Wyrypa na śniadanie, nocą z sakwami dymanie
-
DST
114.00km
-
Teren
15.00km
-
Czas
07:15
-
VAVG
15.72km/h
-
Sprzęt Merida Matts TFS 100D
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś miałem już być w pracy ale dzień wczorajszy nieco mnie umordował i straciłem kontakt z przytomnością coś koło 22:00. Mowy o wieczornym powrocie nawet nie było.
Rano żądam urlopu i potem już cały dzień mój czyli zmarnować go nie wypada.
Tak się składa, że Monika ma jeszcze do sprawdzenia jeden wariant trasy więc jest okazja jeszcze troszkę pobuszować po okolicy :-)
Nim jednak zaczynamy drapanie się tu i tam, trafiamy do kwatery głównej Niradhary i Kajmana. Spędzamy u nich dłuższą chwilę na rozmowie, i w moim przypadku, zabawach z psem :-) Czas jednak w miejscu nie stoi i nasi gospodarze muszą się zająć czymś tak przyziemnym, aczkolwiek koniecznym, jak praca. Nas również pogania tykający zegar a trasa sama się nie przejedzie. Serdeczne pożegnanie i ruszamy.
Nie będę pisał, gdzie byliśmy i w jakiej kolejności by nie zepsuć Monice Orientu ale powiem tak, cytując "klasyków": "cenka opada" :-) Warto się na Orient wybrać i zobaczyć gdzie wylądują lampiony. Na prawdę warto! Szkoda, że nie mogę o tym napisać :-)
Potem Monika uderza na kwaterę rozpocząć pakowanie a my z Tomkiem wjeżdżamy od drugiej strony na coś, na co wjeżdżaliśmy w sobotę. I zjeżdżamy, wlawszy sobie po Żywcu na animusz, tym zjazdem, co wjeżdżaliśmy w sobotę. Czad! Na jednym z zakrętów mocno mnie wynosi i tak o centymetry mieszczę się w łuku. Przód piszczy, tył zablokowany a ja sunę po asfalcie i tak się zastanawiam, czy już szukać drzewa, którego będę się w locie łapał, czy może jednak uda się wejść w zakręt :-) Udaje się i spotykamy się z Tomkiem na dole. Wracamy na kwaterę przed 17:00. Pakuję sakwy i żegnam się z Moniką i Tomkiem. Oni "Cytrynką" z trzema rowerami a ja na własnych kołach.
Ruszam bokami w stronę Oświęcimia by potem już wbić na trasę przez Babice i Imielin do Mysłowic. Stamtąd już znajomym terenem przez Sosnowiec do Będzina i do domu. Po drodze kilka postojów. Na pierwszym poległa TA BUŁKA, co to ze mną 3 dni jeździła w plecaku. Potem była jeszcze kawa na Orlenie w Imielinie i dwa krótsze postoje na podładowanie akumulatorów: w Mysłowicach i w Będzinie. Generalnie jechało się całkiem dobrze pomimo tego, że w ciemnościach większość, a sporą część pod zimny wiatr.
Przedłużony weekend dobiegł końca i jutro powrót do szarej rzeczywistości. Jednak te kilka dni śmigania po górach tak naładowały mi akumulatory, że nic to praca. Przetrzymam :-)
Nowo poznane osoby z kręgu BS, wspaniałe widoki, dobra pogoda, mnóstwo jeżdżenia... Tyle fajnych rzeczy na raz... Jak w raju :-)
Monika, Tomek: dzięki za zaproszenie do wyjazdu. Cieszę się, że uległem Waszej kuszącej propozycji :-)
Funio. Obrońca Niradhary i Kajmana. Wbrew pozorom bardzo przyjazne stworzenie.
Kategoria Integracja BS, Kilkudniowe
komentarze
Pozdrawiamy i do zobaczenia :-)