Serwis
| Dystans całkowity: | 6399.00 km (w terenie 467.00 km; 7.30%) |
| Czas w ruchu: | 330:20 |
| Średnia prędkość: | 19.37 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 45.50 km/h |
| Liczba aktywności: | 163 |
| Średnio na aktywność: | 39.26 km i 2h 01m |
| Więcej statystyk | |
DPOS
-
DST
38.00km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:52
-
VAVG
20.36km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
+15 na starcie. Słoneczko już tak dziś nie paliło bo na niebie zawitało trochę chmurek. Do tego lekki wiaterek. Generalnie rześko i przyjemnie. Jechało się bardzo dobrze. Start o 6:14 czyli cisnąć nie trzeba. Przed światłami z Gródkowa do Łagiszy jełop w niebieskim audi kombi z przyciemnionymi szybami (czyli ewidentnie ćwierćintelignet) wyprzedza mnie na podwójnej ciągłej a potem wrzuca migacz w prawo i zjeżdża na "86" w stronę Katowic. Gdzie takich sieją, to nie wiem, ale produkcja idzie na całego bo takich manewrów widzę po drodze do pracy wiele. Reszta drogi bez sensacji. Na "dworcu" czekam aż przejedzie pociąg KŚ. Potem postój na foto hotelu. Na miejscu z zapasem minutek.
W ciągu dnia trochę popadało ale do godziny mojego startu zdążyło ładnie wyschnąć. Temperatura niższa i zauważalny wiaterek królują o tej porze dnia. Na szybszych zjazdach nawet nieco chłodnawo ale to pewnie ze względu na przeskok jaki nastąpił w stosunku do dnia wczorajszego tak jest odczuwalne. Jedzie się jednak dobrze. Przed końcem dniówki umawiam się z Prezesem na przekazanie zdjęć z wczorajszego rajdu. Wychodzi nam, że najprościej będzie się zjechać na granicy. Ruszam przez Środulę, Chemiczną i Pogoń na drugą stronę "86" i wzdłuż niej aż do zjazdu na Milowice. Parkuję na poboczu przy moście i nim się zdążyłem obejrzeć od przelatującego peletonu odrywa się Prezes. Powitanie, przekazanie i ruszamy razem do mojego celu. Wzdłuż Brynicy, przy Pałacu Satruna i Urzędzie Miejskim kręcimy w stronę M1. Tam kładką nad "86" przeskakujemy na Syberkę i na przestrzał przez osiedle zjeżdżamy do przejścia podziemnego przy nerce. Skrótem przy kortach przebijamy się na drugą stronę Czarnej Przemszy i ostatnią prostą pod górę lądujemy w serwisie. Żegnam się z Marcinem, który dalej kręci kilometry, a ja trochę w serwisie rozgaduję się z właścicielem jednocześnie składając zlecenie na przegląd Rzeźnika. Na 100% jest do wymiany linka blokady dumpera. Może jeszcze coś wyjdzie jak go zaczną oglądać na spokojnie. W końcu ma już ponad 3,6k km. Na tym dziś koniec z kręceniem. Powrót zbiorkomem. Jutro Błękitny rusza do boju.
Kategoria Praca, Serwis
DPDSD
-
DST
46.00km
-
Czas
02:07
-
VAVG
21.73km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
+5 na wstawaniu. +6 na starcie. Miejscami było chyba jednak sporo chłodniej bo buchałem parą z ust jak smok. Nogi i uszy też poczuły, że termicznie bywa nieciekawie. Start 6:11 więc jest zapas czasowy i kręcenie bez ciśnienia. Przejazd spokojny. Po drodze kolejne foto hotelu. Na budowie ronda w centrum Zagórza rozpirz trwa. Na miejscu z zapasem około 5 min.
