Leśno Rajza + Chrzest Czarnego Rzeźnika
-
DST
145.00km
-
Teren
20.00km
-
Czas
07:11
-
VAVG
20.19km/h
-
Sprzęt Scott Spark 750
-
Aktywność Jazda na rowerze
Mój dzisiejszy dzień rowerowy to sprawka Darka :-) Umówiwszy się na BS zjeżdżamy się w Świerklańcu mniej więcej o 8:40. Tu Darek próbuje jazdy na moim Sparku. Jednak czasu nie ma zbyt wiele a jeszcze są kolejni gracze do zgarnięcia więc ruszamy. Jeszcze w Świerklańcu spotykamy się z Wojtkiem i ruszamy dalej na spotkanie z Marcinem. Od momentu, kiedy prowadzenie przejął Darek zupełnie przestałem przejmować się tym gdzie jestem :-) Niektóre fragmenty drogi były mi znajome ale podjeżdżaliśmy do nich z kierunków mi nieznanych. Poza tym nieco moją orientację myliła zimowa szata. Po drodze różne atrakcje: pomnik pomordowanych przez hitlerowców, wodno-lodowe przeprawy przez las, szybkie pomykanie prostym jak stół asfaltem i spotkanie z ekipą Leśnej Rajzy. Od razu zaczynamy też rzeźbienie poważne w terenie. Jest dużo lodu, dużo śniegu, dużo wody, dużo wertepów jednym słowem teren w sam raz pod full-a. Maszynka przechodzi test bojowy i chrzest jednocześnie. Uflejana koncertowo sprawuje się rewelacyjnie. Miałem lęki wjeżdżając na lodowe połacie pokryte wodą ale nie było nawet jednego poważnego uślizgu. Nad wszystkim dało się zapanować. Jazda bajkowa choć może nie za szybka. Gdzie dokładnie byliśmy z Rajzą to na mapce będzie widać bo dla mnie te tereny są niemalże całkiem obce. Najważniejsze, że fajnie się jechało w super składzie. Po drodze najeżdżamy ośrodek wypoczynkowy, którego nazwy nie pomnę, a trąci PRL-em. Potem przebijamy się do lokalu jakby skonstruowanego specjalnie dla rowerzystów i zasiadamy tam do obiadku. Dla mnie czas był najwyższy bo rezerwa zaczynała się mocno kurczyć. Potem znów kawałki lodowo-wodne i żegnamy się z Rajzą we czterech ciągnąc w stronę Tworoga. Po drodze niewypięta gleba Wojtka ale na szczęście bez obrażeń. Z Wojtkiem i Marcinem żegnamy się nie wiem właściwie gdzie, bo dalej jestem wodzony przez Darka, w którego towarzystwie dość mocno przebijam 100km. Po drodze podjeżdżamy pod pałac i prywatną inicjatywę gospodarczą ;-) Tylko rzuty "okami" bo już robi się powoli ku ciemności. Odprowadzam Darka prawie pod dom (zupełnie nie podejrzewałem, że dnia dzisiejszego zahaczę o Zabrze :-]) i potem solo przez Bytom, Bobrowniki i Wojkowice dociągam do domu. Na krótkim popasie w Piekarach Śląskich zamaszystym kopniakiem przy wsiadaniu pozbywam się błotnika :-( Spełnił swoją rolę i grałby ją dalej ale niestety konstrukcja wytrzymałościowo najwyraźniej nieobliczona na takie nieczyste zagranie. Szkoda. Chyba jednak prowizorka z wetkniętą pod siodełko pustą butelką po wodzie mineralnej będzie musiała jednak chronić mój zadek od zachlapania. Rozwiązanie tańsze, łatwo wymienne i zupełnie niewrażliwe na żal po stracie ;-) Do domu docieram już lekko wypompowany. Kotwiczę na chwilę przy cukierni gdzie wydzielam sobie hojną nagrodę za dzisiejsze dokonania i po ostatnich 300m ląduję w domu. Tu tylko na szybko przecieram amorki z syfu odkładając resztę czyszczenia na jutro. Stopień wypompowania mam dość znaczny. W kolejności izobronik, małe conieco, gorący prysznic, gorąca herbata i wpis na BS :-) Dzień rowerowo wykorzystany na maksimum. Dzięki chłopaki za przyjęcie do towarzystwa. Super się z Wami jechało. Mam nadzieję, że nie ostatni raz.
Link do pełnej galerii
W Świerklańcu.
Pomnik pomordowanym.
Pierwsze starcie z lodem odpuszczamy. Jak się później okazało nic to nie dało.
Lód był nie do uniknięcia.
Tu już z Leśną Rajzą.
Kolega również chrzcił nowy rowerek w terenie :-)
Nic szczególnego ale ten widoczek oko me ściągnął.
Przymiarki do przeprawy przez Małą Panew (o ile rzek nie pomyliłem).
PRL ciągle żywy.
Chyba wszyscy ten pojazd obfotografowali. Napotkaliśmy go w miejscu naszego obiadu ("U Celiny"? dobrze pamiętam?).
Pożegnanie z Leśną Rajzą.
Skocur (przyjmując pieszczotliwe zdrobnienie noibasty) uflejany koncertowo. Na dojeździe to już i łańcuch piszczał jak się patrzy za smarowaniem.
Dzień wykończony na takim oto wyniku.
I jeszcze 2 foto, które uczynił Darek.
Full w świeżym kamuflażu.
I zagadka: ilu rowerzystów trzeba do połatania dętki. Pytanie podstępne. Odpowiedź we wpisie u Darka
Kategoria Integracja BS, Jednodniowe
komentarze