limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w kategorii

Praca

Dystans całkowity:116465.00 km (w terenie 6313.00 km; 5.42%)
Czas w ruchu:6128:54
Średnia prędkość:19.01 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Liczba aktywności:2969
Średnio na aktywność:39.24 km i 2h 03m
Więcej statystyk

DPD

  • DST 38.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:48
  • VAVG 21.11km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 31 maja 2012 | dodano: 31.05.2012

Poranne 16km. Nie wiem ile na termometrze. Jakoś tak się nie poskładało żeby okiem zarzucić. Lekko w czasie obsunięty start ale dojechanie punktualnie. Chmurowato :-/

Powrót wertepkami (trochę innymi niż zwykle) do Dąbrowy Górniczej. Dalej przez Łęknice na P3, przez Piekło na P4, Marianki, Preczów, Sarnów i do domu.
Upałów brak. Słońce za chmurami. Wieje. Szału nie ma. Na P4 ludzi śladowo.
Zamówiłem sobie dziś w szumgumie nowe sakwy. Konstrukcyjnie takie jak te co mam tylko nieco mniejsze.


Kategoria Praca

DPOD - Halo! Kontrola? Straciliśmy panowanie nad sterowaniem. Gleba w toku...

  • DST 78.00km
  • Teren 25.00km
  • Czas 04:15
  • VAVG 18.35km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 30 maja 2012 | dodano: 30.05.2012

Dopracowe 16km. Temp. +12. Wyjechane po czasie więc trzeba było gonić. O dziwo, z dwoma sakwami, leciało mi się nadzwyczajnie dobrze i wyrobiłem się na czas.
Biomet chyba lepszy.

W drodze do pracy to jednak nie biomet miał znaczenie ale wiatr w plecy :-)
Popołudnie bogate. Dystans może nie powala na kolana ale jakość tego jeżdżenia przebija ten niedostatek. O jakość zadbali w kolejności: Marcin, Ghostbikersi, Karina i jeszcze większa ekipa Ghostbikersów :-)

Kolejność zdarzeń jak następuje.

Z pracy pojechałem do centrum Zagórza na spotkanie z Marcinem. Razem mieliśmy jechać do ŚWIĄTYNI (to wersja Ghostbikersów) czyli do DOMU ZŁEGO GHOSTBIKERSÓW (to moja wersja) czyli do NIEOFICJALNEJ KWATERY (to nie wiem czyja wersja ale też funkcjonuje w gronie wtajemniczonych) ;-) Miało być na skróty przez osiedle a skończyło się na terapii pokrzywami i macaniu ścieżki w trawie wyżej uszu. Ogólnie czad. W końcu znaleźliśmy drogę i już bez ekstra przygód docieramy do celu nieco później niż plan zakładał. Tradycyjnie trochę pogaduch i w końcu w czterech ruszamy wzdłuż Przemszy do Będzina.

Celem tego objazdu jest przygotowanie propozycji trasy na Dni Będzina przypadające na 15-17 czerwca. Jedziemy pod Dyskobola najpierw i potem pod Zamek na spotkanie z Kariną. Dalej w piątkę objeżdżamy trasę jak na onej mapce poniżej.



Jest wesoło, jest fajnie. Pogoda dopisuje. Towarzystwo wesołe. Tempo tak w sam raz. Prezes Ghostów strzela foto. I tak sobie jedziemy. W okolicach Zamkowego okazuje się, że Marcinowi strzeliła rama. Przy sztycy. Krossa, dodajmy. :-/ No chusteczkowo, że ...urwów i ...ujów nie ma takich, co by to opisały.

Ale jedziemy dalej. Marcin, pomimo defektu ciśnie równo. Dokańczamy objazd trasy (na powrót pod Dyskobola) i dalej jedziemy na powrót do DOMU ZŁEGO GHOSTBIKERSÓW (ta wersja będzie u mnie obowiązującą).