Po pracy bez gięcia szybki powrót do domu. Kolejno: Mec, Środula, Stary Będzin, stadion, nerka, Zamkowe, Grodziec, Gródków. Przejazd bez sensacji. W domu przepakowanie plecaka i z buta na zbiorkom do Będzina. Odbieram z serwisu Błękitnego Rumaka. Wymieniony płyn hamulcowy. Ten co był to podobno jakaś czarna breja. Jest różnica w hamowaniu i to zauważalna. Ale niedługo będzie pewnie trzeba klocki wymienić jak pojeżdżę z sakwami. Z serwisu zaginam do Kauflanda po małe zaopatrzenie i stamtąd już bez ciśnienia przez Łagiszę i Sarnów wracam do domu. Tu jeszcze drobna poprawka regulacji tylnej przerzutki i kilkaset metrów testu. Jest dobrze. Cieszy mnie nowa przerzutka na przodzie. Pracuje o niebo lepiej niż poprzednia. Jak na Rzeźniku udało się pojeździć spokojnie dzisiaj, tak na Rumaku mi 2x zajechali drogę w Będzinie. Raz bardzo chamsko jak zjeżdżałem na dużej prędkości z górki, drugi raz na rondzie UE. Baby za kierownicą :-/
Kategoria PłynHamulcowy, Serwis, Praca
DPDSO
-
DST
45.00km
-
Teren
7.00km
-
Czas
02:17
-
VAVG
19.71km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+9. Przez chwilę było widać wschodzące słońce ale na starcie już tylko dywan chmur. Wiaterek nierejestrowalny. Ze względu na temperaturę odważam się na krótkie spodenki, bandankę i lekkie rękawiczki. Na początku trochę po palcach zimno. Kręcę niezbyt ambitnie bo jest zapas czasu a do tego Srebrną Strzałą więc i też na wertepkach się oszczędzam. Na Zielonej dziś podługoweekendowe dmuchanie dla tych, co jadą od Preczowa. Standardowo foto hotelu. Spod DorJana do centrum Zagórza jadę ścieżką zmagając się z jej nieciągłościami. Na kilometr przed metą pojawia się opad mżawkopodobny.
Powrót w bardzo przyjemnych warunkach. Założyłem kurtkę na starcie ale wytrzymałem w niej tylko do Środuli. Potem wylądowała w plecaku. Dalej przez Stary Będzin i Łagiszę kręcę w stronę świateł na "86" do Gródkowa. Tym razem obyło się bez świrów za kierownicą i dojazd spokojny. W domu zabieram kilka gadżetów i jadę zbiorkomem do serwisu po odbiór kółeczka do Rzeźnika i po Błękitnego Rumaka. Rumak ma wymieniony suport, łańcuch, kasetę i przednią przerzutkę ale niestety brakło czasu na hamulce. W związku z tym Błękitny zostaje jeszcze w serwisie a ja ze zrobionym kółeczkiem - wstawione 2 szprychy - znów zbiorkomem wracam do domu. Tu uzbrajam koło i ruszam w małą, terenową w większej części, rundkę testową. Na początek na górkę paralotniarską. Stamtąd kilka foto i jadę wertepkami w stronę cmentarza w Strzyżowicach. Przeskakuję na drugą stronę "913" i wertepkami zjeżdżam na kawałek asfaltu w Strzyżowicach by zaraz go porzucić na rzecz kolejnego odcinka terenowego. Tym razem zmierzam do Wojkowic i dalej terenem w stronę Gródkowa gdzie znów na przemian asfalt i teren. Ostatecznie wybywam w mojej wiosce naprzeciw nowobudowanego obiektu o charakterze prawdopodobnie handlowym i kręcę w stronę wsiowego Lewiatana by tam zrobić już zwrot do bazy. Zataczam jeszcze kilka kółeczek po placu by dorzeźbić do 45 km. Aż chce się powiedzieć: w końcu lato :-)
Kategoria Praca, Kaseta, Łańcuch, Serwis, Suport, Szprycha, PrzerzutkaP
DPSDZ
-
DST
26.00km
-
Czas
01:18
-
VAVG
20.00km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Na wstawaniu +1. Na wyjeździe +3. Generalnie odczuwalny chłód co zmusza do użycia pełnego zestawu "na długo". Wiaterek nierejstrowalny przy postoju, w ruchu podmuch wyciska łzy z oczu. Ładne słoneczko, które zupełnie nie pasuje to temperatury. Start dziś 6:17. Obsuwa ze względu na troczenie uszkodzonego koła od Rzeźnika. Trochę opornie to szło ale się udało i w trakcie jazdy ładunek trzymał się wzorowo. Tempo kręcenia niezbyt intensywne ze względu na lekko protestujące kolano. Przyzwyczajenie do młynków na Rzeźniku prowokowało do powtarzania manewru na Błękitnym. Niestety nie te przełożenia. Przejazd spokojny z małymi