limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

DPS PTTK D

  • DST 49.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:30
  • VAVG 19.60km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 11 kwietnia 2016 | dodano: 11.04.2016

+5. Mglisto. Wiaterek nieznaczny. Mokre jezdnie. Ruszam o 6:09. Jedzie się całkiem przyjemnie. Punkty przelotowe zaliczane w dobrym czasie. Jedne światła udaje się przejechać bez stania (te na Mortimerze). Bez focenia. Po drodze na żywo widziałem dziś tylko jednego rowerzystę i ślady po innym. Za to chyba więcej samochodów. Chyba pogoda trochę postraszyła. Na miejscu z zapasem 4 min. Całkiem przyjemny i spokojny dojazd do pracy.

W trakcie pracy dzwonię do Prezesa z pytaniem jak tam sprawy zlotu w Krasnobrodzie i dowiaduję się, że na dziś zostało zwołane spotkanie w klubie. Tak więc plan na popołudnie się zmodyfikował sam. Ruszam do Będzina przez Mec i Środulę. Chcę dopytać w serwisie jak rokuje full. Tym razem nie zbaczam na ścieżkę wzdłuż ul. Małobądzkiej bo spodziewam się tam trafić Mariusza a jak się zjedziemy, to zawsze trochę czasu uleci. Plan zawodzi po całej linii i spotykamy się niedaleko małego targu w centrum miasta. Oczywiście na tematach okołorowerowych i planach na bliższą i dalszą przyszłość znika gdzieś koło pół godziny. W końcu się żegnamy. Kręcę do serwisu... i całuję klamkę. Zamknięte wcześniej :-/ No cóż, przyjadę jutro. Wbijam na ścieżkę rowerową do Sosnowca i kręcę na Pogoń a potem dalej do centrum. Spotkanie trwało dziś dość długo bo trzeba było wykonać trochę telefonów organizacyjnych, przycisnąć ludzi by się zdeklarowali gdzie jadą, załatwić trochę papierków i pooglądać mapy. W sumie owocne spotkanie. Rozchodzimy się około 19:00. Marcin zamyka oddział i razem pedalimy na czerwony szlak w stronę Milowic. Spod hali dalej kręcimy w stronę Czeladzi i Wojkowic. Za wojkowickim Orlenem wbijamy w kawałek terenu i potem długą prostą dociągamy prawie pod mój []. Tam jeszcze zamieniamy kilka słów i w końcu się żegnamy. Prezes kręci w stronę mniej więcej Sarnowa i Pogorii 4 a ja robię ostatnie 300m i ląduję w domu. Fajnie się jechało we dwóch. To zawsze trochę nakręca tempo bo raz jeden, raz drugi prowadzi i ten z tyłu zawsze próbuje dotrzymać koła. Pogoda nie była nawet najgorsza. Względnie ciepło. Pochmurno. Raczej bez zauważalnego wiatru. Niezłe warunki do jazdy.


Kategoria Praca


komentarze
limit
| 09:55 wtorek, 12 kwietnia 2016 | linkuj Co do wieści to zależy, czy spotkam kogoś po drodze do serwisu, czy nie :-) Meridę będę miał jeszcze długo w gotowości bo do wypraw sakwowych jest właśnie ona. Dlatego planuję jej upgrade. Też myślę o czymś na 29. O full-u na takich kołach. Ale na razie to tylko myślenie. Do kupowania daleko. Choć może też wezmę pod uwagę coś pod sakwy na 29. Byłaby to trochę tańsza opcja. Ale to na razie tylko chcenie. Plany będą jak będzie zdolność finansowa :-)
amiga
| 09:50 wtorek, 12 kwietnia 2016 | linkuj Merida już zaliczyła ładny dystans :) Co do roweru to mój góral... raczej już zostanie zimówką... zdecydowanie lepiej jeździ mi się na Giancie, chociaż jest ciężki... Być może pomyślę o góralu za jakiś czas ale na kołach 29". mam nadzieję, że dzisiaj będziesz już miał jakieś wieści odnośnie fulla :)
limit
| 09:10 wtorek, 12 kwietnia 2016 | linkuj Ja jestem zadowolony z serwisu gdzie oddaję bo jak mi zrobią to mam pewność, że potem jeżdżę przynajmniej 2-3 tys. km bez problemów. Zwykle jest szybciej ale teraz akurat właściciel jest sam i jednocześnie obsługuje sklep i serwis. I jak wcześniej pisałem nie piekarnia byle był dobrze zrobiony. Poza tym jest też tego plus :-) Przewietrzę inne rowerki i może dzięki temu uda mi się zedrzeć napęd w Meridzie. A chcę go zedrzeć by wymienić na taki jak w full-u czyli nowa korba, na tył kaseta "10", nowa manetka. I jeszcze nowy amorek do Meridy. Tak więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Mając full-a na chodzie głównie jeździłem nim i to zdzieranie napędu Meridy szło słabiutko. Teraz się trochę podciągnę w tym zadaniu :-) A potem jeszcze do zarżnięcia napęd w Strzale. Ale to już będzie bardzo trudne ;-)
amiga
| 07:21 wtorek, 12 kwietnia 2016 | linkuj Wieczór się przeciągnął, szkoda że serwis nie dał znaku co z rowerem... U mnie niestety taki serwis jest nie do przyjęcia... Tylko raz oddałem rower na 3 dni... po czym okazało się że spieprzyli więcej niż się dało... Więc stracili klienta... ale tak to jest jak mówię im co chcę a oni robią po swojemu...
W Gliwicach już się nauczyli, że rower dostają o 9:00 a odbieram go o 15... możemy się ew. umówić, że rower dostarczam im w konkretny dzień... a gdyby coś to mają do mnie telefon...
Wczoraj mnie miło zaskoczyli bo od siebie zauważyli, że coś się dzieje z prawym pedałem... zapomniałem im o tym wspomnieć, ale chciało im się i do rozebrali i zrobili... :)
amiga
| 07:48 poniedziałek, 11 kwietnia 2016 | linkuj Początkowo się obawiałem warunków, ale okazało się, że nie jest tak źle, fakt spora wilgoć w powietrzu... i tylko 7 stopni (u mnie)... ale dojazd był całkiem przyjemny... Wieczorem ma być jeszcze lepiej a od środy :) upały...
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!