Grupa GHOSTÓW znacznie się powiększa i pada hasło: P3. Niestety, ze względów różnych, żegna się z nami Karina. My trasą niemal jak we wcześniejszym objeździe na Zieloną i potem na P3. Po drodze zawracamy na wałach Przemszy Nekora wracającego z P3 i ciągniemy go tam z powrotem :-) Specjalnie namawiać go w sumie nie trzeba było :-]

Robimy kółeczko wokół P3 i zasiadamy na zasłużonego browara. Trochę rozmów, bicia rekordów i ogólnie fajnie spędzonego czasu. Kiedy zaczyna się robić chłodno wracamy. Marcin odbija na Dąbrowę Górniczą, Ghosty jadą na Zieloną. Ja kawałek z Ghostami ale za mostkiem odbijam w stronę Preczowa. Przejeżdżam most na Przemszy (ony cotośmy go już dziś jechali).

Zapodany browar włączył mi szwędacza. Zamiast jechać prosto do Preczowa to zaraz za mostkiem odbijam w lewo i dróżką między rzeką a działkami pomykam niespiesznie. Docieram w końcu pod jakąś furtkę. Nawrót i jadę do kolejnej odnogi. Kulturalnie skręcam sobie w lewo. Wjeżdżam w koleinę. I tu się właśnie wysyła meldunek do Kontroli, że nastąpiła utrata sterowania. Trawa rośnie w oczach. Grunt razem z nią. Pozycja pionowa staje się coraz bardziej pozioma. W końcu przyjmuję położenie równoległe do gleby. Wrażenie ciekawe ze względu na to, że jakoś tak beznamiętnie mi się udało obserwować cały przebieg tego procesu. Niby wszystko działo się szybko a jakby wolno jednak. Pomiędzy punktem, w którym mój nieco zamroczony JEDNYM browarkiem mózg, zarejestrował moment utraty panowania, a punktem w którym doszedł do wniosku, że sytuacja jest nie do opanowania był moment a jednak wyraźnie odniosłem wrażenie, że pomiędzy tymi chwilami była jednak przerwa. Podobnie jak pomiędzy konstatacją, że nie da się już sytuacji opanować a samym momentem przyziemienia. Jakoś mnie ta gleba specjalnie nie ruszyła. Coś tam lekko na kolanie zaznaczone. Pewnie jutro lewa zadnia część będzie nieco sztywna ale ogólnie bez strat.

Pozbierałem się na koła i dalej jąłem explorować ścieżkę, która skończyła się podobnie jak poprzednia. Kolejny nawrót i wjazd w następne odgałęzienie. Wracam w końcu na trasę objazdu i wzdłuż torów dojeżdżam do Łagiszy, dalej przeskakuję trasę Częstochowa-Katowice i polami jadę aż do Gródkowa. Stamtąd asfaltami do domu.

Plany na dziś były inne ale co tam. Wykon był lepszy.
Dzięki wszystkim, z którymi dziś miałem okazję pojeździć. Wyszło rewelacyjnie. Plany poprzeplatane spontanem to fajna kombinacja.

A ślad z całego dnia sobie daruję. Pewnie wygląda jakby go pijany zając prowadził.


Kategoria Praca

DPOD

Wtorek, 29 maja 2012 | dodano: 29.05.2012

Dopracowa szesnastka. +8. Nieco mgieł na wykończeniu. Dojechane o czasie. Coś tarcza od hamulca dzwoni i 8 z tyłu wskakuje opornie :-/

Po pracy częściowo wertepkami do Dąbrowy Górniczej, dalej nad Pogorię 3 od strony Łęknic, dalej terenem obok P4 do Wojkowic Kościelnych, asfaltem wzdłuż P4 do Marianek, na Preczów i przez Sarnów do domu. Jakiś dziś taki niewydarzony dzień mam. Jazda też opornie szła. Czyżby sobota jeszcze wychodziła?


Kategoria Praca

DPOD

Poniedziałek, 28 maja 2012 | dodano: 28.05.2012

Poranne 16km. +10 na termometrze. Jakieś takie chmurki... ale dojechane na sucho.