przerywnikami w postaci świateł to tu, to tam i szlabanu przy "dworcu kolejowym" w Dąbrowie Górniczej. Także standardowy postój na foto hotelu. Na finiszu prawie wjeżdżam w kobietę z dzieckiem. Wszystko przez hamulce w Błękitnym. Za słabo trzymają pomimo tego, że klocki jeszcze są ok. Zdecydowanie coś jest nie tak z ciśnieniem. Klamka łapie dopiero jak jest już prawie na maks ściągnięta a i to jeszcze zbyt słabo. Dopiero po napompowaniu trzyma jak należy. Dziś po pracy Błękitny i koło z Rzeźnika zostają w serwisie zaś nad Strzałą będę się musiał nieco popastwić. Konieczna jest wymiana klocków hamulcowych (albo przynajmniej skrócenie linki) oraz czyszczenie i smarowanie. Powoli zaczynam dochodzić do wniosku, że 3 rowerki to wcale nie jest za dużo dla kogoś, kto praktycznie jest uzależniony od kręcenia. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie od rzeczy byłoby mieć rezerwę dla Rzeźnika, czyli drugi full w stajni. Może trochę inny np. jakiś Scott na RockShox-ach i 29". Mają w cenniku taki, co by się go dało kupić za 5k. Ale to już nie w tym roku.
Po pracy niezbyt spiesznym tempem do serwisu. Tu zostawiam i Błękitnego, i kółko od Rzeźnika. Z kółkiem wiadomo: uzupełnienie braków i centrowanie. Za to Błękitny znowu prawie remont przejdzie: suport (ostatnio był już dociągany ale go młynkami znowu zarżnąłem), kaseta, łańcuch (jeszcze nie przeskakuje ale na "5" już prawie szpileczki więc nie będę czekał), przednia przerzutka (była prostowana po wypadku i od tego czasu często gęsto mam problem z nią bo nie daje jej się dobrze ustawić), hamulce (pewnie zapowietrzone), centrowanie tylnego koła (przy dużym obciążeniu lub dużej prędkości czuć, że zadkiem rowerka rzuca) i ogólnie przegląd. Do serwisu wyszło jakieś 24km ale mi się 2x gps zbiesił i wsiąkło kilkaset metrów (raz na zjeździe z Dworskiej na Zuzanny, raz na zjeździe ze Środuli do Izby Wytrzeźwień - trochę tam wertepków). Z serwisu powrót zbiorkomem do domu gdzie zabieram się za Srebrną Strzałę. Odstawiona dawno temu na bok wymagała nieco opieki. Na początek wymiana klocków hamulcowych na przodzie bo zjechane i ściągnięcie linki na tylnym hamulcu bo już klocuszki nieco przytarte. Teraz hamowanie jest jak trzeba, brzytwa jak na V-ki. Potem rozkuwam łańcuch i robię shake'a w benzynie. Kiedy ogniwka się moczyły czyszczenie przerzutek i ponowne mocowanie błotnika "trytyką". Łańcuch zakładam tym razem na spince i cały rowerek idzie do mycia. Jak trochę obkapał (a ja coś wszamałem) to smarowanie łańcucha i przerzutek oraz szybki teścik. Jedzie! Zarzucam sakwy i robię krótkie zagięcie do wsiowego Lewiatana. Na powrocie z pełnymi sakwami przebijam 30km/h. Już zapomniałem, że Srebrny też potrafi pójść jak trzeba :-)
Kategoria Praca, GPS-, KlockiV, Serwis
DPSD
-
DST
37.00km
-
Czas
02:16
-
VAVG
16.32km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+2 na starcie. Odczuwalny chłód. Słoneczko przebijało się między wysokimi chmurami ale nie było w stanie ogrzać rzeczywistości. Start - 6:12. Przy okazji smarowania łańcucha odkrywam, że zarżnąłem kolejne pedały, w tym przypadku prawy. To sprawia, że plan na powrót przez serwis. Wczoraj też zrobiłem sprawdzenie klocków hamulcowych. Jeszcze nie są zdarte ale hamowanie jest kiepskie. Jak napompuję klamką to trzymają czyli wychodzi na to, że albo zapowietrzone albo gdzieś coś wyciekło. Oj! Prosi się Błękitny o serwis, prosi. A chciałem jeszcze trochę nim pojeździć do zdarcia napędu. Tyle chyba jednak nie da rady bez hamulców. Przejazd spokojny. Na Alei Róż wyłączone światła. Mnie akurat to pasuje. Na górce pod DorJan-em widzę w centrum Zagórza mnóstwo migających pomarańczowych kogutów. Znaczy się, chłopaki coś konkretnie grzebią przy rondzie. Zjeżdżam wcześniej na chodnik po lewej żeby nie zgadywać potem jak tym razem ustawili słupki. Na miejsce docieram z poślizgiem 4 min.
