limit prowadzi tutaj blog rowerowy

Niejeżdżenie boli. Dosłownie.

Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2024

Dystans całkowity:693.00 km (w terenie 19.00 km; 2.74%)
Czas w ruchu:45:04
Średnia prędkość:15.38 km/h
Liczba aktywności:23
Średnio na aktywność:30.13 km i 1h 57m
Więcej statystyk

DNPND

Środa, 4 grudnia 2024 | dodano: 04.12.2024

Budzik rano był pełnym zaskoczeniem. Rozruch nieco mi się rozlazł we szwach i ostatecznie wytaczam się dopiero o 5:48.
Termometr zeznał +5. Jezdnie mokre więc przymrozku też nie ma. Nie wieje.
Trasę kręcę standardową przez Łagiszę, Zieloną, Aleję Róż, Mortimer i centrum Zagórza. Tu mam jeszcze sporo czasu w zapasie więc dokładam sobie jeszcze podjazd na Mec i od tej strony staczam się do pracy. Na finiszu 10 min. zapasu i tylko lekko wychłodzone końcówki. Dobrze się jechało m. in. dlatego, że cieplej niż wczoraj i dodatkowo doluftowałem koła do 2 bar.

Powrót przez Mortimer, Reden, Łęknice, przejazd między Pogoriami, Preczów i Sarnów. Na wiosce wjazd do piekarni i dalej prosto do domu.
Nic się cieplej nie zrobiło. Pochmurno. 


Kategoria Praca

DNPND

Wtorek, 3 grudnia 2024 | dodano: 03.12.2024

Udaje się w miarę dobrze wystartować. Na kołach jestem o 5:42.
Termometr zeznał +1 ale przy gruncie mrozik. Na szczęście sucho, więc nie jest ślisko. Bez podmuchów.
Trasa zwykła przez Łagiszę, Zieloną, Aleję Róż, Mortimer i centrum Zagórza.
Na finiszu 10 min. w zapasie i lekko wychłodzone końcówki dolne.

Na powrocie pochmurno ale nieco cieplej niż rano. Lekkie podmuchy mniej więcej z zachodu.
Trasa krótka przez Mydlice, Ksawerę, wały Czarnej Przemszy do targu i potem w stronę fabryki domów i do świateł skąd po własnych śladach do paczkomatu i do domu.
Tempo niespieszne. Jechało się lepiej niż rano bo końcówki nie marzły.


Kategoria Praca

DNPND

Poniedziałek, 2 grudnia 2024 | dodano: 02.12.2024

Zbieram się tak, że na kołach jestem o 5:43.
Termometr zeznał +2 i jeszcze około 4:15 pewnie tyle było przy gruncie (drapieżnik wypuszczał się na dwór) ale już na starcie wszystko przy gruncie oszronione. Samochody w okolicy też. Były też lekkie podmuchy. Niebo bez chmurek.
Trasa zwykła przez Łagiszę (gdzie mi zamarza woda w pancerzu tylnej przerzutki i muszę się chwilę z tym użerać zanim zaczyna działać), Zieloną, Aleję Róż, Mortimer i centrum Zagórza.
Na mecie równo o 7:00 z lekko zmarzniętymi końcówkami. Chyba będzie trzeba wyciągnąć cieplejsze spodnie.

Na powrocie załapuję się na finisz słoneczka i chłodnawe podmuchy mniej więcej z południowego zachodu.
Trasa spontanicznie gięta przez Mortimer, Reden, Graniczną, Zieloną, mostek na Czarnej Przemszy, Preczów i Sarnów. Na wiosce wjazd do piekarni i potem grzecznie do domu. Jechało się nawet dobrze ale niezbyt szybko. Nie moje warunki. Choć zauważalnie cieplej niż rano.


Kategoria Praca