Powrót z lekkim objazdem przy P3 (od mola do jachtklubu), przeskok na P4 i do Preczowa. Dalej Sarnów i do domu. Chłodnawo. Dziś dłużej w pracy więc czasu na objazdy mikro. A i ochoty jakoś brak. Jak się w ciągu dnia zebrało na deszcz tak mnie ścięło dokumentnie. Przy życiu trzymała mnie tylko myśl, że przy powrocie będzie okazja trochę pokręcić.


Kategoria Praca

DPOD

  • DST 40.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:51
  • VAVG 21.62km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 25 maja 2012 | dodano: 25.05.2012

Standardzik poranny: 16km. Wieje nieźle. Temperatura: +10. Szok termiczny po wczorajszych +18 stopniach.

Powrót z pracy pod znakiem wertepków. Przypomniałem sobie kilka starych ścieżek, sprawdziłem kilka nowych. Wiało dalej ale jechało się o niebo przyjemniej niż rano.
Jednak ten wiatr odbierał ochotę na dalsze i dłuższe kręcenie.


Kategoria Praca

DPZD - jestem za pozwoleniami na dzieci

  • DST 40.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 18.90km/h
  • Sprzęt Kiedyś Giant
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 24 maja 2012 | dodano: 24.05.2012

Standardzik do pracy: 16km. +18 ale wrażenie takie jakby chłodniej trochę.

Po pracy przez Dąbrowę Górniczą do Będzina po zaopatrzenie.
Kiedy wylazłem z Kaufa nadziałem się na taki widoczek: dziewczyna w mocno zaawansowanej ciąży stoi sobie z fajeczką i dymi. Jej chłopak/mąż/znajomy obok niej i toż samo. Szkoda dzieciaka, że ma taką durną mamusię. Qrna. Rencami i nogoma jestem za wprowadzeniem pozwoleń na dzieci. Niektórzy zdecydowanie nie powinni mieć pozwolenia na rozmnażanie.
Spod Kaufa spacerkiem i częściowo pod wiatr przez Łagiszę i Sarnów do domu.


Kategoria Praca

DPD

  • DST 34.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:31
  • VAVG 22.42km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 23 maja 2012 | dodano: 23.05.2012

Rano +15 na termometrze. Wyjechałem spóźniony więc gonitwa. Po drodze policja czatowała na tych co się im spieszy. Dojechane o czasie czyli ok.

Po pracy bez objazdów. Terenem do centrum Dąbrowy Górniczej, dalej na Zieloną, za Czarną Przemszę, za torami w lewo w las i wertepkami do Sarnowa. Z Sarnowa asfaltem prosto do domu.
Wiało. Miejscami nawet zauważalnie ale wietrzyk ciepły i nie przeszkadzał. Jechało się rewelacyjnie.


Kategoria Praca

DP PTTK OD

  • DST 67.00km
  • Teren 35.00km
  • Czas 03:45
  • VAVG 17.87km/h
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100D
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 22 maja 2012 | dodano: 22.05.2012

Standardzik dopracowy: 16km. +16 na termometrze przy starcie. Normalnie bajka.
I jeszcze do tego wyjechałem 6:05 czyli duuuużo zapasu więc kręcenie spokojne i bez naginania.

Po pracy wertepkami na Dańdówkę i asfaltami do PTTK. Tam zostawiłem zdjęcia w niedzielnego objazdu i spotkałem Marcina. Razem wyszliśmy i na objazd.
Najpierw na Stawiki i potem wertepkami do Czeladzi. Różne zakosy po Czeladzi (działki i garaże), Grodźcu, Wojkowicach, Rogoźniku, Górze Siewierskiej, Psarach, Gródkowie. Przeciągnąłem Marcina po moich okolicach. Jak te miejsca ocenia (albo i nie) to u niego na wpisie znajdziecie :-)
Pogoda rewelacyjna. Wiejący wiaterek, pomimo tego, że wcale nie słaby, ani trochę nie uprzykrzał jazdy. Czasem nawet pomagał.
A robota odłogiem leży. Jak tak dalej pójdzie, to chyba sobie ją na zimę zostawię.


