DPS PTTK D
-
DST
49.00km
-
Teren
3.00km
-
Czas
02:30
-
VAVG
19.60km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
+5. Mglisto. Wiaterek nieznaczny. Mokre jezdnie. Ruszam o 6:09. Jedzie się całkiem przyjemnie. Punkty przelotowe zaliczane w dobrym czasie. Jedne światła udaje się przejechać bez stania (te na Mortimerze). Bez focenia. Po drodze na żywo widziałem dziś tylko jednego rowerzystę i ślady po innym. Za to chyba więcej samochodów. Chyba pogoda trochę postraszyła. Na miejscu z zapasem 4 min. Całkiem przyjemny i spokojny dojazd do pracy.
W trakcie pracy dzwonię do Prezesa z pytaniem jak tam sprawy zlotu w Krasnobrodzie i dowiaduję się, że na dziś zostało zwołane spotkanie w klubie. Tak więc plan na popołudnie się zmodyfikował sam. Ruszam do Będzina przez Mec i Środulę. Chcę dopytać w serwisie jak rokuje full. Tym razem nie zbaczam na ścieżkę wzdłuż ul. Małobądzkiej bo spodziewam się tam trafić Mariusza a jak się zjedziemy, to zawsze trochę czasu uleci. Plan zawodzi po całej linii i spotykamy się niedaleko małego targu w centrum miasta. Oczywiście na tematach okołorowerowych i planach na bliższą i dalszą przyszłość znika gdzieś koło pół godziny. W końcu się żegnamy. Kręcę do serwisu... i całuję klamkę. Zamknięte wcześniej :-/ No cóż, przyjadę jutro. Wbijam na ścieżkę rowerową do Sosnowca i kręcę na Pogoń a potem dalej do centrum. Spotkanie trwało dziś dość długo bo trzeba było wykonać trochę telefonów organizacyjnych, przycisnąć ludzi by się zdeklarowali gdzie jadą, załatwić trochę papierków i pooglądać mapy. W sumie owocne spotkanie. Rozchodzimy się około 19:00. Marcin zamyka oddział i razem pedalimy na czerwony szlak w stronę Milowic. Spod hali dalej kręcimy w stronę Czeladzi i Wojkowic. Za wojkowickim Orlenem wbijamy w kawałek terenu i potem długą prostą dociągamy prawie pod mój []. Tam jeszcze zamieniamy kilka słów i w końcu się żegnamy. Prezes kręci w stronę mniej więcej Sarnowa i Pogorii 4 a ja robię ostatnie 300m i ląduję w domu. Fajnie się jechało we dwóch. To zawsze trochę nakręca tempo bo raz jeden, raz drugi prowadzi i ten z tyłu zawsze próbuje dotrzymać koła. Pogoda nie była nawet najgorsza. Względnie ciepło. Pochmurno. Raczej bez zauważalnego wiatru. Niezłe warunki do jazdy.
Kategoria Praca
komentarze
W Gliwicach już się nauczyli, że rower dostają o 9:00 a odbieram go o 15... możemy się ew. umówić, że rower dostarczam im w konkretny dzień... a gdyby coś to mają do mnie telefon...
Wczoraj mnie miło zaskoczyli bo od siebie zauważyli, że coś się dzieje z prawym pedałem... zapomniałem im o tym wspomnieć, ale chciało im się i do rozebrali i zrobili... :)