limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DPD

Piątek, 10 lipca 2026 | dodano: 10.07.2026

Start lekko poza krawędzią okna. Teoretycznie do nadrobienia, ale warunki takie, że raczej zakładam niewielką obsuwę.
Termometr zeznał +13 jednak w trasie były strefy chłodniejsze. Niektóre na tyle, że wydychane powietrze zamieniało się w parę. Przynajmniej bez wiatru i sucho. Na niebie nieco chmurek akurat zasłaniających słoneczko.
Trasa zwykła przez Łagiszę, Zieloną, Aleję Róż, Mortimer i centrum Zagórza.
Na finiszu 2 min. obsuwy.

Powrót przez Mydlice i Koszelew do Będzina, gdzie rzutem na taśmę chronię się w przejściu podziemnym na Alei Kołłątaja. Ciemna chmurka, w kireunku której jechałem, rozpoczęła zrzut. Dłużyło mi się czekanie, więc wdziewam przeciwdeszcze i ruszam w opad. Okazało się, że jakbym z 10 min. jeszcze poczekał, to bym się nie musiał ubierać. Przed Łagiszą przejaśniło się, a ostatnie kropelki znikły w okolicach świateł przed Gródkowem. Za światłam zdejmuję płaszczopelerynę, żeby się nie zagotować.
Tempo niespieszne.
Miało być jeszcze kółeczko zaopatrzeniowe, ale odkładam to na dzień natępny.


Kategoria Praca


komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!