limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Serwis

Dystans całkowity:6399.00 km (w terenie 467.00 km; 7.30%)
Czas w ruchu:330:20
Średnia prędkość:19.37 km/h
Maksymalna prędkość:45.50 km/h
Liczba aktywności:163
Średnio na aktywność:39.26 km i 2h 01m
Więcej statystyk

DPD

Środa, 8 lipca 2020 | dodano: 08.07.2020

O dziwo, dziś udało mi się pozbierać całkiem sprawnie i ruszyć o 6:06. Skoro w zapasie jest czas, to mogłem sobie pozwolić na bardziej delikatne kręcenie.
Warunki zbliżone do wczorajszych, może tylko odczuwalnie jakby chłodniej.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą.
Spokojnie, bez sensacji. Jedyne co mnie wkurzało, to problem z łańcuchem. Znów straciła się obrączka w ogniwie. Jakim cudem? Nie wiem.



Objaw przy takim przypadku jest taki, że czuć przez pedały jakby coś gdzieś przez moment łapało łańcuch. Irytujące.



Przed powrotem udaje mi się sprawnie wykuć ogniwo, założyć pierścień i założyć spinkę. Z tego też powodu, jak i za sprawą pogody, powrót na kierunku do Będzina. Chcę zdążyć przed ewentualnymi opadami, które ICM określa na wykresach jako dość prawdopodobne, chcę też zahaczyć o serwis i zrobić sobie zapas spinek. Tak na zaś.
Trasa przez Mec i Środulę do Starego Będzina i dalej do serwisu. Niestety ostatnio wybrałem wszystkie spinki "9" i zapas jeszcze nieuzupełniony. Zmusza mnie to do kursu do konkurencji. Na szczęście blisko. Potem bez gięcia przez Fabrykę Domów, światła na "86" i przez las gródkowski kręcę prosto do domu. Nie wyszło prosto bo koparka zastawiała najkrótszą drogę. Doginam jeszcze do DINO i wsiowego Lewiatana by dopiero stamtąd polecieć prosto do domu.
Całą drogę towarzyszyło mi kapanie. Pierwsze, symboliczne, krople pojawiły się tuż po wyjściu z pracy ale zauważalniej pokapało gdzieś od Mecu. I potem praktycznie do końca nie przestawało. Może tylko momentami słabło. Na szczęście nie był to jednak opad na tyle silny, by się zawijać w przeciwdeszcze.
W sumie przyjemny i spokojny powrót do domu.


Kategoria Praca, Serwis

DPD

  • DST 37.00km
  • Czas 01:51
  • VAVG 20.00km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 29 czerwca 2020 | dodano: 29.06.2020

Rozruch przeciętnie sprawny zakończony startem o 6:14.
Warunki całkiem przyjemne. Nie wieje, przyjemna temperatura. Niestety chyba popołudniowe burze się wydarzą bo w powietrzu czuć sporo wilgoci. Do tego niebo zaciągnięte wysokimi chmurami i słoneczka bezpośrednio nie widać.
Trasa przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą. Spokojnie i bez sensacji.
Cały przejazd kręcony z uczuciem ale ostatecznie nie udało się zmieścić w czasie. Wszystko przez kosiarzy. Przy okazji cięcia trawy przy chodniku musieli jakiś syf wygarnąć z trawą. Przejeżdżając po nim złapałem kapcia. Ostatnie 200m z buta. Także można powiedzieć, że szczęście w nieszczęściu. Przed powrotem czeka mnie jeszcze wymiana dętki.



Takie dziadostwo znalazłem w oponie. Dziura na centymetr. Opona praktycznie do wywalenia. Oby udało mi się dojechać do domu. Trza będzie delikatnie.



