limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DNPND

Wtorek, 3 marca 2026 | dodano: 03.03.2026

Start jeszcze przed wschodem słońca (6:11) ale jest już całkiem jasno. Księżyc chował się właśnie za drzewami na horyzoncie, a słoneczko już rozjaśniało niebo zza horyzontu.
Termometr zeznał zero. Na trawach szron. Jezdnie suche. Bez podmuchów. Rześko, ale przyjemnie.
Trasa zwykła przez Łagiszę, Zieloną, Aleję Róż, Mortimer i centrum Zagórza. Kręciłem z zaangażowaniem, żeby nadrobić spóźniony start.
Ostatecznie na mecie z zapasem 1 min.

Dziś przyszło zostać w pracy trochę dłużej i w efekcie powrót wyszedł już w ciemnościach. Chłodnawo, ale nie tak jak rano. Łysy rozkręcony na maksa.
Trasa przez Mortimer, Park Hallera, Koszelew, Nerkę i od fabryki domów na własne ślady.
W sumie jechało się dobrze ale wolałbym za jasności. Plus taki, że ruch mniejszy.


Kategoria Praca


komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!