GPS -1 na rondzie w centrum Dąbrowy Górniczej. Dziwne.
Po pracy ładny, słoneczny dzień. Niestety nie jest ciepło za przyczyną północnego wiatru. Czapka od razu idzie w ruch. Bez wielkiego ciśnienia przez Mec, Środulę i Stary Będzin kręcę do serwisu wymienić Błękitnemu pedały. Prawy na tym dystansie kilka razy mi się zablokował i tylko użycie przemocy dawało efekty. W sumie jednak nie dziwię się, że padły. Wg zapisków z BS-a wchodzi, że pedałki przekręciły jakieś 16,6k km. Potem jeszcze zawijam na dworzec kolejowy w Będzinie do sklepiku z akcesoriami dla zwierzaków i stamtąd prosto do domu przez Łagiszę i Sarnów. Do Sarnowa cały czas pod wiatr. Do tego po drodze jeszcze małe podjazdy więc kręcę spacerowym tempem. Nie mam ochoty na szarpaninę. Od Sarnowa wiatr miałem mieć niby z boku ale chyba nieco zmienił kierunek natarcia i znów wrażenie jakbym jechał pod prąd. Średnia wyszła nędzna ale kręcenie przyjemne.
Kategoria Praca, GPS-, Pedały, Serwis
DPD
-
DST
34.00km
-
Teren
1.00km
-
Czas
01:37
-
VAVG
21.03km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+8. Sucho. Wiaterek w plecy. Ciemności pogłębione przez dywan chmur. Start 6:13 po uprzednim smarowaniu łańcucha i czyszczeniu kółeczek od przerzutki. Przejazd generalnie spokojny. Na zjeździe spod DorJan-a w stronę Zagórza przelotny deszczyk przez jakieś 300m. Na Szymanowskiego króliczek :-) Nie dał rady ale może dlatego, że sprzęt mu nieco niedomagał. Ewidentnie coś wołało serwisu bo odgłosy były z kategorii rozdzierających.
Dziś bez gięcia najkrótszą drogą do domu (Mec, Środula, Stary Będzin, 12% na Syberkę, Zamkowe, lasek grodziecki, Gródków). Dziś przy restauracji Pod Lwem w Gródkowie przyuważyłem tablicę informacyjną na temat szlaków rowerowych, które mi niedawno zaczęły kwitnąć niemal pod drzwiami. Chyba rano jeszcze jej nie było ale głowy nie dam bo ciemno było. Zawróciłem, podjechałem, popatrzyłem, przeczytałem co było do przeczytania. Ogólnie to za starania 6. Za oznakowanie - na razie 5. Jak się oznakowanie ostanie albo będzie regularnie naprawiane to się utrzyma. Za wytyczenie dałbym 3 ale ostatecznie za starania niech będzie 4 - trochę za dużo asfaltu. Dałoby się zrobić ładne terenowe kółeczko. Generalnie to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że znowu ktoś przed wyborami próbuje plusować. Jak ktoś kiedyś na jakimś forum napisał, skoro tak dużo dobrego dzieje się przed wyborami to powinny być co roku ;-)
Poza tym z rowerowych rzeczy to wymieniłem Srebrnej Strzale pancerze na linkach przerzutek przy gripach i znalazłem nowe zastosowanie kasku rowerowego. Właściwie to nawet dwa. Jedno to doskonała ochrona przy strząsaniu orzechów, a dwa to znakomity koszyczek w trakcie zbierania tychże strząśniętych :-)
No i jeszcze 13k dziś przekroczone. Tymczasem do końca roku ponad 2 miesiące. Jak się dobrze będzie kręcić to 15k strzeli jak nic.