Powrót niespieszny żeby nie nadwyrężać uszkodzonej opony i żeby za bardzo po gębie nie leciało spod przedniego koła po niedawnych opadach. Zresztą trochę kropelek podczas powrotu też było. Ale niegroźnych. Kółko ewidentnie biło w miejscu uszkodzenia opony ale wytrzymało. Cały powrót na odblokowanych amorach i dzięki temu nie dawało się to we znaki.
Większość trasy po własnych śladach. Spokojnie, nawet przyjemnie. Profilaktycznie założone kapcie do chodzenia w wodzie były strzałem w dziesiątkę. W wielu miejscach były rozlewiska, przy których przekraczaniu nabrałem wody. W butach byłoby bagno. Kapcie się wypłucze, wysuszy i po temacie.
Lekcja na dziś: nie jeździć tam, gdzie nie widać po czym się jedzie.


Kategoria Praca, Serwis

DPD

  • DST 40.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:51
  • VAVG 21.62km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 26 czerwca 2020 | dodano: 26.06.2020

Dziś rozruch mniej więcej sprawny i start o 6:09. Przyjemne warunki do kręcenia, słoneczko, lekki ruch powietrza, ciepło, sucho.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą zupełnie bez sensacji.
Na mecie zapas 1 min.


Dopisałem sobie serwis choć faktycznie miał on miejsce w sobotę ale dopiero dziś został przetestowany. Nastąpiła wymiana kapci u Rzeźnika. Poprzednie (Kendy) zrobiły się slickami. Miały przejechane ponad 10k km więc w sumie nie dziwne. Nowe sprawują się bardzo ładnie. Od razu widzę zmianę w przyczepności, zwłaszcza na zakrętach. Nowe oponki to Race King Continentala. Czy dobre, czy nie, nie wiem. Brałem takie nienajdroższe. Mam nadzieję, że wytrzymają pod te 10k km.


Powrót niespecjalnie spiesznie z minimalnym wyginaniem. Niemal wszystko asfaltami, ścieżkami i chodnikami. W ciągu dnia była burza i nie bardzo miałem ochotę taplać się w błocie.
Kolejno: Mortimer, Reden, Łęknice, przejazd między Pogoriami, Preczów, Sarnów. Na wiosce wygięcie przez ul. Kasztanową.
Spokojnie, przyjemnie. Słoneczko trochę przytłumione chmurami ale było przyjemnie. Trochę wiała mniej więcej z północy.


Kategoria Opona, Praca, Serwis

Na badania

Czwartek, 4 czerwca 2020 | dodano: 04.06.2020

Okresowe.
Rundka pod Hutę Katowice. Tam przez Sarnów, Preczów, Piekło i Gołonóg. Chłodnawo ale do przyjęcia.
Powrót sporo po własnych śladach. Odchyłka taka, że na Piekło docieram od strony Antoniowa. Potem jeszcze zagięcie od świateł w Sarnowie przez Park Żurawiniec i teren do Strzyżowic oraz ul. Kasztanową.
Spokojnie, bez sensacji. Na powrocie cieplej ale jeszcze bez szału termicznego. Trochę wiało.


Odkryłem co mi się w napędzie robiło, że podejrzewałem go o bliski koniec eksploatacji. Zniknął się gdzieś był jeden z pierścieni na trzpieniu łączącym ogniwa. W tym miejscu łańcuch nie zahaczał prawidłowo o zęby kasety i dawało się wyczuć jakby chwilowe przyblokowanie.
Remedium okazała się spinka i pierścionek wydłubany z innego łańcucha. Jutro na dojeździe przekonam się czy problem ustąpił.


