limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Z Mysłowicami

  • DST 75.00km
  • Teren 20.00km
  • Czas 05:00
  • VAVG 15.00km/h
  • Sprzęt Scott Spark 750
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 8 września 2018 | dodano: 08.09.2018

Michał namówił mnie na wypad rowerowy z Mysłowicami. Mocno namawiać nie musiał bo i tak już był najwyższy czas coś w weekend pokręcić. Poza tym mieliśmy też coś do obgadania odnośnie wyjazdów więc sumarycznie wyszło przyjemne z pożytecznym.

Zbieram się zgodnie z planem i wyruszam z poślizgiem tylko jednej minuty. Kręcę na spotkanie z Michałem przy mysłowickim BP. Kręcę przez Będzin i Sosnowiec. Poleciało sprawnie i bez ekscesów. W 49 min. jestem na miejscu. Kilka minut później zjawia się Michał. Kręcimy na miejsce zbiórki po drodze dołączają do nas kolejni członkowie Rowerowych Mysłowic.

Przestaję w ogóle kontrolować gdzie jestem, jak jedziemy itp. Otacza mnie gromada ludzi, którzy wiedzą o co biega, których prowadzi kilku przewodników więc nic tylko cieszyć się jazdą. Tempo niespieszne bo jest kilkoro dzieci i nawet dwie przyczepki. I dobrze bo jakoś na razie nie mam ochoty na wyrypy w tempie charta.

Po drodze mamy dwa zaplanowane postoje. Trzymam się przeważnie końca peletonu czasem przystając razem z zamykającym w oczekiwaniu na maruderów. Przed pierwszym postojem jeszcze przychodzi nam wspomóc jednego z uczestników przy wymianie dętki. Na postoju też dopada nas deszcz. Niezbyt mocny ale towarzystwo szybko wdziewa warstwy ochronne. Toczymy się dalej.

Deszcz nie jest zbyt mocny i intensywny. Wkrótce zanika i nim docieramy do drugiego planowego postoju, gdzie serwowane są kiełbaski z grill-a warunki robią się całkiem przyjemne. Jakby ciutkę podskoczyła temperatura. Po obfoceniu się, najedzeniu itd. ruszamy w powrót. Kropelki się znów pojawiają ale nie są zbyt intensywne i duże. Znów zanikają.

Grupa powoli dzieli się na mniejsze, zmierzające w różne części Mysłowic. Nasza grupa też zaczyna się w trakcie jazdy kurczyć. Ostatecznie zostaję z Michałem, z którym jeszcze chwilę dyskutujemy o naszych GPS-ach. Potem żegnam się i rozpoczynam odwrót.

Do Sosnowca jadę tak samo. Na Ostrogórskiej odbijam na czerwony szlak i przetaczam się nim przez Stawiki do Milowic. Na Stawikach przygotowania do biegu, jak zrozumiałem, nauczycieli. Może źle zrozumiałem. W każdym razie mnie udało się jeszcze przejechać. Godzinę później wjazd miał być zablokowany na czas imprezy.

Z Milowic standardową drogą przez Czeladź i Wojkowice docieram do domu. Na kilkadziesiąt metrów od furtki zaczyna padać i to dość intensywnie. Już mnie to jednak w ogóle nie interesuje.

Dzień termicznie przeciętny. Wyruszyłem we wdzianku "na krótko" ale jak zaczęło pierwszy raz padać to w ruch poszła bluza z długim rękawem. Zostałem w niej do końca jazdy choć przez kawałek trasy miałem wrażenie, że jest mi w niej za ciepło. Słońce przebijało się bardzo słabo. Dzień raczej pochmurny. Ale i tak kręcenie bardzo przyjemne. Fajna atmosfera była na tym mysłowickim wyjeździe.


Kategoria Inne


komentarze
limit
| 04:52 niedziela, 9 września 2018 | linkuj No w końcu :-)
gizmo201
| 18:22 sobota, 8 września 2018 | linkuj Co Ja widzę aż nie wierzę, Ty się ruszyłeś w weekend
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!