Kategoria Praca, Serwis, Pancerz
DPDSDZ
-
DST
54.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:28
-
VAVG
21.89km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+11. Mgły. Poza tym coraz później wschodzi słońce. Dziś start niemal w oknie startowym - 6:16. Po wczorajszym struciu dziś przewidywałem bardzo kiepskie kręcenie. W rzeczywistości było lepiej niż się spodziewałem i udało się nawet nadrobić ze 2-3 minutki. Przejazd spokojny i na miejscu równo o czasie. Może byłbym nawet nieco wcześniej ale przed startem musiałem przesmarować łańcuch i amorka co ukradło kilka cennych minut. Budowa hotelu w D. G. idzie do przodu. Zniknęło całkiem sporo ziemi.
Po pracy bez zaginania przez Mec, Środulę, Stary Będzin, Zamkowe, lasek grodziecki, Gródków do domu. Tu odstawiam Błękitnego Rumaka i przerzucam się na zbiorkom do Będzina. Odbieram z serwisu Srebrną Strzałę po wymianie wolnobiegu i łańcucha oraz pedałów. Dodatkowo smarowanie piasty w przednim kole plus wymiana linki od tylnej przerzutki i pancerza przy tylnej przerzutce bo coś sypało się przerzucanie biegów na zadku. Teraz różnica od razu widoczna na plus. Żeby wszystko było ok to napęd trzeba było przechrzcić. W tym celu kulam się na 12% na Syberkę i dalej kładką pod M1 i "94" od M1 do Czeladzi. Dalej do Wojkowic i przez Strzyżowice do domu. Zabieram pustą sakwę i jeszcze kółeczko do wsiowego Lewiatana. Sporo osób dziś narzekało, że gorąco, że parno itp. a mnie warunki wyjątkowo pasowały. Może trochę też dlatego, że mam wrażenie jakby mnie brało jakieś przeziębienie.
Kategoria Praca, LinkaP, Łańcuch, Pedały, Serwis, Wolnobieg
DPSOD
-
DST
42.00km
-
Czas
01:48
-
VAVG
23.33km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
+10 na starcie. Ładne słoneczko. Trochę łapki przez pierwsze 4 km marzły. Chyba czas zacząć się do tego przyzwyczajać. Start nieco poza oknem - 6:18. Nie mam jednak zupełnie ochoty na podganianie i kręcę sobie spokojnie. Przejazd bez sensacji.
W trakcie pracy zwalniam się na godzinkę odstawić Srebrną Strzałę do serwisu. Zaordynowana wymiana ośki w tylnym kole i suportu. Trzeszczy już od bardzo dawna i skoro rowerek jest macany przez serwisanta to i niech to od razu załatwi. Powrót zbiorkomem.