Kategoria Serwis

DPODS

Wtorek, 2 czerwca 2020 | dodano: 02.06.2020

Nim wystartowałem do pracy to jeszcze wyskok do najbliższej piekarni po pieczywo. Żeby się potem nie zastanawiać po południu, czy jeszcze będzie. Chlebek, nie piekarnia ;-p Tego raptem paręset metrów.
Właściwe kręcenie dojazdowe zaczynam o 6:15, czyli w perspektywie obsuwa na mecie. Mimo to przykładam się do kręcenia. Jednak mojemu entuzjazmowi nie wtóruje pogoda. Niebo zaciągnięte chmurami, raczej chłodno. Krótkie spodenki były raczej błędem ale może na powrocie będzie lepiej. Kilka razy po drodze pokropiło trochę niegroźnie.
Trasa zwykła przez Sarnów, Preczów i Dąbrowę Górniczą.
Jak przewidywałem, na mecie obsuwa. 4 min. Zakładałem, że może być 6 więc coś tam udało się nadgonić.



Powrót lekko gięty. Na początek wspinaczka na Mec a potem zjazd mniej więcej w stronę Makro i dalej do "Liroja Merlina". Powrót kręcę w stronę świateł na Środuli ale szybko mi się nudzi czekanie na zielone i jadę w stronę zjazdu z "94" koło "Energetyka" w Sosnowcu częściowo ścieżką wzdłuż działek, resztę asfaltem.
Przy "Energetyku" wbijam na ścieżkę do Będzina i kręcę nią do Nerki. Stamtąd przez Zamkowe, las grodziecki, światła na "86" i las gródkowski za tartak. Potem od torów do DINO "913" i wygięcie obok wsiowego Lewiatana.
Wdzianko na krótko dało radę ale jakichś upałów to nie było. W ruchu było nieźle.

W domu mały serwis. Wkurzał mnie już prawy pedał na maksa. Oba wytrzaskane i grzechotały od jakiegoś czasu ale prawy zaczął chyba już wczoraj regularnie strzelać. No nie zdzierżyłem. Przyjechałem do domu i je wymieniłem. Małe kółeczko po placu i ta błoga cisza była balsamem na uszy. Jedynie szum gnącej się pod oponą Mamuta trawy. Miodzio. Poprzednie wytrzymały sporo ponad 9k km. Mogły paść w każdej chwili.
I znów trzeba zrobić zakup zapasowych, bo te na Rzeźniku też mogą paść rychło. Jeden wymieniony po failu na początku roku.


Kategoria Praca, Pedały, Serwis

DNPD

Środa, 12 lutego 2020 | dodano: 12.02.2020

Start o 6:05. Wiatr będzie pomagał na dojeździe więc czasu na dojazd wystarczy. Jest zdecydowanie chłodniej niż wczoraj. W nocy musiało być poniżej zera bo miejscami pozamarzane kałuże. Ogólnie jednak dość przyjemnie.
Dziś wariant dojazdowy dawno nie stosowany czyli trasa przez Łagiszę i Dąbrowę Górniczą. Przejazd spokojny, bez sensacji. Na mecie tak ze 2 min. zapasu.
Na ostatnich 2km posypało niegroźnie śnieżkiem. Raczej się nie utrzyma ale i tak profilaktycznie dziś Mautem do pracy. Wymieniłem mu wczoraj klocki w tylnym hamulcu. Poprzednie nie były jeszcze bardzo zdarte ale przeraźliwe piszczały przy hamowaniu i już nie trzymały tak mocno, jak nowe.


Dziś powrót z pracy nieco obsunięty. Na wylocie jeszcze postraszyła mnie niezła zamieć. Na szczęście krótka, tak z 15-sto minutowa. Większość z tego co nasypało stopniała. Żeby się nie chlapać w koleinach przez centrum Zagórza, Mortimer i Reden kręcę gdzie się da chodnikami i ścieżkami. Potem Most Ucieczki, Zielona i Preczów. Tu chyba nie padało, albo padało dawno, bo jezdnie suche. Reszta drogi przez Sarnów już tylko pod wiatr ale po czystej jezdni. Formalnie w domu jestem po zachodzie słońca wciąż jednak za jasności. Zaskakujące bo jest zauważalnie po 17:00.
Spokojny powrót do domu. Tylko coś mnie łamało spanie.