Kategoria Praca

DP PTTK (z pocałowanem klamki) OD

Poniedziałek, 21 maja 2012 | dodano: 21.05.2012

Start o 06:15. Trzeba było trochę podgonić. W Będzinie pod Lidlem byłem ze średnią 28km/h i już o czasie więc mogłem sobie lajtowo pokręcić dalej. Na starcie +10. Fajnie, jak można rano w krótkich gaciach pojechać.

Po pracy pomyknąłem do PTTK. Jak ktoś nie ma w głowie, to ma w nogach i coś chyba w tym powiedzeniu jest. Bo. W poniedziałek PTTK jest zamknięty. Pewnie kiedyś nawet wywieszkę na drzwiach czytałem niestety moja doskonale krótkotrwała pamięć zadziałała idealnie i informacji nie przyswoiła. Pocałowawszy klamkę zwinąłem się od razu. Przez Stawiki pojechałem terenem pod halę sportową na Milowicach i dalej wertepkami do Czeladzi. Trochę pozawijałem tu i tam by w końcu wbić na drogę do Wojkowic i już prosto do domu poleciałem.
Pogoda mniodzio. Trochę wieje ale przy tej temperaturze to nawet nie taki głupi pomysł.


Kategoria Praca

DP PTTK OD

Piątek, 18 maja 2012 | dodano: 18.05.2012

Standardzik poranny z obsuwą czasową :-/ +2. Jak nie urok to sraczka. Raz wieje, raz zimno. Może słoneczko zdąży podgrzać atmosferę do popołudnia...

Po pracy pojechałem na spotkanie Marcina i Jego Taty do centrum Zagórza. Całkiem przyjemnie w słoneczku. We trzech pojechaliśmy do PTTK na comiesięczne spotkanie klubu. Sprawy różne na tapecie. M. in. ustaliliśmy z przedstawicielem GHOSTBIKERSÓW detale wyjazdu na 26 maja do Siewierza oraz naszego wyjazdu w Czerwcu do Ogrodzieńca - wzajemny współudział w tych imprezach - a także zarysy kilku innych wspólnych wyjazdów. Na tapecie był też temat szczegółów wyprawy nad morze i kwestia rezerwacji noclegów na trasie. Dodatkowo podrążyliśmy sprawę Logo klubu niestety temat z kategorii takich, co to się nie chcą dać załatwić. Wygląda na to, że zostanie na razie to co jest na stronie CYKLOZY na googlach.
Prezes Klubu CYKLOZA wręczył przedstawicielowi Będzińskiego Klubu Rowerowego GHOSTBIKERS symboliczny dowód podziękowania za pomoc przy organizacji przejazdu grupy rowerowej w trakcie V Zlotu Śląskich Oddziałów PTTK.

Po zakończeniu spotkania klubowego razem z Marcinem i Jego Tatą pojechaliśmy na Stawiki i dalej do Czeladzi. Marcin zaciągnął nas najpierw jakieś kamieniste coś, bo nie wiem czy to ścieżka była, a potem w jakieś zryte quadami wertepy. Pokręciliśmy się to tu to tam i w końcu dojechaliśmy do Czeladzi. Tam z kolei ja pociągnąłem naszą trójkę w inne wertepki i tak wylądowaliśmy obok cmentarza w Czeladzi (tego niedaleko szpitala). Potem pojechaliśmy do Wojkowic i Marcin z Jego Tatą odprowadzili mnie do domu. Oni jeszcze pojechali na Pogorię i pewnie dalej do domu. Przy zachodzie słońca temperatura już był nieciekawa a wiaterek chłodny. Słoneczko jeszcze nie podgrzało atmosfery dostatecznie.


Kategoria Praca