Zbiorkomem z pracy do serwisu. Tu okazało się, że jednak oś jest ok. To po prostu moje rajdy przez poulewowe rozlewiska wypłukały cały smar zarówno z suportu jak i tylnej piasty co skończyło się tym, że kulki w tyle zardzewiały i pozbawione smarowania tłukły się niemiłosiernie momentami się klinując. Suport z kolei poza brakiem smarowania miał już luzy. Operacja przeglądu skończyła się więc na wymianie suportu, kulek i przesmarowaniu obu miejsc. Oczywiście od razu jazda testowa. Na początek standardem przez Łagiszę do Sarnowa i do Psar. Tu jednak zmieniam nieco trasę i wyginam przez Malinowice i do Dąbia i dalej na Brzękowice, potem Wał, Góra Siewierska i zjazd do Strzyżowic i do domu. Jest różnica. Poza trzeszczeniem niemłodej już ramy (ewentualnie sztycy, ciągle nie mogę tego źródła hałasu namierzyć) reszta pracuje cicho, pewnie i gładko. Tak czasem się zastanawiam czy by jakichś cieńszych oponek nie założyć do Srebrnej Strzały i nie zrobić z niej czegoś w stronę roweru tylko do jazdy asfaltem ale za to szybszego. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że czasem korci mnie pociągnąć gdzieś w teren (dziś też się kawałeczek trafił), to chyba na zastanawianiu się poprzestanę.
Kategoria Praca, Serwis, Suport
DPODZ - 10k km w tym roku już jest
-
DST
54.00km
-
Teren
2.00km
-
Czas
02:19
-
VAVG
23.31km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Gdyby nie czyszczenie, smarowanie i wymiana klocków hamulcowych na tyle Srebrnej Strzały, to by można powiedzieć, że weekend cały nierowerowy. I w sumie tego mi chyba było trzeba bo dziś do pracy leciało się rewelacyjnie. Nogi spragnione wysiłku podawały znakomicie. Na termometr nie spojrzałem ale wg ICM-u miało być około 6:00 gdzieś pod +20 stopni. Wielce niewykluczone, że tyle było bo wrażenia termiczne bardzo pozytywne. Start dziś mocno poza krawędzią okna startowego i przyszło pociskać od samego początku. Do Dąbrowy Górniczej wyszła mi średnia 29 km/h. Potem zaczęły się górki więc nieco spadła ale i tak lepsza niż chyba kiedykolwiek do tej pory dzięki temu, że na światłach na Górniczej i potem przy Shellu na Mortimerze podciągnąłem się w tunelu za "182". Poza tym spokojny dojazd do pracy.
Po pracy bardzo przyjemne ciepełko. Niektórzy by pewnie powiedzieli, że niemożebny upał ale dla mnie w sam raz. Przy takiej pogodzie nóżki ładnie podają, jeść się nie chce więc nie trzeba co trochę stawać a napić się można w locie niemal nie zmniejszając prędkości lub wykorzystując jakiś przymusowy postój. Mając tak doskonałe warunki do jazdy decyduję się od razu na zagięcie nieco powrotu. Na początek na Pogorię 3. Wypadam przy zamkniętym mostku niedaleko Łęknic skąd jadę w stronę Piekła gdzie mijam się z Mariuszem. Wymieniamy w locie machnięcia końcówkami górnymi ale każdy z nas jedzie w swoją stronę. Dalej przez Antoniów i Ujejsce objeżdżam asfaltem Pogorię 4 i kieruję się do Wojkowic Kościelnych. Na światłach skręcam w stronę Marcinkowa i dalej do Przeczyc. Przy remizie strażackiej skręcam w lewo i potem znów w prawo. Ciągnę do skrzyżowania z kapliczką i skręca pod górkę w lewo. Pokonując grzbiecik wypadam na skrzyżowaniu w Dąbiu obok hodowli kur. Mijam ją po prawej i na następnym skrzyżowaniu, w Dąbiu-Chrobakowym, wbijam na wprost w teren by się dostać do Malinowic obok tartaku. Tu znów skręt w prawo i kolejny w lewo. Przemykam obok szklarni w Borach i skręcam ponownie w teren w kierunku lasku obok urzędu gminy Psary. Przed samym lasem skręcam w lewo i dobijam do ul. Wiejskiej. Całe to wyginanie miało na celu podjazd do weterynarza i o ile ta część się udała, to sama wizyta już nie bo najwyraźniej Pan Doktor jeszcze na urlopie :-/ W związku z tym cisnę prosto do domu obserwując ciągle na południowym horyzoncie chmurkę, która już zdążyła w moją stronę wyekspediować kilka kropelek. Zresztą asfalt miejscami zauważalnie mokry czyli musiało tu już niedawno padać. Do domu udaje się dotrzeć na sucho. Tu zmiana konfiguracji sakw (czyt.: dołożenie drugiej i opróżnienie pierwszej) i mały zawijas do wsiowego Lewiatana. Wychodząc z pełnymi sakwami ze sklepu mam przed oczami całkiem niefajną chmurę, która grozi niemal natychmiastowym opadem. Na szczęście do domu jakiś kilometr i to na zjeździe więc 2 minutki i jestem u celu. Na sucho. Kilka minut później zaczyna grzmieć i padać.