Kategoria KlockiT, Praca, Serwis

Pod wiatr i z awarią ale i tak było ok

  • DST 60.00km
  • Czas 02:55
  • VAVG 20.57km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 12 stycznia 2020 | dodano: 12.01.2020

W sumie to nie planowałem dziś jeżdżenia ale słoneczko tak zachęcająco świeciło...
Dopiero jak wyszedłem na zewnątrz, to przekonałem się jak bardzo zwodnicze było owo świecenie. Ale i tak szkoda było dnia marnować. W końcu jak na styczeń, to warunki wręcz idealne do kręcenia. Na plusie, jezdnie czyste i suche.
Zbieram się trochę po 12:00 i ruszam w trasę.
Początek przez Strzyżowice do Rogoźnika i stamtąd pod Urząd Gminy w Bobrownikach. Tu wbijam na ścieżkę rowerową prowadzącą do "913" i przejazdu pod "A1", gdzie dalej ścieżka prowadzi do Sączowa. Na zjeździe w stronę Ożarowic, rekord dzisiejszy prędkości - 53km/h. Objeżdżam lotnisko w Pyrzowicach od zachodu i kręcę do Zendka, a potem dalej do Zadzienia. Na chwilę przystaję popatrzeć na start WizzAir-a. Nic mu nie odpadło ;-p
Z Zadzienia kręcę do Mierzęcic, na Niwiska i do "78". 5km do Siewierza. Ruszam w tamtą stronę. Gdzieś po drodze już mi się dziwnie pod butem prawy pedał zachowywał. Na granicy Siewierza wyszło w czym problem. Wziął się i rozleciał. Pięknie. Zamysł, by spróbować dobić do 100km bierze w łeb. Choć może to i dobrze, bo zaczęło też dawać o sobie lewe kolano - za mało przerw. I za krótkie.
Do Siewierza jednak muszę dojechać bo inaczej musiałbym się wracać po własnych śladach, a to, jak wiadomo, jest bardzo nieeleganckie. Toczę się nawet z przyzwoitą prędkością ale ciągle muszę uważać żeby nie zgubić zsuwającego się z osi pedału. Do tego po kilku kilometrach zaczyna jeszcze piszczeć.
Przez Siewierz przetaczam się bez zatrzymywania. Na rynku stoi już scena do WOŚP-u ale pustawo. Pod zamkiem jakoweś wykopy. Kręcę dalej asfaltem w stronę Podwarpia i na bieżnię przy Pogorii 4. Nią spokojnie do Preczowa i zwykły finisz przez Sarnów.
Po drodze spotkałem całkiem sporo rowerzystów i to na całej trasie.


Edit: Po sprawdzeniu zapisów wychodzi, że tym razem pedałki wytrzymały 15,6k km. Poprzednie padły szybciej: 10k km. Ciekawe jak sprawdzą się platformy na maszynach.


Kategoria Inne, Pedały, Serwis

DNPSND

Piątek, 22 listopada 2019 | dodano: 22.11.2019

Przy piątku szło ciężko na rozruchu. Ostatecznie cza startu nienajgorszy - 6:09.
Warunki pośrednie między wczorajszymi, a przedwczorajszymi, tzn. jezdnie schnące, niespecjalnie zimno. Jest też wiaterek mniej więcej z kierunku przeszkadzającego. Przekłada mi się to na słabszy czas dojazdu i ogólne wrażenie, że szło jakby bardziej opornie, niż wczoraj.
Trasa przez Sarnów, Preczów, Zieloną, centrum D. G. (po drodze trafiam na szlaban na "dworcu"), Mortimer i centrum Zagórza.
Przejazd spokojny. Na mecie z obsuwą 3 min.



