limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DPDZD

Poniedziałek, 18 lipca 2016 | dodano: 18.07.2016

No nie tak to miało wyglądać. Zupełnie nie tak. Miałem dziś się zaturlać do pracy Rzeźnikiem i po pracy odprowadzić go do serwisu na przegląd. Zbieram się do startu a tu za oknem napiernicza drobny ale gęsty deszczyk. I wszystko poszło... Buty i skarpetki do plecaka. Na grzbiet przeciwdeszczówka, na plecak pokrowiec, na nogi kapcie do chodzenia w wodzie i ruszam Błękitnym. 6:12. Przez moment mam deszcz z prawej strony ale po obraniu kierunku na Będzin daje już w plecy. Termicznie jest chyba blisko tego co wieszczył ICM czyli jakieś +15. Nienajgorzej. Kręcę bez napinki ale też i bez ociągania. Punkty pośrednie zaliczone nieco po czasie ale jeszcze w granicach bezpieczeństwa. Ostatecznie jestem na miejscu minutę przed czasem. Padać przestało po jakichś 3km więc bardziej mokry jestem od potu jak od deszczu. Jedynie trochę w kapcie się nabrało. Generalnie nie jest źle.

W ciągu dnia jeszcze trochę popadało ale do startu z pracy wiaterek zdążył podsuszyć drogi. Zresztą działał dalej cały mój powrót. Niebo zakryte dywanem chmur. Powrót dziś bez gięcia przez Mec, Środulę, Stary Będzin, nerkę, Zamkowe, Grodziec i Gródków. Bez napinek, zgodnie z rytmem terenu i wiejącym nieco w twarz wiatrem. Trochę chyba zaszalałem jadąc we wdzianku "na krótko". Nie było jednak jakoś zimno. W domu zostawiam plecak, wieszam sakwy i robię standardowe zagięcie do wsiowego Lewiatana. Tym razem już wdziałem kurtkę. Głównie po to by nie przewiało mi pleców, których nie chronił już plecak. Z balastem prosto do domu. Przyjemne, powrotne kręcenie. W Lewiatanie dogonił mnie sms od Michała czy bym się w sobotę do Ojcowa nie wybrał. Qrka. Znowu kuszą wyrypą. Jak będę miał full-a po serwisie, to pewnie się skuszę.


Kategoria Praca


komentarze
limit
| 15:34 poniedziałek, 18 lipca 2016 | linkuj W sprawie pogody to z naszym Prezesem negocjuj. On tam ma jakieś wejścia i czasem udaje mu się załatwić co trzeba. Ja się przyzwyczaiłem już do tego, że jedzie się co jest i cieszy, że zawsze mogło być gorzej ;-)
amiga
| 09:42 poniedziałek, 18 lipca 2016 | linkuj Nie zazdroszczę tego wjazdu, u nas ulewa przeszła około 6:40... trwała jakieś 20 minut... wyjechałem tuż po niej... może byś jednak zamówił jakieś słońce? Nudzi mi się już jazda w deszczu, po deszczu, przed deszczem...
limit
| 07:45 poniedziałek, 18 lipca 2016 | linkuj Tamtędy to raczej na powrocie więc jakbyś miał robić powtórkę, to dzwoń ;-p
Mariotruck
| 07:41 poniedziałek, 18 lipca 2016 | linkuj Jak byś jechał przez Marianki to byś mi pomógł gumę łatać ;)
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!