyn do Dąbia-Chrobakowego i Malinowić zajeżdżając od tej strony do wsiowej Piekarni. Finisz już bez zagięć, choć chwilę kusiło by odbić przy remizie.
Powrót raczej dynamiczny. Między Warężynem a Chrobakowym trafił się króliczek. Tzn. najpierw wyprzedził, ale potem mi trochę zamulał. Wrzuciłem "chomika" i swoim tempem zostawiłem go w tyle. Może nie był w dyspozycji, a może już miał swoje w nogach.
Kategoria Praca






