W ciągu dnia dostaję info, że Mamut zrobiony. Po pracy magicznym sposobem przenoszę się do Będzina, do serwisu. Nowa przerzutka. Poprzednia zacinała się i pomimo różnych prób jej przywrócenia do poprawnego działania, nie udało się. Oprócz tego wymiana napędu. Zmiana korby na 3 blaty z przodu. Poza tym kilka drobiazgów typu linki, pancerze. Ogólnie Mamut gotowy na kolejną zimę.
Powrót z Będzina w tonacji testowej. Na początek 12% na Syberkę. Potem kładką do M1 i dalej obok magazynów do centrum Czeladzi. Stamtąd zwykła trasa do Wojkowic i od Orlenu prosta do domu. Jest dobrze choć muszę się przyzwyczaić do tego, że na przodzie 3 blaty.
Przy okazji biorę na zapas pedały (platformy na maszynach). Obecne w Mamucie dwuznacznie hałasują.


Kategoria Praca, Kaseta, Korba, LinkaP, Łańcuch, Pancerz, Pedały, Serwis

DNPS

Środa, 6 listopada 2019 | dodano: 06.11.2019

Rozruch bardzo dobry i miałem trochę czasu by podczyścić rowerek przed startem. Po wczorajszym powrocie terenowym oblepiony piaskiem.
Startuję o 5:59. Ani ciepło, ani zimno, nie wieje, jezdnie mokre. Nawet przyjemnie. Na niebie dywan chmur więc ciemności ustępują wolniej.
Trasa jak wczoraj: Sarnów, Preczów, Zielona, centrum D. G., Mortierm, centrum Zagórza. Spokojnie, bez sensacji. Na miejscu mam 10 min. zapasu. Niestety rowerek znów oblepiony piaskiem tyle, że trochę mniej. O ile znów pogoda się nie rozjedzie to dziś odstawię go na przeszczep.


W ciągu dnia zrobił się ładny, słoneczny dzień. Temperatury, co prawda, już nie letnie, ale przyjemnie. Powrót skrócony na kierunku do Będzina. Przez Mec i Środulę kręcę do serwisu, gdzie zostawiam Mamuta na przeszczep napędu i przegląd przedzimowy. Chcę go mieć 100% sprawnego żeby w razie śniegów mieć czym śmigać do pracy. Powrót do domu wykończony zbiorkomem.


Kategoria Praca, Serwis

DPD

Czwartek, 5 września 2019 | dodano: 05.09.2019

Nic nie udaje mi się poprawić startu. Znów ruszam o 6:14. W związku z tym, i z faktem, że jest chłodno, decyduję się na trasę przez Będzin. Nie będę musiał cisnąć żeby zmieścić się w czasie.
Jedzie się dobrze. Spokojnie. Na metę zataczam się z dwoma minutami rezerwy. Słoneczko ładnie dawało na finiszu po oczach. Całą Zuzanny, Dworską i Lenartowicza jazda z przekrzywioną głową żeby daszek kasku dawał trochę cienia.


Po pracy przyjemne lato. Dużo słońca, lekki wiaterek. Kręcę powrót na kierunku do Dąbrowy Górniczej. W centrum Zagórza zaskakuje mnie zator. Ciągnie się prawie od Mortimeru do ronda i gdzieś dalej w stronę Mecu. Wypadek? Mnie droga dalej biegnie przez Reden w stronę Łęknic i dalej bieżnią do przejazdu z P3 na P4. Potem odbicie do Preczowa i finisz przez Sarnów do domu.
Przejazd spokojny, niezbyt spieszny i bez wyginania. Jedyny niemiły akcent, to osa, która raczyła wpakować mi się na nogę i mnie upierniczyć. Strąciłem ją od razu ale coś tam zdążyła wstrzyknąć i dziabnięte miejsce daje lekkie poczucie dyskomfortu.

W trakcie przygotowywania rowerka do jutrzejszego wyjazdu odkryłem urwaną szprychę w tylnym kole. Rowerek na bok i w użycie na jutro wejdzie Mamut. Błękitnego zrobię, jak mnie coś najdzie. Ale pewnie niedługo po powrocie z integracji.


Kategoria Praca, Serwis, Szprycha