Dzisiejszym powrotem z pracy udaje się też sprawić, że za ten rok mam już przejechane 10k km :-) Ponieważ do końca sezonu jeszcze ponad 5 miesięcy to powinienem bez większego trudu przekroczyć 15k km w tym roku. O jaką wartość, to aż sam jestem ciekaw :-)
Kategoria Praca, KlockiV, Serwis
Serwis - Inwentaryzacja - Eksploracje
-
DST
50.00km
-
Teren
5.00km
-
Czas
02:29
-
VAVG
20.13km/h
-
Sprzęt Kiedyś Giant
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś udało mi się nadrobić zaległości w spaniu. Bite 13 godzin snu. Tego mi było trzeba. Potem trochę różnych czynności domowych i około 12:30 startuję Srebrną Strzałą do serwisu po nowe pedałki. Leci się całkiem sprawnie pomimo tego, że kręci się średnio bez porządnego wsparcia pod prawą stopą. Na miejsce docieram z zapasem czasu i ordynuję zabieg. Ten przebiega sprawnie i już chwilę później rowerek gotowy do startu. Wstępnie się zapowiadam, że gdzieś za miesiąc z którymś rowerkiem znów się w serwisie pojawię bo prawdopodobnie skończy się napęd. Może nawet w obydwu. Biorę jeszcze 2 spinki do łańcucha bo rezerwę wykorzystałem w poprzednim miesiącu. Potem objazd testowy, żeby nowe elementy w rowerku wiedziały co je czeka nim ducha wyzioną ;-)
Jadę na początek na Syberkę i objeżdżam M1 kierując się do Czeladzi. Na rynku wciągam 2 batony i trochę coli bo zaczęła migać rezerwa. Załatwiwszy tankowanie jadę przez miasto do czerwonego szlaku i przekraczam nim Brynicę. Przez Przełakę, i polami za nią, docieram do Michałkowic gdzie skręcam na Wojkowice. Po drodze ciekawi mnie gdzie prowadzi pewna gruntówka. Od razu w nią skręcam i wypadam w Piekarach Śląskich Kamieniu. Brynicę przekraczam jeszcze kilka razy ponieważ w jej okolicach postanowiłem poszukać różnych przejazdów by opanować nowe skróty. Udało się ale trzeba jeszcze kilka razy te okolice przejechać by sprawdzić różne odnogi ścieżek. Przy okazji trafiam na kolejny bunkier odrestaurowany przez "Pro Fortalicium". W drodze do tamy na Kozłowej Górze trafiam po drodze na rowerzystę z defektem. Zatrzymuję się i pytam w czym problem. Okazuje się, że urwała się śruba mocująca siodełko :-/ Nieciekawie. Otwieram moje zapasy śrub ale niestety nie ma wśród nich dostatecznie długiej i grubej by była w stanie problem rozwiązać. Pozostaje pechowcowi powrót do domu. Na szczęście ma niezbyt daleko więc jakoś tam dociągnie. Dalej jadę tamą na zbiorniku do Wymysłowa gdzie odbijam w stronę Rogoźnika. Przekraczam autostradę i potem tamę na zbiorniku Rogoźnik i jadę wzdłuż niego asfaltem do Siemoni i przy "913" skręcam na Górę Siewierską. Tąże przejeżdżam prawie całą kierując się na Dąbie by odbić do Strzyżowic. Lekko zaginam końcówkę by licznik wskazał piątkę na początku. W sumie niezły dzień do kręcenia.
Kategoria Inne, Pedały, Serwis






















